Venture capital przed wielkim wyjściem

Anna Bełcik
opublikowano: 27-11-2018, 22:00

Sektor finansowania technologicznych firm szuka pieniędzy na ich dalszy wzrost. Jeśli nie znajdzie, zostanie z portfelem niesprzedanych spółek

Fundacja Startup Poland doliczyła się ponad 175 mln EUR zewnętrznego finansowania przekazanego dotychczas na rozwój polskich start-upów. Analiza uwzględniła wszystkie źródła — dotacyjne i inwestycyjne, a przeprowadzona została na podstawie ankiet wypełnionych przez ponad tysiąc technologicznych firm. Pokaźny zastrzyk gotówki otrzymało jednak tylko kilka spółek, większości przypadły w udziale kwoty do 500 tys. zł. Niewiele też firm doszło do etapu, w którym osiąga regularne przychody (ponad 40 proc. wskazań — najczęściej jest to mniej niż 100 tys. zł miesięcznie).

Dariusz Żuk, szef Business Link, twierdzi, że ekosystem venture capital
potrzebuje uszczelnienia luk w finansowaniu innowacji i większej otwartości na
świat. Dopiero wówczas zacznie zarabiać na dotychczasowych inwestycjach.
Zobacz więcej

PO KOLEI:

Dariusz Żuk, szef Business Link, twierdzi, że ekosystem venture capital potrzebuje uszczelnienia luk w finansowaniu innowacji i większej otwartości na świat. Dopiero wówczas zacznie zarabiać na dotychczasowych inwestycjach. Fot. Marek Wiśniewski

Na razie start-upy kumulują więc siły i robią co mogą, by zwiększyć skalę swojego działania. Jednak na poziomie, na którym obecnie się znajdują, nie przyciągają uwagi zagranicznych inwestorów, gotowych dać im pieniądze na wzrost. Krajowy sektor venture capital (vc) też nie ma wystarczających zasobów — liczba transz powyżej 3 mln zł jest niewielka. Nie jest to więc etap, który pozwalałby inwestorom na wychodzenie z projektów. W badaniu Startup Poland tylko 8 proc. respondentów zadeklarowało, że „w ciągu ostatniego roku w ich firmach doszło do jakiegokolwiek spieniężenia udziałów”. W przypadku 43 proc. tej grupy był to tzw. wykup menedżerski, dokonywany przez założycieli spółek.

Rynek w mikroskali

Analiza uwzględnia szerokie formuły inwestycyjne — część obecnie rozwijających się start-upów korzystała jeszcze ze wsparcia akceleratorów czy np. działania 3.1 programu operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, realizowanego kilka lat temu przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, które w pierwszej edycji miało więcej wspólnego z programem dotacyjnym niż inwestycyjnym.

— W Polsce pierwszą inicjatywą mającą na celu rozwój rynku vc był program Krajowego Funduszu Kapitałowego. Powstał w 2005 r., ale większość wspartych przez niego funduszy rozpoczęła działalność dopiero na przełomie 2010/11 r. A wbrew powszechnej w Polsce opinii, z inwestycji typu venture nie wychodzi się już po trzech latach. Fundusze z tego programu finansowały bardzo młode biznesy, które potrzebują czasu na stworzenie nowych rozwiązań i wprowadzenie ich na rynek — przypomina Barbara Nowakowska, dyrektorzarządzająca Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych (PSIK).

Zauważa również, że spółki takie jak UXPin czy Booksy, aby osiągnąć sukces, potrzebują wielu rund finansowania. Najlepsi realizują je za granicą, bo dla tego etapu rozwoju biznesów technologicznych w kraju gotówki już brakuje (dotychczas publiczne fundusze lokowane były głównie w tzw. projekty seed).

— Lukę do pewnego stopnia mogą wypełnić podmioty finansowane obecnie z programów Polskiego Funduszu Rozwoju. Ich aktywność dopiero się jednak zaczyna, podobnie jak funduszy korporacyjnych z programu PFR NCBR CVC. Te większe fundusze będą mogły „odbierać” spółki od mniejszych podmiotów — dodaje Barbara Nowakowska.

Wczesne wyjście kapitałowe pierwszych inwestorów może świadczyć o tym, że nie wierzą oni w powodzenie przedsięwzięcia. Na tym rynku sukcesem nie jest też dwukrotny zwrot z inwestycji, oczekuje się wyższych stawek. A — jak wskazuje praktyka — powodzeniem kończy się 10 proc. inwestycji typu venture. Dopiero od niedawna start-upami zainteresowali się prywatni inwestorzy — Sebastian Kulczyk (założyciel funduszu Manta Ray), Tomasz Domogała (TDJ Pitango Ventures) czy Krzysztof Domarecki (Fidiasz EVC). To nieliczne przykłady — przedsiębiorcy, którzy przez lata rozwijali biznesy w tradycyjnych sektorach,z dystansem podchodzą do spółek budujących nowe technologie.

Powoli do celu

Julia Krysztofiak-Szopa, prezes fundacji Startup Poland, przypomina, że największym dotychczas sukcesem polskiej sceny technologicznej był zakup syntezatora mowy Ivona przez Amazona.

— Na tę listę dopisać można również spółkę Base, w posiadanie której wszedł amerykański Zendesk. W skali krajowej sukcesem był zakup ZenCard przez PKO Bank Polski. Podobnych historii nie mamy zbyt wiele — tak jak i wyjść z inwestycji. Spektakularne „exity” trudno w Polsce realizować, bo nie ma u nas popytu na młode spółki technologiczne. Nie są więc jeszcze atrakcyjnym celem akwizycji, rynek nie ma też wyrobionych kontaktów zagranicą, by sprzedawać je globalnym korporacjom — dodaje Julia Krysztofiak-Szopa.

Zdaniem Dariusza Żuka, szefa sieci Business Link, kapitał na inwestycje w start-upy mają korporacje. Jednak podmioty działające w Polsce, w odróżnieniu od zagranicy, dotychczas dystansowały się od start-upów.

— Sukcesy polskich start-upów mocno uzależnione są od spójnego ekosystemu wsparcia przedsiębiorczości i innowacji. W Polsce ma on luki na etapie preseed, którą kiedyś, mniej lub bardziej sprawnie, wypełniało działanie 3.1, oraz w fazie późnego wzrostu projektów i o to trzeba zadbać. Zwłaszcza że rynek venture capital, poza niewieloma wyjątkami, działa bardziej lokalnie niż globalnie — zaznacza Dariusz Żuk. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Rynek w fazie embrionalnej

JERZY KALINOWSKI, doradca zarządu KPMG w Polsce

Szacujemy, że w Polsce jest mniej niż 100 podmiotów finansujących w różnych strukturach inwestycje w start-upy. Mediana realizowanych przez nie inwestycji seedowych wynosi ok. 700 tys. zł, a jak pokazują analizy KPMG — dla inwestycji dokonywanych na całym świecie jest to 1,1 mln USD, czyli sześciokrotnie więcej. Sektor ten nadal znajduje się w Polsce w fazie „embrionalnej”, a z kwotami, które przeznaczają na inwestycje, polskim funduszom trudno konkurować z zagranicą. Aby osiągnąć oczekiwany sukces, trzeba budować w Polsce start-upy, które osiągną powodzenie na globalnych rynkach. Bez inwestowania znacznych sum w badania i rozwój, a potem w ekspansję międzynarodową, niewiele da się zdziałać. A mamy już pierwsze przykłady firm, które dają się zauważyć na świecie — zwyciężają międzynarodowe konkursy branżowe czy też rozwijają z sukcesem biznes, działając poza Polską.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że wartość inwestycji venture capital w całej Europie stanowi zaledwie 10 proc. globalnego rynku, łatwo wyobrazić sobie, jak niewielki udział ma w tym Polska. W skali globalnej nasz sektor vc ma nadal bardzo małe znaczenie, trudno jest mu też przyciągnąć do Polski znaczących zagranicznych inwestorów i zbudować działającego wyłącznie w naszym kraju „jednorożca” z wyceną 1 mld USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Venture capital przed wielkim wyjściem