Władysław Jamroży jest niewinny

opublikowano: 19-10-2012, 00:00

Były szef PZU i Totalizatora Sportowego nie popełnił żadnego przestępstwa.

Wczoraj po 8,5 roku skończył się proces Władysława Jamrożego, prezesa PZU w latach 1998-2000, oskarżonego o kupowanie nieruchomości dla ubezpieczeniowego giganta po zawyżonych cenach.

Jamroży oraz siedmiu innych oskarżonych (w tym pięciu byłych członków zarządu PZU) zostało uniewinnionych. Wyrok nie był zaskoczeniem, bo prokuratura, która przez lata utrzymywała, że menedżerowie PZU odpowiadają za straty przekraczające 10 mln zł, pod koniec procesu zmieniła zdanie i sama wystąpiła o… ich uniewinnienie.

— Choć koszty tego procesu były dla mnie ogromne, jestem usatysfakcjonowany — komentuje Władysław Jamroży.

Afery, których nie było

W 2001 r. jego nazwisko stało się głośne w związku z tzw. aferami w Totalizatorze Sportowym (TS) i grupie PZU. Szefowie prokuratury i policji porównywali je z aferami FOZZ i Art-B, szacując straty na dziesiątki milionów złotych. Czas zweryfikował te twierdzenia. Kolejne postępowania były umarzane.

Najpierw białą flagę prokuratura wywiesiła w wielkim postępowaniu w sprawie rzekomych nieprawidłowości w TS. Choć przez kilka lat utrzymywała, że kadencja Jamrożego w TS przyniosła firmie 50 mln zł strat, ostatecznie uznała, że żadnego przestępstwa nie popełnił. Taką samą kompromitacją prokuratury zakończyło się wielkie śledztwo w sprawie tzw. tajnych kont byłych szefów PZU. Jamroży miał tam zarzuty wyrządzenia ubezpieczycielowi szkód, wartych 34 mln EUR.

Chodziło o zawieranie rzekomo niekorzystnych umów reasekuracyjnych i wyprowadzanie prowizji z nich do rajów podatkowych. Zarzuty umorzono, kiedy okazało się, że śledczy opierają się m.in. na… fałszywych dokumentach.

Lista odpowiedzialnych

W związku z zakończoną wczoraj sprawą Jamroży przesiedział w areszcie dwa lata i trzy miesiące. W 2009 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał to za zdecydowanie zbyt długi okres i przyznał byłemu szefowi PZU i TS symboliczne 2,3 tys. EUR zadośćuczynienia. Czy teraz Jamroży wystąpi o znacznie wyższe odszkodowanie od skarbu państwa?

— Jeszcze nie wiem. Dla mnie ważniejsze, by osoby odpowiedzialne za moje krzywdy poniosły konsekwencje. Kto? Była minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska, która zawiadamiała prokuraturę na podstawie nieprawdziwych dowodów, prokuratorzy Elżbieta Ciuka (przygotowała skandaliczny akt oskarżenia) i Zygmunt Kapusta (podpisywał wnioski o przedłużanie aresztu) oraz asesor Lidia Przejdziak, która nie tylko przedłużała mój areszt, ale później tak prowadziła proces, że w konsekwencji trwał ponad osiem lat — mówi Władysław Jamroży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu