Partnerem sekcji jest TAURON

W oczekiwaniu na e-przetargi

Elektronizacja zamówień publicznych zbliża się wielkimi krokami. Samorządy nie wiedzą jednak, na jakie rozwiązania postawić.

Maturą próbną z cyfryzacji w przetargach publicznych dla instytucji i firm będą zmiany dotyczące jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia (tzw. JEDZ), które zaczną obowiązywać 18 kwietnia. Od tego dnia w przetargach o wartości powyżej progów unijnych obligatoryjne będzie wysłanie wstępnego oświadczenia, które potwierdza brak podstaw wykluczenia i spełnianie warunków udziału w postępowaniu, drogą elektroniczną. Większość samorządów nie przewiduje w związku z tym problemów. Zmiany, które wejdą w życie za kilka miesięcy, to jednak wyzwanie — od 18 października komunikacja pomiędzy zamawiającym a wykonawcami ma być całkowicie przeniesiona do świata cyfrowego.

KONSTERNACJA W URZĘDACH:
Zobacz więcej

KONSTERNACJA W URZĘDACH:

Urzędnicy mają różne pomysły na to, jak ugryźć elektronizację. Nie wszyscy są przekonani do komercyjnych platform zakupowych, nawet jeśli na rynku są już takie, które są specjalnie zaprojektowane tak, aby spełniać podyktowane prawem wymogi obsługi komunikacji pomiędzy zamawiającymi a wykonawcami. Wszyscy po cichu czekają na ruchy, decyzje i ścisłe wytyczne rządu i Urzędu Zamówień Publicznych. Liczą na to, że centralne rozwiazanie nie tylko rozwiąże problem pełnej elektronizacji zamówień (wymaganej przez unijną dyrektywę), ale też będzie darmowe. Fot. perzon seo Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0), via Flickr

Firmy, prawnicy i samorządowcy od wielu tygodniu z wypiekami na twarzy śledzą losy przetargu na platformę e-Zamówienia (6 kwietnia podpisano umowę z wykonawcą). Jak podkreślają eksperci, platforma będzie pełnić funkcję centralnego repozytorium danych — co ułatwi monitorowanie i prowadzenie analiz. Nie będzie natomiast odpowiedzią na wymóg prowadzenia elektronicznej komunikacji w przetargach. Resorty zapowiadają też uruchomienie publicznego portalu e-usług, na co po cichu liczą wszystkie publiczne podmioty, bo takie rozwiązanie mogłoby być dla nich najtańsze. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii ma takie plany, ale nie ujawnia szczegółów — informował niedawno „Puls Biznesu”. W samorządach nikt nie panikuje, ale brak informacji na temat ostatecznego kształtu centralnych rozwiązań paraliżuje decyzje. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii oficjalnie rekomenduje korzystanie z usług komercyjnych platform zakupowych, które umożliwiają wymianę wszystkich dokumentów przetargowych między zamawiającymi a wykonawcami, a dane przechowują w chmurze.

„Jakoś to będzie”

— Na razie tempo elektronizacji nie jest zbyt duże. Wszyscy mówią: „jakoś to będzie”, a żeby zdążyć przed paździenikiem, już teraz potrzebne są gotowe rozwiązania. Obawiam się powtórki z 2016 r., kiedy wchodziła nowelizacja Prawa Zamówień Publicznych (PZP). Wiele firm było na skraju upadłości,bo zamawiający wstrzymywali się z ogłaszaniem przetargów. Mniejsze gminy mogą sobie pozwolić na przestoje, ale w wielu przypadkach, np. przy projektach unijnych, terminy są bardzo ważne — zauważa Anna Serpina-Forkasiewicz, prezes Portalu PZP.

Najwięcej problemów spodziewa się w publicznych szpitalach, ponieważ niektóre placówki organizują nawet 200 postępowań (powyżej unijnego progu) rocznie, a także na uczelniach.

— Niektóre podmioty publiczne mają opór przed współpracą z sektorem prywatnym. Tymczasem w porównaniu z kosztami budowy centralnego systemu usługi jakiejkolwiek komercyjnej platformy są niewielkie. System oznacza też oszczędności związane z ograniczeniem obiegu papieru, obsługi kserokopiarek i drukarek — mówi Anna Serpina-Forkasiewicz.

Gdzie zrobić zakupy

Z portali zakupowych chce skorzystać m.in. Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego. Niedawno ogłosił przetarg na wykonawcę. Zgłosiły się trzy firmy, z których jedna nie została dopuszczona do udziału w postępowaniu przetargowym. Dwie pozostałe oferty są analizowane.

— To firmy Portal PZP oraz Otwarty Rynek Elektroniczny. Trwa ocena złożonych ofert — informuje Łukasz Jucha, biuro prasowe zachodniopomorskiego urzędu marszałkowskiego.

Urząd prowadzi postępowanie, żeby wypełnić obowiązki wynikające z nowelizacji prawa, ale tylko „do czasu uruchomienia na poziomie centralnym portalu e-zamówienia”. W warszawskim ratuszu decyzja o tym, z jakich rozwiązań korzystać, jeszcze nie zapadła.

— Takie duże miasto jak nasze mogłoby sobie pozwolić na budowę własnej platformy zakupowej, bo w budżecie znajdą się na to pieniądze. Robimy też rozeznanie rynku i ofert firm komercyjnych. Dopuszczamy obie możliwości, na razie jednak wstrzymujemy się z decyzją. Czekamy aż UZP albo któryś z resortów określi zakres integracji rozwiązania, z którego będziemy korzystać na poziomie lokalnym z planowanym rozwiązaniem centralnym. Musimy wiedzieć, jak nasze oprogramowanie ma się komunikować z rządowym, jakie są wymagane parametry techniczne. Dzisiaj nie mamy żadnych wytycznych ani instrukcji od UZP. Nikt nie wie, czego się spodziewać. Poza tym, jeśli dziś kupimy komercyjną usługę, jak będziemy się tłumaczyćwyborcom, gdy okaże się, że mogliśmy mieć to samo za darmo — mówi Łukasz Korba, z-ca dyrektora Biura Zamówień Publicznych w stołecznym urzędzie miasta.

Problemy

Również on uważa, że elektronizacja nie pójdzie gładko.

— Problemy pojawią się zarówno na poziomie technologicznym, jak i prawnym. Dzisiaj zgodnie z prawem żaden podmiot centralny nie może narzucić samorządom korzystania z konkretnych rozwiązań elektronicznych przy zamówieniach publicznych, np. z systemu centralnego, jakim będzie platforma e-Zamówienia. W jaki sposób spełni ona w takim razie swoją rolę? — pyta Łukasz Korba.

— Firmy dobijają się do nas jak domokrążcy, oferując swoje pomysły na obsługę komunikacji w zamówieniach za kilkadziesiąt tysięcy rocznie, ale dla nas nie jest to atrakcyjna oferta. W październiku nie unikniemy zamieszania i sytuacji, które doprowadzą do unieważniania wielu przetargów. Duże firmy sobie poradzą, ale mniejsze będą potrzebować czasu, żeby sprostać nowej formie komunikacji — mówi Czesław Nowak z referatu zamówień publicznych Niepołomic, gminy niedaleko Krakowa.

Małopolska gmina ma własny sposób na elektronizację przetargów.

— Od kilku lat współpracujemy z firmą Datacomp. Ich rozwiązanie ułatwia nam przygotowanie przetargów, pozwala m.in. korzystać z wzorów pism i archiwizować dokumenty. Firma zobowiązała się wprowadzić aktualizacje, które rozszerzą funkcje programu i dostosują je do nowych wymagań — informuje Czesław Nowak.

 

W ubiegłym tygdniu w "PB" pisaliśmy o tym, że Urząd Zamówień Publicznych oraz Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii potwierdziły, że jest spore ryzyko poślizgu w elektronizacji zamówień publicznych. Aby nie ryzykować paraliżem w przetargach, proponują rozwiązanie przejściowe - miniportal e-zamówień, który umożliwi komunikację elektroniczną między zamawiającymi a wykonawcami. 

 

To jest czas na rozeznanie rynku

Łukasz Czaban, ekspert ds. zamówień publicznych ApexNet

Biorąc pod uwagę ostatni komunikat UZP wielu zamawiających, zwłaszcza tych którzy realizują zamówienia do tzw. progu procedury unijnej, otrzyma dodatkowy czas na przygotowanie się do elektronizacji. Obowiązek elektronicznego prowadzenia postępowania biuletynowego ma zostać bowiem przesunięty do końca 2019 r., a do realizacji przetargów unijnych ma powstać „miniportal zamówień”. Umożliwiać ma on wymaganą przepisami dyrektywy komunikację elektroniczną między stronami postępowania, w tym elektroniczne składanie oświadczeń, ofert i wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Oczywiście wciąż możliwe ma być korzystanie z dostępnych już dziś na rynku, komercyjnych platform zakupowych. Wydaje się więc, że dla zainteresowanych tym ostatnim rozwiązaniem samorządów jest to najlepszy moment, aby zrobić rozeznanie rynku i zapoznać się z ich możliwościami. Tym bardziej, że nie wszystkie z nich spełniają wymagania, wynikające zarówno ze specyficznych potrzeb różnych zamawiających, jak i obowiązujących przepisów prawa. Akty wykonawcze mające zastosowanie przy elektronicznych procedurach zamówieniowych wymagają bowiem, aby udostępniane przez organizatorów przetargów systemy teleinformacyjne umożliwiały m.in. kwestię szyfrowania przesyłu informacji, tworzenie historii korzystania z zasobu, czy też ochronę przed dostępem do treści ofert oraz wniosków przed upływem określonych terminów. Problemem może być również obowiązek przechowywania elektronicznych dokumentów w sposób gwarantujący ich nienaruszalność (4 lata) – trzeba ustalić, np., co stanie się z cyfrowymi dokumentami, kiedy samorząd zerwie umowę z firmą dostarczającą platformę zakupową. Dużą zaletą tych komercyjnych platform jest jednak to, że ich właściciele mogą reagować na uwagi klientów i dostosowywać na bieżąco produkt do ich potrzeb. 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / W oczekiwaniu na e-przetargi