WIG pobije w tym roku rekord

Rozmawiał Grzegorz Nawacki
05-06-2017, 22:00

O tym, jak reforma OFE wpłynie na rynek i czy grozi nam szybki koniec hossy — mówi Grzegorz Chłopek, prezes PTE Nationale Nederlanden.

Zobacz więcej

Grzegorz Chłopek Marek Wiśniewski

 

„Puls Biznesu”: Coraz więcej wiadomo o reformie OFE: 25 proc. aktywów trafi do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD), powstaną także pracownicze plany kapitałowe (PPK), do których z automatu zostaną zapisani wszyscy pracownicy. To kolejny skok na OFE czy dobra reforma?

Grzegorz Chłopek, prezes PTE Nationale Nederlanden: To pierwsza racjonalna zmiana, która ma doprowadzić do stabilności systemu emerytalnego. Oprócz przekształcenia OFE powstaną PPK, które mają być prywatne. Również OFE mają być prywatne, wprawdzie ze sprawdzeniem, czy wystarczą na emeryturę minimalną, i ewentualnym zaangażowaniem państwa, ale co do zasady pieniądze będą w IKE i IKZE, czyli prywatnym sektorze.

Z drugiej strony 25 proc. pieniędzy z OFE trafi do FRD.

Gdy zabierano 50 proc. pieniędzy z OFE, trafiły na indywidualne konta w ZUS, i tym razem ma być podobnie. Planowana operacja w minimalnym stopniu wpłynie na GPW, bo niemal wszystkie akcje, które są dziś w portfelach OFE, trafią do funduszy, które powstaną w wyniku przekształcenia OFE.

Rząd proponuje, by do PPK z automatu zostali zapisani wszyscy pracownicy i mieli opcję wypisania się. To dobry pomysł? Czy może lepiej, by firmy i pracownicy dobrowolnie przystępowali do PPK?

W krajach, które mają największe programy emerytalne, często związki zawodowe wręcz domagają się stworzenia takich programów. W Holandii 96 proc. pracowników jest objętych programem, w niektórych branżach nawet 100 proc. i związkowcy negocjują wysokość składki. W efekcie w Holandii aktywa zgromadzone w programach emerytalnych sięgają 130 proc. PKB, w Polsce około 10 proc.

Gospodarka ma się dobrze, WIG nieśmiało zbliża się do rekordowych poziomów. Jaki to będzie rok?

Najważniejsze to myśleć o inwestowaniu długoterminowo. Krótkoterminowa spekulacja to ryzyko, bo nie wiadomo de facto, co się kupuje, jak zachowa się rynek. W długim terminie jest inaczej. Jeśli chodzi o ceny, to na giełdzie kupujemy emocje, ale powinniśmy patrzeć na realne biznesy, które stoją za akcjami notowanymi na giełdzie. W długim terminie rynek rośnie, i to w tempie 8-9 proc. rocznie, czyli wyraźnie lepiej niż to, co można zarobić w banku. Ale oczywiście to jest tak samo jak na wyprzedażach, gdy można kupić buty z 50-procentową zniżką, tak i na giełdzie trzeba wyczuć dobry moment do zakupu. To, co się dzieje od końcówki ubiegłego roku, to gwałtowny wzrost cen wynikający z bardzo niskich wycen: wskaźnik C/WK był niezwykle niski, po kilku miesiącach dynamicznych zwyżek nie doszliśmy nawet do średniej wartości historycznej, choć już jesteśmy blisko. Po 40-procentowym wzroście rynek musi trochę odpocząć.

Czyli nie grozi nam szybki koniec hossy?

Zagrożenia widzę tylko poza Polską. Giełda w USA rośnie już 8.-9. rok, tylko raz okres ciągłych zwyżek trwał dłużej, co sprawia, że wskaźnik C/WK jest wysoko ponad średnią. I tu widzę największe zagrożenie. Dodatkowo, rynek może dobić podwyżka stóp procentowych, a gdy rynki rozwinięte zaczną mocno spadać, to również GPW może zanurkować. Ale poza tym perspektywy dla polskiej giełdy są bardzo dobre.

Rekord WIG w tym roku realny?

Jest realny, polska gospodarka dobrze sobie radzi, deficyt jest rekordowo niski, co pozytywnie wpływa na złotego, a to przyciąga inwestorów zagranicznych. Widać też lekką zmianę retoryki wśród agencji ratingowych, co też przełoży się na zainteresowanie polskim rynkiem. Po 10 latach zwyżek na rynkach rozwiniętych czeka nas długi okres lepszego zachowania rynków rozwijających się.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / WIG pobije w tym roku rekord