W San Francisco zarabiają na wódce z...mgły

opublikowano: 17-10-2016, 22:00

Historia wódki o nazwie Fog Point Martini dowodzi, że na złej pogodzie też można całkiem nieźle zarobić.

Susza w Kalifornii skłoniła lokalnego producenta wódki do szukania alternatywnych źródeł wody. Wyprodukowany przez kalifornijską destylarnię Hangar One trunek jest reklamowany jako „alkohol z mgły”. Za 43 USD za kieliszek (inne źródła podają, że 125 USD) w kalifornijskich restauracjach można spróbować, jak smakuje typowe dla San Francisco zjawisko pogodowe, które nosi imię Karol (ang. Karl The Fog).

Tak Kalifornijczycy nazwali mgłę unoszącą się nad słynnym mostem Golden Gate Bridge, który ma też zdrobniałe imię kobiece — Goldie. Dosłownie — spróbować. Kalifornijski producent wyniósł sztukę destylowania na poziomy wyrafinowania, o jakich nie pomyśleli najwytrawniejsi sommelierzy. Trunek jest rzeczywiście zrobiony z mgły.

Powstał we współpracy z FogQuest, lokalną organizacją nonprofit, zajmującą się badaniami hydrologicznymi, na którą producent wódki trafił, poszukując ekologicznych źródeł wody w okresie suszy. Jej technologia pozwoliła na odzyskanie wody z mgły za pomocą specjalnie skonstruowanych sit. Proces nie jest skomplikowany i — jak podkreśla producent martini — przyjazny środowisku, zwłaszcza w kontekście suszy, z którą od wielu lat zmagają się kalifornijscy rolnicy.

Wódkę można uzyskać niemal ze wszystkiego, co da się zamienić na alkohol. Nietypowa wódka destylarni Hangar One promowana jest też jako „doświadczenie prawdziwej Kalifornii”. Fog Point Martini to trunek na bazie winogron uprawianych w winnicach położonych na wybrzeżu, tych samych, z których produkowane są słynne wina.

Woda — w tym przypadku odzyskiwana z mgły — służy m.in. do uzyskiwania pożądanego stężenia alkoholu w trunku, czyli tzw. procentów. Smakosze twierdzą, że woda z mgły nadaje wódce charakterystyczny słonawy posmak. Mgła „zbierana” była z takich z rejonów miasta, jak wybrzeże Berkeley Hills, dzielnica Outer Sunset czy okolice wieży telewizyjnej Sutro Tower. W ciągu sześciu miesięcy udało się uzyskać „plony” pozwalające na wyprodukowanie około 2,5 tys. butelek Fog Point Martini. Wysprzedały się wszystkie. Obecnie kompozycji smakowej spróbować można jedynie w wybranych restauracjach. Dochód ze sprzedaży został przeznaczony na potrzeby fundacji FogQuest.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu