Włożyliśmy 340 mln zł, musimy je odzyskać

Katarzyna Kapczyńska
26-02-2007, 00:00

Inwestor będzie musiał słono zapłacić za stocznię. Czy Agencja Rozwoju Przemysłu znajdzie chętnego?

Inwestor będzie musiał słono zapłacić za stocznię. Czy Agencja Rozwoju Przemysłu znajdzie chętnego?

Rusza prywatyzacja Stoczni Szczecińskiej Nowej (SSN), kontrolowanego przez spółki skarbu państwa podmiotu, powstałego na gruzach Porty Holding. Lada dzień Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), która jest jej głównym właścicielem, wybierze doradcę prywatyzacyjnego. Czasu jest niewiele — zgodnie z decyzją rządu do połowy roku stocznia ma zostać sprywatyzowana. Chętni są. Wśród kandydatów jest Złomrex i norweski fundusz inwestycyjny, który ma reprezentować Norsk Hydro i Statoil.

Zwrot kapitału

Potencjalnych inwestorów interesuje cena. Podpowiadamy — tanio nie będzie.

— Agencja przekazała do tej pory na kapitał stoczni 340 mln zł i chcemy je odzyskać, jeśli dojdzie do sprzedaży 100 proc. akcji. Sprzedaż za niższą kwotę byłaby działaniem na szkodę ARP, a na to nie mogę sobie pozwolić — mówi Paweł Brzezicki, prezes agencji.

Jeśli właściciel ARP, czyli skarb państwa, zdecydowałby się sprzedać SSN po cenie niższej, wówczas musiałby wyrównać stratę ARP.

To nie koniec wydatków potencjalnego inwestora. Oprócz wykupu akcji partner SSN musi też przekazać pieniądze na inwestycje. Zgodnie z planem restrukturyzacyjnym stoczni, potrzeba na nie około 190 mln zł. Połowę ma wyłożyć nowy właściciel. Stąd — sumując koszty zakupu 100 proc. akcji i zobowiązań inwestycyjnych — trzeba się liczyć z wydatkiem, bagatela, 435 mln zł.

Pomoc i portfel

Inwestorzy raczej nie będą tak hojni. Stocznia jeszcze kilka tygodni temu miała spore kłopoty ze zdobyciem finansowania produkcji. Udało się jej wynegocjować z Korporacją Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych ubezpieczenia na zaliczki armatorskie. Bez nich nie można było podpisać umów z bankami. Inwestorzy biorą też pod uwagę ryzyko konieczności zwrotu przez stocznię pomocy publicznej, którą kwestionuje Komisja Europejska.

— Nie demonizowałbym sprawy zwrotu pomocy. W przypadku SSN to około 37 mln zł — szacuje prezes ARP.

Poważniejszym problemem jest nierentowny portfel zamówień. Pojawiają się nawet informacje, że na 34 statki w portfelu niemal 30 jest nierentownych.

— Portfel jest problemem. Jednak większość stanowią rentowne kontrakty. Zamówienia nierentowne renegocjujemy. Ponadto kontrakty są nieopłacalne przy obecnych, wysokich cenach stali, ale mogą one przecież spaść — uważa Paweł Brzezicki.

SSN ma trudną sytuację finansową. Jeszcze kilka tygodni temu miała kłopoty z uzyskaniem finansowania. Gdyby nie wsparcie polityków, groziłoby jej wstrzymanie produkcji. Zwrotu długów przez SSN domaga się też syndyk starej Stoczni Szczecińskiej. W ubiegłym tygodniu wystawił w przetargu wierzytelność wysokości 2,4 mln zł. Jest gotów sprzedać ją za 1,2 mln zł. Wierzytelność jest potwierdzona nieprawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Szczecinie. Czy ktoś zechce za firmę, która nie jest w stanie uregulować 2,4 mln zł długu, zapłacić aż 400 mln zł?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Włożyliśmy 340 mln zł, musimy je odzyskać