W JSW znów kosztowe Bizancjum

Adam Torchała
opublikowano: 25-08-2019, 22:00

Gdy Jastrzębskiej Spółce Węglowej udało się uniknąć upadłości, deklarowano, że lekcja została odrobiona. Problemem były wówczas m.in. koszty, które teraz znów szybują w górę

447,38 zł — tyle za każdą tonę wydobytego węgla musiała płacić w I półroczu 2019 JSW. Przy średniej cenie sprzedawanego węgla na poziomie 541 zł może się wydawać, że spółka ma bezpieczny bufor. Szczególnie że potwierdzają to wyniki: zysk netto za I półrocze wyniósł bowiem 536,2 mln zł. Spojrzenie w przeszłość pozwala jednak dostrzec pewne niebezpieczne trendy, które mogą się odbić czkawką. Zysk netto w porównywalnym okresie ubiegłego roku wyniósł aż 1,1 mld zł, w I półroczu spadł więc o przeszło połowę. Fakt, że sprzedano nieco mniej węgla (7 mln ton teraz wobec 7,9 mln ton rok temu), jednak częściowo spadek ten odrabiano wyższą ceną, średnio na tonie węgla JSW uzyskiwała bowiem 700,53 zł względem 672,49 zł przed rokiem.

Pompowanie kosztów

Przed rokiem gotówkowy koszt wydobycia tony węgla wynosił 357,08 zł/t, czyli o ponad 90 zł mniej niż obecnie. To wzrost aż o jedną czwartą. Koszty wzrosły także w porównaniu do I kwartału 2019 r. (429,54 zł/t) i całego 2018 r. (396,46 zł/t). W samym drugim kwartale koszt wyniósł 464,98 zł, był więc jeszcze wyższy niż w I półroczu 2019. Największy udział w tym wzroście mają wyższe koszty świadczeń na rzecz pracowników, które w I półroczu rok do roku wzrosły aż o 112,2 mln zł, przy sumie kosztów na poziomie 3,1 mld zł.

Wzrosły, przypomnijmy, mimo spadku wydobycia z 7,9 mln ton do 7 mln ton. Wynika to przede wszystkim z zawartego porozumienia z pracownikami w zakresie ujednolicenia zasad naliczania wynagrodzenia za pracę w soboty, niedziele i święta, wynagradzaniaza czas choroby i za czas urlopu oraz porozumienia dotyczącego wzrostu płac od 1 czerwca 2018 r. wraz z wyrównaniem zasad i uprawnień do dodatku stażowego. Wypłacono także nagrodę pieniężną, zatrudniono również 827 dodatkowych osób.

Efekt: wzrost świadczeń pracowniczych na tonę węgla aż o 42 zł do 244 zł, czyli poziomu wyższego niż w kryzysowych latach 2014-15. Kolejny powód wzrostu kosztów to usługi obce, na które JSW wydało 100 mln zł więcej. To m.in. wyższe ceny odmetanowywania, części naprawczych, badań, ekspertyz etc. Wzrosły też ceny zużycia materiałów i energii — w sumie o 87,5 mln zł. Mały udział miały zmiany księgowe związane z leasingiem.

Koszty w górę, węgiel w dół

Głównym problemem JSW jest jednak fakt, że wzrost ten nie jest jednorazowy. Jeszcze w I połowie 2016 r. gotówkowy koszt wydobycia wynosił ledwie 248 zł za tonę, w ciągu trzech lat koszty poszybowały więc o 80 proc. w górę. W 2016 r. JSW powoli wychodziła na prostą po tym, jak bessa na rynku węgla połączona ze złym zarządzaniem i słabą kontrolą kosztów doprowadziła niemal do upadku spółki.

Przeprowadzono restrukturyzację, pracownicy zgodzili się na cięcia, wyprzedano część majątku i przede wszystkim odwróciła się sytuacja na rynku węgla. JSW się uratowała i z kryzysu wyszła z mocnym postanowieniem poprawy. Koszty miały być trzymane w ryzach, zaś fundusz stabilizacyjny miał umożliwić przetrwanie kolejnego okresu kryzysowego. I o ile fundusz jeszcze się trzyma — choć jak głoszą plotki podchody pod niego robiło już Ministerstwo Energii — o tyle problem kosztów powrócił. W przedkryzysowej giełdowej historii GPW najwyższe półroczne gotówkowe koszty wydobycia spółka zaraportowała w I półroczu 2014.

Sięgnęły one wówczas 388 zł/t. Teraz zatem jesteśmy znacząco powyżej tej kwoty. Spółkę ratuje drogi węgiel, średnią cenę sprzedaży spółce udało się bowiem wypracować najwyższą od 2011 r. Węgiel koksowy sprzedawany przez JSW podrożał rok do roku o 4,2 proc., węgiel energetyczny zaś o 15,9 proc. Gdy jednak cena raportowana przez JSW zacznie spadać, może pojawić się poważny problem z zarabianiem, rozbuchanych kosztów może się bowiem nie udać przebić.

Déją vu?

Problem zresztą wcale nie musi być taki odległy. Choć JSW ma kontrakty długoterminowe, to są one aktualizowane, a ceny dopasowywane do tego co dzieje się na światowych rynkach. Tymczasem po wyznaczeniu na przełomie kwietnia i maja wieloletnich maksimów, cena węgla koksującego (70 proc. wydobycia JSW) spadła o ponad 20 proc. do poziomu z początku 2018 r. Najtańszy od 2016 r. jest też węgiel energetyczny,który tylko od początku tego roku stracił 33 proc.

Trendy na światowych rynkach zaczęły więc rysować się na niekorzyść JSW. Licząc po obecnych cenach z rynków światowych, spółka wciąż ma kilkadziesiąt złotych zapasu na tonie, ale kierunek jest negatywny. Dodatkowo wciąż istnieje presja kosztowa w postaci np. rosnących cen energii i strony społecznej. Problem ten dostrzegli już inwestorzy. Od początku roku wycena JSW skurczyła się o ponad połowę, a za akcje jastrzębian trzeba obecnie płacić najmniej od trzech lat.

Mimo wciąż osiąganych zysków, akcjonariusze przeżywają małe déją vu z lat 2013-15. Jeżeli JSW nie chce liczyć tylko na łaskę światowych rynków i odwrócenie się trendu na będącym pod presją amerykańko-chińskiej wojny handlowej węglu koksowym, musi zacząć ograniczać koszty. Bez tego w razie dalszych mocnych spadków cen czarnego złota spółka może znów znaleźć się pod wodą.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu