Wodowanie na wulkanie

opublikowano: 30-08-2017, 22:00

Płyń po morzach i oceanach, sław imię polskiego stoczniowca i marynarza, przynoś chwałę Rzeczypospolitej Polskiej. Nadaję ci imię…

Tradycja obrzędowego wodowania statków cywilnych i okrętów wojennych ma ponad cztery tysiące lat. Wikingowie ciężarem kadłubów łamali grzbiety silnych niewolników, wierząc, że nowa jednostka przejmuje moc nieszczęśników. Samoańczycy ze zwodowanej łodzi wyrzucali żarłocznym rekinom jeńców, których krew okraszała burty. Echa tamtych dzikich obyczajów pobrzmiewają w ucywilizowanym współczesnym rozbijaniu o burtę butelki wina czy szampana. Notabene gdy w Stoczni Szczecińskiej — której poświęcamy niniejszy odcinek cyklu „Było, nie minęło” — wodowano jednostkę dla armatora muzułmańskiego, to chrzcielny alkohol zastępowała woda lub mleko kokosowe. Ale na pokładzie organizowano drugi, zamknięty etap ceremonii — zarżnięcie ofiarnego barana, którego krwią mazano burty na pomyślność…

Graniczny kaprys generalissimusa

Dla dziejów powojennego przemysłu stoczniowego w Szczecinie priorytetowe znaczenie ma… sama przynależność tego miasta do Polski. Nie zmieniając oceny postaci Józefa Wissarionowicza Stalina, trzeba przyznać, że w 1945 r. wykonał dwa gesty wbrew stanowisku aliantów zachodnich — przeforsował granicę Polski na Nysie Łużyckiej, a nie Nysie Kłodzkiej, czym przyznał nam Dolny Śląsk z Wrocławiem, oraz przeciągnął na mapie kreskę od Odry z okolic Gryfina prosto na północ, czym odszedł od jej nurtu na zachód i włączył do Polski Szczecin. Jego łaskawość oczywiście była politycznie interesowna — nie zamierzał wycofać się z zagarnięcia Lwowa, zatem obie metropolie niemieckie traktował jako swoistą rekompensatę dla „Polaczków”.

O przynależności Szczecina satrapa z Kremla zdecydował 20 lutego 1945 r., czyli jeszcze przez zdobyciem miasta 26 kwietnia przez Armię Czerwoną. Ciekawe, że protokół końcowy alianckiej konferencji w Poczdamie z 2 sierpnia 1945 r. ustalał, że granica Polski przebiega „bezpośrednio na zachód od Świnoujścia i stąd wzdłuż Odry aż do ujścia Nysy Łużyckiej”. A zatem na jej lewym brzegu miał pozostać niemiecki Stettin! Generalissimus nie zwykł jednak się wycofywać i po okresie niepewności jego kreska została potwierdzona w 1951 r. we wspólnych dokumentach granicznych PRL i NRD. Mimo to pamiętające o zapisie z Poczdamu władze Polski Ludowej zawsze czuły, że towarzysze z bratniej NRD spoglądają ku cennemu Szczecinowi tęsknym okiem. Dlatego w 1959 r. zorganizowano demonstracyjną wizytę sekretarza generalnego KPZR Nikity Chruszczowa, który otrzymał… honorowe obywatelstwo Szczecina. Notabene w 2017 r. rada miasta ów tytuł anulowała.

Przypomnienie strategicznej rozgrywki o Szczecin stanowi podkład niezbędny dla zarysowania wątku stoczniowego. Zarówno w polskiej tradycji morskiej, jak i w realiach gospodarczych z punktu widzenia Warszawy zawsze, niezależnie od przemian ustrojowych, numerem jeden był/jest zespół Gdańska i Gdyni, tworzący z Sopotem organizm Trójmiasta. Położony w dalekim kącie kraju zespół Szczecina ze Świnoujściem był/jest ważny, ale na miejscu drugim.

Pierwszą jaskółką innego spojrzenia stało się dziesięć lat temu rozstrzygnięcie rywalizacji obu regionów o strategiczny gazoport, który zlokalizowany został jednak w Świnoujściu. Ale w statystycznym rozkładzie polskich odpowiedzi na hasło „stocznia” dominuje odzew „Gdańsk”, a dopiero dalej „Szczecin” czy „Gdynia”. Powszechnie znany jest papieski długopis w ręku Lecha Wałęsy, podpisującego 31 sierpnia 1980 r. porozumienie dające początek Solidarności, natomiast mało kto pamięta, że dzień wcześniej podobne porozumienie kończyło stoczniowy strajk w Szczecinie…

Nadrzeczna stocznia pełnomorska

Pierwsze niemieckie zakłady szkutnicze w Stettinie powstały w XVIII stuleciu. W połowie wieku XIX na północ od miasta, w Drzetowie nad brzegiem Odry, wykupiono tereny pod prawdziwą stocznię budującą statki stalowe. Pruski król Fryderyk Wilhelm IV powołał w 1857 r. do życia Vulcan Stettin AG, która stopniowo stała się jedną z najnowocześniejszych stoczni cesarstwa. Specjalizowała się w okrętach wojennych — niszczycielach, krążownikach i nawet pancernikach.

Ale w 1905 r. zbudowała także największy wówczas na świecie liniowiec pasażerski „Kaiserin Auguste Victoria”. Nieco wcześniej, w 1900 r., stoczniowe tereny Drzetowa i Grabowa włączono do miasta. Jakość produkcji Vulcanu sprawdziła pierwsza wojna światowa. Po traktacie wersalskim, który zlikwidował niemiecką flotę, stocznia wojenna straciła rację bytu i w 1927 r. upadła. Na bazie Vulcanu powstała Stettiner Oderwerke. Po dojściu do władzy Adolfa Hitlera produkcja znowu została zmilitaryzowana. W czasie drugiej wojny światowej Stettin zasilał Kriegsmarine między innymi w okręty podwodne. Z naturalnych powodów stał się celem alianckich nalotów dywanowych, zintensyfikowanych w 1944 r. Niszczyły zarówno stocznię i inne obiekty przemysłowe, jak i miasto.

Podczas walk frontowych w 1945 r. Stettin poddany został ciężkiemu ostrzałowi artylerii radzieckiej. Wszystko to spowodowało, że graniczny kaprys Stalina realnie dotyczył ruin… Polska administracja formalnie przejęła Szczecin 6 lipca 1945 r., pierwszym prezydentem mianowany został Piotr Zaremba, dzisiaj patronujący Trasie Zamkowej. Jednak w pierwszych latach powojennych rabunkową gospodarkę prowadzili towarzysze radzieccy, dla których było bez różnicy, czy miasto znajdowało się w granicach PRL czy NRD. Radzieckie wojska lądowe w Szczecinie, a marynarka w Świnoujściu stacjonowały przez blisko pół wieku, aż do opuszczenia Polski w 1993 r. Po wojnie dosyć szybko, już 14 czerwca 1945 r., powołano Zjednoczenie Stoczni Polskich (ZSP).

Do odtwarzania gospodarki morskiej włączył się przedwojenny wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski, ale dotrwał tylko do 1948 r., kiedy go usunięto. W zniszczonym Szczecinie postępowało odbudowywanie produkcji stoczniowej w formule oddziału ZSP. W 1947 r. z rąk radzieckich przejęto stocznię z najważniejszą pochylnią Wulkan. Umożliwiło to ukończenie kadłuba rozpoczętego jeszcze w czasach niemieckich i zwodowanie 24 kwietnia 1948 r. pierwszego w Polsce pełnomorskiego statku. Otrzymał roboczą nazwę „Oliwia”. Pierwszą jednostką zbudowaną od podstaw był słynny „Sołdek”, który 6 listopada 1948 r. spłynął w Gdańsku, ale towarzyszący wodowaniom hymn wcześniej odegrano jednak w Szczecinie.

Produkcja dla armatora radzieckiego

W 1950 r. rozpoczęła się realizacja planu sześcioletniego, którego celem była rozbudowa przemysłu ciężkiego i zbrojeniowego. W branży stoczniowej nastąpiła reorganizacja — utworzono Centralny Zarząd Przemysłu Okrętowego, a zamiast oddziałów ZSP powstały wyodrębnione przedsiębiorstwa, w tym Stocznia Szczecińska. W 1959 r. otrzymała dość nietypowego patrona — Adolfa Warskiego, przedwojennego działacza komunistycznego, ale zamordowanego w Związku Radzieckim w 1937 r. podczas stalinowskiej wielkiej czystki. Jego imię przetrwało 31 lat, aż do przemian w 1990 r.

Asortyment stopniowo był wzbogacany, początkowo dominowały drobnicowce, potem doszły masowce, chemikaliowce, wycieczkowce, kontenerowce, promy, statki naukowo-badawcze, oceanograficzne, szpitalne, warsztatowe. Trwały przymiarki do budowy platform wiertniczych, ale w PRL takiego zadania nie podjęto. Przemysł stoczniowy, a Szczecin w szczególności, decyzją polityczną został w PRL skazany na zaopatrywanie przede wszystkim Wielkiego Brata.

Migawki telewizyjne z wodowań kończyły się zwykle formułką „statek przeznaczony jest dla armatora radzieckiego”. Rzecz jasna nie relacjonowano wodowań okrętów wojennych. Nieszczęście polegało na tym, że w Radzie Wzajemnej Pomocy Gospodarczej rozliczenia prowadzono w tzw. rublach transferowych, czyli walucie fikcyjnej. Stocznia musiała natomiast kupować wiele elementów wyposażenia za twarde dewizy. Finansową paranoję tylko częściowo ratował ograniczony eksport statków na Zachód. Narastająca frustracja stoczniowej branży eksplodowała przy okazji wielkich napięć ogólnospołecznych.

W grudniu 1970 r., po zaskakującej podwyżce cen żywności przed Bożym Narodzeniem, na Wybrzeżu wybuchły ostre protesty. Stoczniowcy z prawie 12-tysięcznego Warskiego solidaryzowali się z Gdańskiem i Gdynią. W starciach z milicją i wojskiem zginęło w Szczecinie 16 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Również w solidarności z Gdańskiem w sierpniu 1980 r. wybuchł strajk okupacyjny w Stoczni Szczecińskiej, który okazał się skuteczny. Dramatycznie przebiegło w grudniu 1981 r. wprowadzenie stanu wojennego — stocznia została spacyfikowana, na szczęście bez ofiar śmiertelnych, ale przywódcy strajku dostali wyroki więzienia.

Sukces, upadek, sukces, upadek…

Przemiany ustrojowe rzuciły całą gospodarkę socjalistyczną na konkurencyjny rynek, ale branża stoczniowa okazała się wyjątkowo nieprzygotowana. Rozpadający się Związek Radziecki nagle zerwał wieloletnie zamówienia, a budżet państwa wstrzymał dopłaty do jednostek eksportowanych na Zachód. Stocznia Szczecińska we wrześniu 1991 r. jako pierwsza w Polsce została przekształcona w jednoosobową spółkę akcyjną skarbu państwa. Wtedy na wysokich żółtych bramownicach pojawiły się widoczne do dzisiaj z całego miasta napisy „Stocznia Szczecińska S.A.”. Po zawarciu układu z wierzycielami spółka zaczęła osiągać sukcesy eksportowe, specjalizując się w kontenerowcach. W końcówce XX w. postrzegana była jako świetlany przykład dobrej zmiany.

Ciemną stroną okazało się prowadzone w pokrętnym trybie przejmowanie majątku przez kierowniczą tzw. Grupę Przemysłową, czego przejawem było w 1999 r. utworzenie Stoczni Szczecińskiej Porta Holding. Okazało się, że spektakularny sukces był w znacznym stopniu oparty na… kredytach i po wstrzymaniu ich spłacania sąd w 2002 r. ogłosił upadłość holdingu oraz spółki Stocznia Szczecińska. Kolejną formą organizacyjną stała się Stocznia Szczecińska Nowa (SSN).

Początkowo szło jej również nieźle, specjalizowała się w budowie kontenerowców, chemikaliowców i jednostek wielozadaniowych. W 2008 r. Komisja Europejska uznała jednak, że SSN musi zwrócić (podobnie jak stocznia w Gdyni) pobraną niezgodnie z prawem unijnym pomoc publiczną. Był to cios nokautujący.

7 marca 2009 r. z pochylni Odra Nowa spłynęła ostatnia duża jednostka zwodowana po wojnie (w sumie było ich 673) w Szczecinie. Pięć tysięcy mieszkańców miało łzy rozpaczy w oczach, gdy o wodę pożegnalnie uderzył „Fesco Vladimir” dla armatora z Władywostoku. Po upadłości SSN stoczniowy kompleks kupiło państwowe Towarzystwo Finansowe Silesia. Na 45-hektarowym terenie utworzono w 2013 r. Szczeciński Park Przemysłowy (SPP), obejmujący udźwigowione hale, pochylnie, nabrzeża, magazyny, place prefabrykacyjne i składowe. Dzisiaj działa w nim około 75 różnej wielkości firm, zatrudniających niemal 2 tys. pracowników.

Powrót do militarnych korzeni

Najnowszy rozdział stoczniowego Drzetowa i Grabowa w Szczecinie otwarto w styczniu 2017 r. Akcje SPP kupił za 100 mln zł od państwowej Silesii państwowy Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Mars, czyli realnie — Polska Grupa Zbrojeniowa. To realizacja politycznej decyzji rządu o reaktywowaniu wielkiej produkcji stoczniowej. Ministerstwo Obrony Narodowej zamierza zamawiać w Szczecinie (a także w Gdyni) różne okręty — patrolowe, obrony wybrzeża i być może podwodne. Byłby to symboliczny powrót do korzeni stoczni z połowy XIX w., zwłaszcza że teraz Marynarka Wojenna i Bundesmarine są bliskimi NATO-wskimi sojusznikami.

Pierwszym krokiem ku trwałej reaktywacji ma być zbudowanie promu dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Podmiotem formalnie realizującym to zamówienie jest Morska Stocznia Remontowa Gryfia, odrębna od Stoczni Szczecińskiej, choć znajdująca się tuż obok. Wodowanie zaplanowano na 2019 r. i jeśli termin zostanie dotrzymany, to wielka stoczniowa smuta potrwa dekadę. Na hasło „Wodowanie na Wulkanie” znowu stawi się przy słynnej pochylni wielotysięczna rzesza. I wtedy przemysł stoczniowy w Szczecinie w pełni zasłuży na zaliczenie go do kategorii „Było, nie minęło”. Bo według stanu obecnego końcówka powinna brzmieć raczej „…nie mija”. &

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Wodowanie na wulkanie