Władzy spieszy się na papierosa

opublikowano: 09-01-2013, 00:00

Unijna dyrektywa tytoniowa nabiera ostatnich szlifów. Rządowe konsultacje potrwają tylko do piątku.

Unijna maszyna długo się rozpędza, ale potem trudno ją zatrzymać. W tym tygodniu do związków plantatorów tytoniu, organizacji przedsiębiorców i przedstawicieli środowisk prozdrowotnych trafił — w celu konsultacji — projekt znowelizowanej dyrektywy tytoniowej, która może spowodować na rynku małą rewolucję. Prace nad przepisami trwają od 2009 r., ale regulacje nabrały kształtu dopiero pod koniec ubiegłego miesiąca. Na odesłanie uwag do wzbudzających kontrowersje przepisów branża dostała czas do 11 stycznia, czyli pięć dni. Skąd ten pośpiech?

— Mając na uwadze terminy wynikające z harmonogramu prac legislacyjnych na forum UE, wyznaczono termin 15 stycznia 2013 r. na przygotowanie i przekazanie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych projektu stanowiska RP uzgodnionego z instytucjami współpracującymi w odniesieniu do dyrektywy — informuje biuro prasowe Ministerstwa Gospodarki (MG), współdziałające przy pracach nad dyrektywą z resortem zdrowia. Przeciw proponowanym w dyrektywie rozwiązaniom ostro protestują niemal wszyscy, którzy pośrednio lub bezpośredniozarabiają na handlu papierosami. Według przedstawicieli branży tytoniowej i organizacji handlowców, unijne przepisy skonstruowano w taki sposób, że ich wejście w życie szczególnie negatywnie odbije się na polskiej gospodarce — to nad Wisłą bowiem pali się proporcjonalnie najwięcej slimów i mentoli (około 38 proc. wszystkich papierosów), które w konsekwencji europejskiego zakazu używania substancji smakowych mają wypaść z obiegu. Czarne scenariusze efektów dyrektywy — z którymi polemizują organizacje prozdrowotne — mówią nawet o likwidacji części polskich upraw tytoniu (zatrudniających 60 tys. osób), problemach drobnych sklepikarzy i stratach dla gospodarki sięgających 9 mld zł rocznie.

Ostatnie przyspieszenie prac nad tytoniową dyrektywą przyszło po kilku latach niespiesznego mielenia przepisów w trybach brukselskiej legislacji. Pierwsze konsultacje z przedstawicielami przemysłu tytoniowego i farmaceutycznego odbywały się jeszcze w 2009 r. Największe przeprowadzono jesienią 2010 r., gdy na pytania dotyczące kształtu dyrektywy odpowiedziało ponad 85 tys. osób (w tym prawie 25 tys. Polaków) — z czego zdecydowana większość była przeciwna zmianie przepisów. Unijnym urzędnikom nie sprawiło to problemu — uznali, że w konsultacjach społecznych wzięli udział głównie przedsiębiorcy zmobilizowani przez branżę tytoniową, ich wynik nie odzwierciedla opinii całego społeczeństwa. Okazuje się, że trwające właśnie konsultacje — choć mają się zakończyć przygotowaniem oficjalnego rządowego stanowiska wobec dyrektywy — procesu konsultowania wcale nie zamkną.

— Ze względu na przewidywane skutki proponowanych przez Komisję Europejską rozwiązań Ministerstwo Gospodarki poprosiło zainteresowane strony o pogłębione analizy i opinie w terminie do 31 stycznia 2013 r. — informuje biuro prasowe MG. Polskie władze mogą być motywowane do szybkiego działania przez Komisję Europejską — źródła brukselskiego „Europolitics” donosiły, że jej szef Jose Manuel Barroso nieoficjalnie namawiał unijne dyrekcje generalne, by nie opiniowały negatywnie projektu dyrektywy i nie spowalniały prac legislacyjnych.  

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu