Szansa na dalsze wzrosty krajowych indeksów jest duża. Problem w tym, że ryzyko inwestycyjne — również
Marzec był najlepszym miesiącem na GPW od lipca 2009 r. W kwietniu o tak dobrej koniunkturze można tylko pomarzyć.
W marcu obawy większości analityków o koniunkturę giełdową nie potwierdziły się. Wręcz przeciwnie. Był to wymarzony miesiąc dla inwestorów. Jeszcze w lutym główne indeksy zanotowały największe spadki od roku. Jednak rehabilitacja była natychmiastowa. Dzień przed zakończeniem miesiąca WIG oraz WIG20 notują najwyższe wzrosty od lipca ubiegłego roku. Indeks szerokiego rynku legitymuje się blisko 10-procentowym wzrostem. Odrobinę lepiej wypada wskaźnik blue chipów.
Na szerokim rynku pierwsze skrzypce grały w marcu przede wszystkim: Pamapol, Cormay oraz Amica. Akcje wymienionych spółek dały zarobić około 50 proc. Wśród blue chipów także nie brakowało wyrazistych liderów. Tu najlepiej wypadli: Bioton, Cersanit i TVN z ponad 20-procentową stopą zwrotu. Jeśli chodzi o indeksy branżowe, to skalą wzrostów wyróżniły się subindeksy: WIG-Chemia oraz WIG-Paliwa. Poszybowały w górę o odpowiednio 17 i 15 proc.
Skąd ten optymizm? Inwestorzy na całym świecie wciąż mają duży apetyt na ryzyko. Indeksy więc rosną. Pieniądze zagranicznych inwestorów trafiają też nad Wisłę. Potwierdzają to chociażby wysokie obroty. W połowie marca, w dzień wygasania kontraktów terminowych, padł nawet historyczny rekord dziennych obrotów. Wyniosły one 4,4 mld zł. Swoje pięć groszy dokładają zapewne fundusze inwestycyjne, do których Polacy znów wpłacają miliony złotych oszczędności.
Szczególnie obiecujące są ostatnie sesje, na których WIG20 raz za razem ustanawiał kolejne szczyty. Optymiści utrzymują, że trwalsze pokonanie poziomu 2500 pkt powinno być przepustką do ataków na nowe szczyty. Wśród analityków pojawiły się nawet komentarze, że kilka tygodni temu rozpoczęliśmy drugą falę wzrostową. Pierwsza charakteryzowała się kupowaniem spółek mocno przecenionych w bessie. To już za nami. Drugą falę ma charakteryzować selektywne kupowanie spółek o najlepszych perspektywach (zwłaszcza jeśli chodzi o wyniki finansowe). W ostatnich tygodniach niemal na każdej sesji rynek kreował kolejnych bohaterów, szczególnie wśród małych i średnich spółek. W marcu sWIG80 wielokrotnie ustanawiał nowe szczyty, nienotowane od połowy 2008 roku.
Co dalej? Szansa na dalsze wzrosty jest duża. Problem w tym, że ryzyko inwestycyjne — również. Za nami bowiem długa seria siedmiu wzrostowych sesji. W tym czasie WIG20 zyskał ponad 13 proc. Ostatnie szczyty niebezpiecznie rozbudzają tylko apetyty inwestorów. Według jednego ze scenariuszy kreślonych przez krajowych analityków możemy być świadkami podbicia WIG20 do 2550 pkt, a później nastąpi realizacja zysków i spadek indeksu w okolice 2300 pkt.
W marcu ważny dla inwestorów był sezon wyników finansowych z IV kwartału. Raporty spółek nie były złe, więc wydaje się, że optymistycznie powinniśmy patrzeć w przyszłość. Wiele blue chipów oraz mniejszych spółek zanotowało lepsze wyniki, niż się spodziewano. A już w kwietniu czeka nas kolejny test — rusza bowiem sezon wyników z pierwszego kwartału na amerykańskim rynku. Analitycy przewidują, że cenzurki powinny być na ogół lepsze od prognoz. Jednak dla inwestorów liczy się przyszłość, a więc prognozy emitentów. Te również nie powinny negatywnie zaskoczyć. Oby tylko te dobre informacje nie okazały się okazją do realizacji zysków.
Analitycy: bez korekty ani rusz
Smoliński:
Nad rynkiem wciąż wisi korekta
Scenariusz na kwiecień zależy od tego, w jaki sposób wybijemy się z konsolidacji. Jeśli WIG20 przełamie opór na 2500 pkt, to pojawi się szansa na dalsze wzrosty i wówczas spokojnie można myśleć o wzrostowym kwietniu. Z kolei w przypadku przełamania wsparcia na 2411 pkt, należy zakładać, że na rynku zagoszczą spadki, które mogą przeciągnąć się na znaczną część przyszłego miesiąca. W dłuższym horyzoncie inwestycyjnym cały czas wisi nad GPW widmo spadkowej korekty. W krótkim terminie wszystko zależy jednak od kierunku wybicia z konsolidacji.
Przemysław Smoliński, analityk DM PKO BP
Kuczyński: Uwaga na wyniki spółek w USA
W kwietniu najważniejszy dla rynku akcji będzie sezon wyników z pierwszego kwartału za oceanem, który rusza 12 kwietnia za sprawą wyników Alco. Większy wysyp raportów rozpocznie się od 19 kwietnia. Wygląda na to, że wyniki powinny być lepsze od oczekiwań. Niewiadomą są tylko prognozy dotyczące przyszłości.
Jeśli chodzi o zachowanie się naszego rynku, to w pierwszej połowie kwietnia powinno być dobrze. Niewykluczone, że w tej części miesiąca zobaczymy nowe szczyty. W drugiej połowie powinna już dominować nerwowość. Oczekuję, że w połowie lub pod koniec sezonu wyników w USA powinna zacząć się korekta. Zachęcać do tego powinny niepewna przyszłość i to, że nie będzie pod co grać. To może skłonić inwestorów do realizacji zysków.
Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona
Jachowicz: Oczekuję jeszcze jednego wybicia
Rynek jest mocno wykupiony i bez korekty potencjał do dalszej zwyżki jest mały. Jednak nowe szczyty mogą okazać się dobrą okazją do wciągnięcia nowych graczy na rynek. Dlatego oczekuję jeszcze jednego silnego wybicia do około 2550 pkt. Później możemy obserwować wejście w fazę realizacji zysków. W związku z tym w pierwszej połowie kwietnia możemy obserwować wzmożone obroty. W połowie kwietnia spodziewam się korekty, która mogłaby sprowadzić WIG20 do 2300-2350 pkt lub nawet poniżej tych poziomów. Później możemy wpaść w trend boczny.
Tomasz Jachowicz, analityk DnB Nord
Świętoń: Inwestorzy dokonują selekcji spółek
Kilka tygodni temu rozpoczęliśmy drugą falę wzrostową. Różni się ona od poprzedniej tym, że teraz motorem wzrostów nie jest niska wycena, lecz perspektywy poprawy wyników. Rynek dokonuje selekcji spółek, które poprawą wyników mogą zasłużyć na dowartościowanie. Niewykluczone, że w kwietniu siłą rozpędu rynek może nadal rosnąć. Możliwy jest też zwrot i silniejsza korekta. Jednak cały drugi kwartał powinien być w miarę pozytywny. Sprzyja temu obserwowana stopniowa poprawa koniunktury i dobre odczyty wskaźników wyprzedzających. Do tego zagrożenie odbiciem inflacji i szybkie podnoszenie stóp jest mniejsze niż jeszcze kilka miesięcy temu. Jednak trzeba pamiętać, że ostatnia fala wzrostów zmniejszyła potencjał wzrostowy i zwiększyła ryzyko inwestowania. Coraz więcej spółek kosztuje tyle, ile powinno.
Marek Świętoń, wiceprezes Ipopema TFI