Widok Energia z widokiem na kłopoty

Emil Górecki
opublikowano: 2013-12-23 00:00

Wyrzucona z NewConnect spółka ma na karku wierzycieli, kontrahentów, byłych pracowników i prokuratorów. Tłumaczą się również współpracujący z nią maklerzy

Zapaść na rynku zielonych certyfikatów i brak ustawy o odnawialnych źródłach energii — tak tłumaczy kłopoty spółki Widok Energia (WESA) jej zarząd. Obecnie zarówno ona, jak też zależna od niej Widok Energia sp. z o.o. (WE) czekają na decyzję sądu o ogłoszeniu upadłości. To niejedyne toczące się postępowania dotyczące grupy.

DAWNE UŚMIECHY: Po dwóch latach zakończyła się giełdowa przygoda spółki Widok Energia. Zakończyła się też przyjaźń jej twórców; od lewej: Andrzeja S. (pierwszy) oraz Joanny Antonowicz i Marka R. (trzecia i czwarty). Wkrótce może się zakończyć także przygoda z zarządzaniem prezes spółki Iwony S. (druga), bo według tymczasowego nadzorcy sądowego spółki zależnej, w sądzie toczy się postępowanie w sprawie orzeczenia wobec niej zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. [FOT. PAWEŁ SUPERNAK/PAP]
DAWNE UŚMIECHY: Po dwóch latach zakończyła się giełdowa przygoda spółki Widok Energia. Zakończyła się też przyjaźń jej twórców; od lewej: Andrzeja S. (pierwszy) oraz Joanny Antonowicz i Marka R. (trzecia i czwarty). Wkrótce może się zakończyć także przygoda z zarządzaniem prezes spółki Iwony S. (druga), bo według tymczasowego nadzorcy sądowego spółki zależnej, w sądzie toczy się postępowanie w sprawie orzeczenia wobec niej zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. [FOT. PAWEŁ SUPERNAK/PAP]
None
None

Litania wątków

Ponieważ WESA nie opublikowała raportów za 2012 r. i za III kw. 2013 r., Giełda Papierów Wartościowych (GPW) wyrzuciła ją z NewConnect. Niedopełnienie obowiązków informacyjnych to niewiele przy liście wątków, które w postępowaniu przygotowawczym bada Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. To m.in. przedłożenie nierzetelnych oświadczeń o sytuacji finansowej i majątkowej spółek z grupy w celu uzyskania kredytu; wyłudzanie dotacji z funduszy UE oraz budżetu państwa przez trzy spółki zależne; działania na szkodę WE przez zarządzających spółką dominującą (dotyczący wielokrotnie zawyżonej wyceny udziałów wniesionych aportem na poczet kapitału zakładowego WESA); poświadczenie nieprawdy lub fałszowanie protokołów rady nadzorczej i podejmowania niezgodnych z prawem uchwał; wyprowadzenie za pośrednictwem większościowego akcjonariusza znacznych środków finansowych oraz transferowania ich do podmiotów niepowiązanych z grupą kapitałową i oszustwa na szkodę dostawców towarów i usług. Prokuratorzy zgromadzili do analizy kilkaset tomów akt.

— Na obecnym etapie nie sformułowano wobec nikogo zarzutów. Prowadzone są analizy już zabezpieczonej dokumentacji, jak również przesłuchiwani są świadkowie — mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Przemysław Zdybel, wiceprezes WESA, wie tylko, że doniesienia składają dwaj byli członkowie nadzoru spółki: Andrzej S. oraz Piotr D.

— Dokumenty finansowe wszystkich spółek grupy były badane przez biegłych rewidentów. Nigdy nie doszło do żadnych niezgodnych z prawem operacji między spółkami z grupy, jak również między grupą a głównym akcjonariuszem. Przeciwko spółce ani jej organom nie toczą się żadne postępowania prokuratorskie — twierdzi Przemysław Zdybel.

Nieudane partnerstwo

Wymienionych czynów mieli dopuścić się członkowie zarządów i rad nadzorczych. Według źródeł „PB”, istotną rolę w zarządzaniu grupą spółek (kilku powiązanych z WESA kapitałowo, kilkunastu tylko osobowo) pełni Marek R., który ma na koncie nieprawomocny wyrok dwóch lat w zawieszeniu m.in. za utrudnianie zaspokojenia wierzycieli spółki Perfect Development, gdzie był prezesem. W tej samej sprawie skazany został również Piotr D., którego łączyły z Markiem R. relacje biznesowe — także w WESA. Kiedy w lipcu 2011 r. WESA debiutowała na NewConnect, przewodniczącym rady nadzorczej został Andrzej S., a jej członkiem — Piotr D. Głównym akcjonariuszem z udziałem 96,5 proc. był i jest cypryjski wehikuł inwestycyjny Elabrante, który należy do żony Piotra D. — Katarzyny (ma 23 proc.), Andrzeja S. (23 proc.), Joanny Antonowicz (30 proc.) i Karoliny R. (24 proc.) — żony Marka R. W nadzorze zasiedli wszyscy, ale w kwietniu 2012 r. Andrzej S. i Piotr D. zostali odwołani.

— Obydwaj byli członkowie rady nadzorczej WESA osobiście poręczyli spółce kredyt do pewnej wysokości i chcieli, by pieniądze uzyskane z obligacji w 2011 r. poszły nie na rozwój spółki, ale na zmniejszenie poziomu kredytu do wartości wyłączającej ich poręczenie. Wiem, że prokuratura bada wątek wyłudzenia tego kredytu przez spółkę z zawiadomienia tych osób, a przecież to oni uczestniczyli w procedurze udzielenia spółce tego kredytu — tak przyczyny konfliktu tłumaczy Przemysław Zdybel.

W październiku 2012 r. m.in. Marek R. i WESA złożyli w sopockiej prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu, że Andrzej S. i małżonkowie D. mogli wysyłać do instytucji finansowych anonimowe e-maile, oskarżające spółkę i członków jej władz m.in. o oszustwa. Prokuratura śledztwa nie podjęła, ale obydwaj byli członkowie nadzoru zostali oskarżeni z powództwa prywatnego. Andrzej S. i Piotr D. nie chcą o sprawie WESA rozmawiać, wskazując na dobro prowadzonego postępowania. W przesłanym oświadczeniu piszą jednak, że podejrzewali, że dochodzi do działań na szkodę WESA, jej akcjonariuszy, obligatariuszy oraz spółek zależnych i wierzycieli, a także do licznych naruszeń obowiązków informacyjnych. Dlatego mieli stać się w spółce niewygodni. „Próbowaliśmy wyjaśnić wątpliwości w ramach przysługujących nam — jako członkom rady nadzorczej — uprawnień i obowiązków, co skutecznie uniemożliwiano nam, odmawiając dostępu do dokumentów spółek grupy kapitałowej WESA” — czytamy w oświadczeniu.

Lista żalu

Andrzej S. i Piotr D. to jednak niejedyne osoby, które składają na działanie spółki liczne doniesienia do prokuratur w Sopocie, Gdańsku, Elblągu, Olsztynie i Łobzie, a także do Komisji Nadzoru Finansowego i GPW. Na działania spółki i jej organów, przede wszystkim Marka R., skarżą się m.in. liczni kontrahenci (jak spółka Lokum Energia Jerzego Reczka), dostawcy, którzy nie otrzymywali pieniędzy za surowce (wśród nich Wiesław Denisiuk, który już wygrał sprawę w dwóch instancjach), lokalne władze, a także obligatariusze. Piszą m.in. o przejmowaniu przychodów spółek z grupy, by potem udzielać im oprocentowanych pożyczek; obciążaniu nieruchomości należących do spółek z grupy hipotekami lub umowami dzierżawy na rzecz prywatnych spółek i samych menedżerów; unikaniu regulowania płatności i wymuszaniu transakcji pośrednictwa, na których miałyby zarabiać spółki powiązane z obecnymi menedżerami, ale spoza grupy kapitałowej — np. Agro 3 (należy do Joanny Antonowicz i Karoliny R.).

— Te spółki [spoza grupy kapitałowej — red.] nie świadczą usług pośrednictwa, a z całą pewnością nie dla spółek z grupy kapitałowej WESA. Zależności biznesowe między grupą kapitałową a tymi spółkami są objęte tajemnicą handlową — twierdzi Przemysław Zdybel.

Bilans wiceprezesa

Z informacji przedstawionych przez WESA wynika, że grupa ma 61,4 mln zł wymagalnych zobowiązań: 27 mln zł obligacji, 12,2 mln zł kredytu (w zależnej WE), 10,4 mln zł zobowiązań z tytułu wykupu ziemi od Agencji Nieruchomości Rolnych (w spółce z o.o. i jawnej o tej samej nazwie — Abaropol). Na dzień złożenia wniosku o upadłość spółka zależna WE miała 11,8 mln zł zobowiązań — w większości wobec dostawców. Ministerstwo Gospodarki próbuje odzyskać 5 mln zł z odsetkami, które na budowę elektrowni biomasowej dostała z funduszy unijnych kolejna spółka zależna — Widok Bio-Energia.

— Razem z generalnym wykonawcą staramy się wyjaśnić tę sprawę. To nie jest wierzytelność wymagalna, a inwestycja nadal ma szansę powstać — mówi Przemysław Zdybel. Elektrownię miała wybudować firma Awbud, ale w czerwcu wypowiedziała umowę z powodu braku gwarancji zapłaty. Informacji o wspólnym wyjaśnianiu sytuacji nie potwierdza.

— Jeśli inwestor zdobędzie finansowanie, jesteśmy gotowi do powrotu na budowę — mówi Michał Wuczyński, prezes Awbudu. Co jest majątkiem grupy?

— Dwa zakłady granulacji biomasy w Koniecwałdzie i Worowie oraz maszyny rolnicze, które należą do spółki WE i warte są 45 mln zł, a także grunty i magazyny spółek Abaropol o wartości 29,2 mln zł —twiedzi Przemysław Zdybel.

Obecnie oba Abaropole należą do WESA jedynie w nieco ponad 24 proc., jednak ich majątek jest zabezpieczeniem obligatariuszy. Zarząd WESA, z udziałem DM Copernicus, prowadzą rozmowy o sprzedaży 1,2 tys. ha nieruchomości dwóch Abaropoli oraz spółki powiązanej osobowo. Pieniądze mają być przeznaczone na wykup obligacji serii D zamiennych na akcje, K oraz serii E1, E2 i E3. Biorąc pod uwagę średnią cenę, za jaką w woj. warmińsko-mazurskim są sprzedawane grunty ANR, areał jest wart około 22 mln zł. Wartość obligacji, które mają być spłacone, przekracza 20 mln zł, ale wpis w hipotece ma ANR — 10,4 mln zł.

— Planowana sprzedaż gruntów ma szansę zaspokoić całość wierzytelności wobec obligatariuszy — zapewnia wiceprezes WESA. Zarząd WESA sam nie jest też pewien, czy wart 15 mln zł zakład granulacji biomasy w Worowie rzeczywiście powinien być liczony do jego majątku. WESA kupiła go w grudniu 2012 r. od spółki Jerzego Reczka za 10 mln zł, choć zapłaciła jedynie 7 mln zł. Kontrahenci weszli w spór dotyczący m.in. własności instalacji zlokalizowanej na tej działce, a w ostatnich dniach zarząd WE wystosował do Jerzego Reczka pismo o cofnięciu transakcji. Sęk w tym, że przez ostatni rok na hipotekę Worowa wpisał się Copernicus, zabezpieczając roszczenia z tytułu obligacji serii E2 na 14 mln zł (wartość nominalna papierów to 5 mln zł), a także inni obligatariusze i wierzyciele.

Maklerzy pełni wiary

Obligacje dla WESA były plasowane przez dwa domy maklerskie: NWAI oraz Copernicus. Obydwa robiły to, mając świadomość, że zarząd WESA złamał warunki emisji obligacji serii D. Spółka była zobowiązana do poinformowania raportem bieżącym o przekroczeniu zadłużenia powyżej 15 mln zł, co dawało obligatariuszom prawo do żądania przedterminowego wykupu papierów. Kiedy zadłużenie wzrosło do 19 mln zł, spółka milczała. Wczesną jesienią 2012 r. pojawiło się żądanie wykupu ze strony spółki Ekofinn-pol, o czym wiedział również DM Copernicus. Mimo to plasował kolejne obligacje WESA: od listopada 2012 r. do kwietnia 2013 r. — łącznie 19,8 mln zł. Marek Witkowski, prezes Copernicusa, wskazuje jednak, że obligatariusz nie udokumentował w swoim piśmie stanu posiadania ani nie zablokował obligacji na rachunku. Ponadto o przekroczeniu przez spółkę dopuszczalnego poziomu długu można było przeczytać w raporcie spółki za III kw. 2013 r.

— W naszej ocenie, WESA zadośćuczyniła wszelkim przypadkom naruszenia warunków emisji obligacji serii D. W przypadku gdyby roszczenia Ekofinn-polu były zasadne, akcjonariusze spółki zabezpieczyli kwotę odpowiadającą wartości nominalnej obligacji w ramach depozytu. Czy w takiej sytuacji powinniśmy plasować dla WESA kolejne obligacje? Uważam, że wszelkie działania w złej wierze wobec spółki z problemami finansowymi szkodzą wszystkim wierzycielom i jedynie potęgują problemy — mówi Marek Witkowski. 30 kwietnia 2013 r. dom maklerski NWAI przydzielił prawie 1,5 mln zł obligacji kolejnej serii L, również wychodząc z przekonania, że raport za III kw. 2012 r. zadośćuczynił brakowi informacji o złamaniu warunków emisji serii D. Kilka dni później — 9 maja — WESA poinformowała o niewykupieniu obligacji serii D, a Copernicus postawił wszystkie swoje obligacje w stan wymagalności.

„Zgodnie z warunkami emisji obligacji serii L, cel tej emisji nie został określony, jednak według informacji przekazywanych przez zarząd WESA w czasie publicznej oferty, środki z tej emisji miały być przeznaczone na finansowanie zakupu surowca dla zakładów granulacji biomasy oraz spłatę obligacji serii D” — czytamy w oświadczeniu Mateusza Walczaka, prezesa NWAI.

— Do ostatnich godzin mieliśmy od inwestorów indywidualnych spoza NWAI zapewnienie, że obejmą obligacje serii L. Dlaczego tak się nie stało? Nie wiem. Ostatecznie pieniądze uzyskane z emisji obligacji serii L były przeznaczone na zakup surowca, zapłacenie odsetek obligatariuszom poprzednich serii oraz pokrycie kosztów emisji — twierdzi Przemysław Zdybel.

Do finału daleko

W sądzie toczy się sprawa, którą NWAI wytoczył WESA za pomówienia i naruszanie dobrego imienia. Prokuratura Okręgowa w Warszawie natomiast, po zawiadomieniu jednego z właścicieli obligacji serii L, w połowie listopada wszczęła śledztwo m.in. w sprawie podania nieprawdziwych lub zatajenia prawdziwych danych przy emisji obligacji, co mogło w istotny sposób wpłynąć na ocenę przez potencjalnych inwestorów zdolności spółki WESA do wywiązania się ze zobowiązań. Obligacje serii L nie zostały zarejestrowane w KDPW z powodu problemów z nieruchomością stanowiącą ich zabezpieczenie. W ubiegłą środę w gdańskim sądzie miała zapaść decyzja o ogłoszeniu lub nie upadłości spółki zależnej WE, właściciela dwóch zakładów granulacji w Worowie i Koniecwałdzie. Jednak decyzja po raz kolejny nie zapadła. Nie jest również znany termin rozprawy upadłościowej spółki WESA.