Voicetel zwolni konsultantów

Robot obsłuży dzwoniącego klienta nie gorzej niż człowiek — zapewnia start-up. Pieniędzy na technologiczną rewolucję poszuka na GPW

Boty, roboty i sztuczna inteligencja to jeden z najbardziej gorących tematów w biznesie. Zbliżająca się wielkimi krokami nowa fala automatyzacji może odmienić sposób obsługi klientów. Na rewolucję jest gotowy gdański start-up Voicetel Communications. Po czterech latach przygotowań rusza na rynek z przesłaniem, że do prostej komunikacji z klientem wystarczy… robot.

BEZ POŚPIECHU:
Zobacz więcej

BEZ POŚPIECHU:

Choć przenosiny na GPW są pewne, gdański Voicetel, którego prezesem jest Dawid Wójcicki, nie będzie się spieszył. Najpierw chce zwiększyć wartość firmy, by z oferty pozyskać jak najwięcej pieniędzy na rozwój. [FOT. ARC]

— Obsługa klientów za pośrednictwem centrów telefonicznych przeżywa kryzys. Bolączką jest długi czas oczekiwania na połączenie z konsultantem. To frustruje dzwoniących i negatywnie nastawia do firmy. Wyjściem jest automatyzacja tego procesu — mówi Dawid Wójcicki, prezes i założycieli Voicetela.

Nić porozumienia

Gdańska spółka działa w segmencie systemów opartych na rozpoznawaniu mowy. Jednak — jak podkreśla Dawid Wójcicki — zrezygnowała z prac nad własną technologią, która nauczy komputer wyłącznie rozpoznawania mowy. Poszła o krok dalej — chce, by odczytywał intencje człowieka. Dlatego woli posiłkować się cudzymi rozwiązaniami (Google czy Nuance) i skoncentrować na doskonaleniu komunikacji między człowiekiem a robotem.

— Nasze rozwiązanie mniej nadaje się do obsługi procesów sprzedażowych, bo podczas takiej rozmowy potrzebna jest intuicja czy empatia, ale swobodnie może zastąpić człowieka w niemal każdym procesie obsługi posprzedażowej — mówi Dawid Wójcicki.

Brzmi jak science fiction? Robot Voicetela potrafi rozmawiać z człowiekiem i wypełniać jego polecenia. W proponowanym przez spółkę modelu obsługi jest pierwszą linią kontaktu z klientem. Dowie się, w jakiej sprawie dzwoni, i jeśli będzie się to mieściło w zakresie jego kompetencji, pomoże — np. udzielając żądanej informacji. W bardziej skomplikowanej sprawie przełączy do właściwego człowieka.

Robot dla mas

Komercyjne wdrożenia gdańska firma rozpoczęła w ubiegłym roku. Szybko przekonała się jednak, że samodzielne pozyskiwanie pojedynczych klientów, którzy często nieufnie podchodzą do nowej technologii, to marnowanie potencjału.

Dlatego postanowiła przystosować produkt do potrzeb masowego odbiorcy. — Zamiast pozyskać pięciu dużych klientów, wolimy zdobyć dwa tysiące małych. By do nich dotrzeć, potrzebujemy pudełkowej wersji systemu, który będą mogli sprzedawać nasi partnerzy — wyjaśnia Dawid Wójcicki.

Mają nimi być inne firmy technologiczne, które obsługują sektor MSP. Voicetel proponuje im rozszerzenie oferty o automatyczne call center, sprzedawane pod marką Dialla. Wykorzystuje popularny model SaaS, który zakłada abonamentowe płatności i prostą konfigurację na potrzeby klienta. Dawid Wójcicki twierdzi, że w pierwszej kolejności Dialla trafi do sektora medycznego: małych przychodni i gabinetów lekarskich. W przyszłości Voicetel zamierza dostosować produkt do potrzeb takich branż, jak motoryzacja (salony i warsztaty), finanse (doradcy czy agenci ubezpieczeniowi), turystyka, gastronomia czy szeroko pojęta rozrywka — wszystkich, w których klient dzwoni, żeby zarezerwować wizytę czy kupić bilet.

— Jeszcze w tym roku chcemy wypuścić na rynek Diallę w wersji anglojęzycznej. Umożliwi nam to wyjście na globalny rynek — mówi Dawid Wójcicki. Na ekspansję spółka będzie potrzebowała pieniędzy. Poszuka ich na rynku kapitałowym. W pierwszej kolejności planuje wyemitować obligacje o wartości do 5 mln zł. Za kilka kwartałów chce się przenieść z NewConnect, na którym obecnie są notowane jej akcje, na główny parkiet warszawskiej giełdy. Planuje emisję.

Choć Voicetel jest start-upem, ma już zyski. Ubiegły rok zamknął 5,3 mln zł przychodów i 4 mln zł zysku netto. Dobre wyniki dostrzegli inwestorzy. Od maja 2016 r., kiedy akcje spółki zadebiutowały na NewConnect, jej kapitalizacja zwiększyła się czterokrotnie i obecnie wynosi ponad 160 mln zł, przy free floatwynoszącym zaledwie 5 proc.

Boty pukają do drzwi

Technologia, umożliwiająca komputerom rozpoznawanie mowy i komunikację werbalną z człowiekiem, ma coraz większe znaczenie biznesowe. Na jej rozwój stawiają czołowe firmy technologiczne, ponieważ jest potrzebna w pracach nad botami czy interfejsami konwersacyjnymi. Obecnie najwięcej do powiedzenia ma w tej dziedzinie Amazon, który robi wszystko, by jego aplikacja Aleska stała się standardem na rodzącym się rynku botów. Na początku roku Ford ogłosił, że będzie seryjnie montował Aleskę.

Za jej pośrednictwem można też zamówić taksówkę w Uberze, kawę w Starbucksie, a nawet skorzystać z usług banku czy ubezpieczyciela. Po piętach Amazonowi depczą inne firmy, m.in. Google, który twierdzi, że co piąty Amerykanin korzystający z jego wyszukiwarki robi to werbalnie.

Polskie firmy także starają się zaistnieć na rodzącym się rynku. W styczniu na łamach „PB” opisaliśmy start- -up Techmo, który pracuje nad własnymi rozwiązaniami w zakresie rozpoznawania mowy. Natomiast w lutym krakowski Comarch zaprezentował swojego bota Myrę, który pełni rolę asystenta finansowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Voicetel zwolni konsultantów