Wiara w hossę pozostaje niezachwiana

opublikowano: 22-03-2017, 22:00

Korekta to korekta, a trend to trend. Jeżeli myśli się o dłuższych inwestycjach, trzeba przymknąć oko na to pierwsze i ruszyć z rynkowym nurtem

W środę 22 marca WIG20 kontynuował przecenę, rozpoczętą już w poniedziałek. W trzy sesje indeks spadł o 80 pkt., bo gorsze nastroje zaczęły dominować także na rynkach zagranicznych. We wtorek S&P500; stracił ponad 1 proc. po raz pierwszy od 70 sesji. Nerwowość na amerykańskiej giełdzie potęgują oczekiwania na czwartkowe głosowanie w Kongresie w sprawie zmian w Obamacare, czyli programie opieki zdrowotnej. Dla rynku to sprawdzian, na ile plany Donalda Trumpa spotkają się z aprobatą amerykańskiej administracji. Eksperci, którzy byli gośćmi na 7. Fund Forum zorganizowanym przez firmę Analizy Online, są jednak przekonani, że to tylko przystanek w hossie.

Koniec cyklu, a tym samym największe ryzyko, dopiero przed nami, ale 
najbliższe dwa lata będą raczej dobre. Warto przy tym podkreślić, że 
ostatnia faza cyklu najczęściej jest wyjątkowo dynamiczna - Peter Bodis, wiceprezes Pioneer Pekao TFI
Wyświetl galerię [1/2]

Koniec cyklu, a tym samym największe ryzyko, dopiero przed nami, ale najbliższe dwa lata będą raczej dobre. Warto przy tym podkreślić, że ostatnia faza cyklu najczęściej jest wyjątkowo dynamiczna - Peter Bodis, wiceprezes Pioneer Pekao TFI Grzegorz Kawecki

— Musimy rozróżniać to, co jest trendem, a co korektą. Wiele wskaźników makroekonomicznych sugeruje, że obecny cykl gospodarczy jeszcze się nie skończył. To prawda, jest wyjątkowo długi, ale — w porównaniu z wcześniejszymi — dość powolny. W tym cyklu w krajach rozwiniętych częste było tzw. delewarowanie, a przez to, że brakowało inwestycji, mieliśmy do czynienia z relatywnie niższym zadłużeniem. Co prawda koniec cyklu, a tym samym największe ryzyko, dopiero przed nami, ale najbliższe dwa lata będą raczej dobre. Warto przy tym podkreślić, że ostatnia faza cyklu najczęściej jest wyjątkowo dynamiczna — mówi Peter Bodis, wiceprezes Pioneer Pekao TFI, odpowiedzialny za pion zarządzania aktywami.

W utrzymanie dobrej koniunktury na rynkach akcyjnych wierzy także Szymon Borawski-Reks, dyrektor inwestycyjny BZ WBK TFI.

— Po ostatnich zwyżkach na GPW pojawiają się pytania o to, czy nie były one zbyt dynamiczne i czy nie trzeba obawiać się rychłego końca. Warto podkreślić, że hossa na warszawskim parkiecie trwa dopiero 5 miesięcy. Z reguły dobra koniunktura na giełdach utrzymuje się dłużej. Dlatego wierzę, że to dopiero początek pozytywnego trendu. Jeżeli chodzi o przytaczany często argument, mówiący o wysokich wycenach akcji amerykańskich, to mnie one wcale nie przerażają. Trzeba tylko pamiętać o wycenie fundamentalnej, a więc brać pod uwagę np. wskaźnik ceny do zysku. Obecne poziomy nie są zbliżone do tych, z którymi mieliśmy do czynienia w 2007 r. To raczej średnie poziomy historyczne. Uważam, że jeżeli amerykańska gospodarka będzie rozwijała się nadal w takim tempie jak obecnie, to możemy być optymistami — mówi Szymon Borawski-Reks.

Hossa z doskoku

Eksperci podkreślają, że pozytywnym sygnałem jest napływ kapitału do rodzimych funduszy. W lutym saldo sprzedaży jednostek uczestnictwa funduszy akcyjnych wyniosło 430 mln zł netto.

— Wszyscy liczymy na inwestora indywidualnego, a jak zaczyna wpłacać pieniądze do funduszy, to momentalnie zapala się nam czerwona lampka, ostrzegająca przed zwieńczeniem hossy. Dodatnie saldo napływów do funduszy akcyjnych obserwujemy dopiero od dwóch miesięcy. Do tego skala jest relatywnie umiarkowana. Moim zdaniem, to dopiero początek trendu — mówi Szymon Borawski-Reks. Nieco bardziej sceptyczny jest Jarosław Lis, zarządzający BPH TFI.

— Inwestorzy indywidualni nie skorzystali z relatywnie długiej i stabilnej hossy na amerykańskiej giełdzie. Ostatnie miesiące pokazują co prawda, że część przekonała się do rozwiązań akcyjnych, ale nie jestem pewien, czy odważą się wejść na rynek tak mocno jak kilka lat temu — mówi Jarosław Lis. Peter Bodis zwraca uwagę na to, że silnym bodźcem, który może skłaniać inwestora do poszukiwania zysków, jest poziom realnych stóp procentowych. W środowisku relatywnie niskich stóp nominalnych i wysokiej inflacji ucieczka od lokat czy depozytów bankowych nie powinna zaskakiwać.

Ryzyko na horyzoncie

Jarosław Lis brak wzrostu inflacji bazowej w najbliższych miesiącach taktuje jak czarnego łabędzia, a więc zdarzenie wyjątkowo trudne do przewidzenia, o negatywnych konsekwencjach dla rynku.

— W scenariuszu na najbliższe miesiące inwestorzy obstawiają wzrost inflacji bazowej. Jej brak może być dla nich sporym rozczarowaniem. Natomiast w kraju największe zagrożenie mogłoby nadejść ze strony funduszy unijnych w przypadku, gdyby zaczęło się poważnie mówić o ich ograniczeniu jeszcze w tej perspektywie budżetowej — mówi Jarosław Lis.

Peter Bodis w roli czarnego łabędzia obsadził wycofywanie się Europejskiego Banku Centralnego (EBC) z luzowania ilościowego, a więc od ekspansywnej polityki monetarnej.

— Być może po wyborach we Francji rozpocznie się dyskusja nad zacieśnianiem polityki monetarnej przez EBC. W takim przypadku należałoby liczyć się ze wzrostem rentowności obligacji i przeceną aktywów. Co do samych wyborów we Francji i obaw na temat wygranej eurosceptycznej Marine Le Pen, to w tym przypadku nie dostrzegam zagrożenia. Marine Le Pen nie ma szans na realne objęcie władzy, nawet w przypadku wygranej w pierwszej turze wyborów, na co mogą wskazywać sondaże — uważa Peter Bodis.

Nieco inne zdanie na temat ryzyka związanego z ewentualnym zacieśnianiem polityki monetarnej przez banki centralne ma Szymon Borawski-Reks.

— Działania banków centralnych są rzeczywiście ważne, ale nie wydaje mi się, żeby wycofywanie się z luźnej polityki monetarnej miało przebiegać gwałtownie. Banki są świadome tego, że tani pieniądz utrzymuje gospodarki w dobrej kondycji. Dlatego nie sądzę, że banki będą chciały szybko z tego zrezygnować. Wycofywanie się EBC z programu skupu aktywów może co prawda zadziałać negatywnie na rynek akcji, ale korekta jest czymś zdrowym. Przy okazji, warto zwrócić uwagę na to, że historycznie hossa na rynku akcji kończyła się po cyklu podwyżek stóp procentowych, w sprzyjającym otoczeniu makroekonomicznym. A cykl podwyżek, w szczególności jeśli chodzi o Fed, dopiero się rozpoczął — podsumowuje Szymon Borawski-Reks.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu