W Polskim Jadle wciąż się gotuje

Grupa mniejszościowych akcjonariuszy oskarża prezesa Kościuszkę o manipulację informacjami i spekulacje. Z wzajemnością.

Awantura akcjonariuszy w Polskim Jadle wydaje się nie mieć końca. Część z nich, zrzeszona w porozumieniu i posiadająca 5,63 proc. udziałów w spółce, ma apetyt na więcej i zmiany w radzie nadzorczej.

Alarmują, że prezes Polskiego Jadła zatrzymuje część istotnych dla spółki informacji. Chodzi o dostarczane do spółki, a nieupublicznione, zawiadomienia o kolejnym zwiększeniu przez porozumienie zaangażowania w spółkę i wnioski o zwołanie walnego.

— Prezes Jan Kościuszko manipuluje kursem, przyspieszając bądź opóźniając publikowanie informacji o spółce. W zeszłym tygodniu wysłaliśmy dwa pisma, w których informujemy o dokupieniu akcji i planach osiągnięcia 10 proc. udziałów. Złożyliśmy również drugi już wniosek o zwołanie walnego. Nie doczekał się publikacji — twierdzi Arkadiusz Karluto, szefujący porozumieniu części indywidualnych inwestorów Polskiego Jadła.

— Złożyli rzeczywiście dwa wnioski, ale nie spełniały one wymogów. Nawet poinstruowaliśmyich, co powinni zrobić, żeby mogły być potraktowane jako formalne. Całą korespondencję mają prawnicy spółki i nie robię nic, co byłoby niezgodne z literą prawa — odpowiada Jan Kościuszko.

Jego zdaniem, to właśnie mniejszościowi akcjonariusze dopuszczają się spekulacji.

— Tego typu naciski na zwołanie walnego służą wycofaniu wniosku o upadłość [który spółka złożyła 28 września, wnioskując o możliwość zawarcia układu — red.] po to, żeby znowu spekulować. Chcę, żeby sąd w sposób niezawisły i w spokoju rozpatrzył wniosek — deklaruje Jan Kościuszko. Według Arkadiusza Karluty, mniejszościowi akcjonariusze chcą podczas walnego zmienić skład rady nadzorczej i jest to jedyny punkt obrad, który zaproponowali.

— Na razie pan Kościuszko nie liczy się ze zdaniem indywidualnychinwestorów, ale my chcemy pokazać, że również jesteśmy silni, a będziemy jeszcze silniejsi. Zgłaszają się do nas kolejni drobni inwestorzy. Razem chcemy współdziałać dla rozwoju firmy — mówi Arkadiusz Karluto.

To, że mniejszościowi akcjonariusze wciąż zachowują akcje, dziwi prezesa Polskiego Jadła. — Najpierw mówili, że zaangażowali się w Polskie Jadło pod wpływem wywiadów telewizyjnych, w których zachwalałem jej sytuację. Później oskarżają mnie, że mówiłem wtedy nieprawdę, ale równocześnie cały czas dokupują akcje. Widzę tu wyraźny brak logiki — mówi Jan Kościuszko.

Akcjonariusze przekonują, że wierzą w koncepcję rozwoju... ale nie prezesa, lecz innego z akcjonariuszy — Krzysztofa Moski, który ma ponad 7 proc. akcji i wizję zbudowania grupy gastronomiczno-producenckiej serwującej polską wersją fast food, m.in. na bazie Polskiego Jadła. Moska przejął kontrolę nad inną gastronomiczną spółką — Leśnym Runem.

— Widzimy, jakie wyniki pokazuje McDonald’s w Polsce i że pomimo złej koniunktury fast foody radzą sobie bardzo dobrze. Wierzmy więc w polską wersję McDonald’sa — dodaje Arkadiusz Karluto.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy