www.mój.bank

Paweł Zielewski
opublikowano: 1999-10-04 00:00

www.mój.bank

Światowa sieć niesie wiele dobrodziejstw, z których bankowcy muszą w końcu skorzystać

SŁOWO ZOSTAŁO DANE: Marek Kulczycki, prezes PPA Banku, już za miesiąc będzie miał niespodziankę dla obecnych i przyszłych klientów instytucji. Ze strony WWW banku będzie można złożyć zlecenie płatności, polecenie przelewu, sprawdzić stan konta czy zorientować się w warunkach uzyskania kredytu. fot. Borys Skrzyński

Przyszłość bankowości detalicznej zapisana jest w zerach i jedynkach. Internet stwarza nieograniczone możliwości dystrybucji wszelkiego rodzaju produktów finansowych. Jednak do elektronicznego przepływu informacji o kontach, saldach, transakcjach, kartach i przelewach potrzebne jest okno — strona WWW. Polskie banki muszą się jeszcze wiele nauczyć.

Witryna internetowa, strona domowa, home page, strona WWW — nazw opisujących sieciową wizytówkę jest wiele. Polskie banki hurmem korzystają z tego dobrodziejstwa. Niewiele z nich jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak potężnym sprzymierzeńcem jest światowa sieć.

Futurologia stosowana

Ze strony WWW banku Pekao SA można skoczyć sobie do bankowego oddziału elektronicznego. Oddział elektroniczny, reklamowany jako pierwszy tego rodzaju w Europie Środkowej i Wschodniej, miał być rozbudowany tak, by stał się ostatecznie wirtualnym oddziałem banku.

Tymczasem pierwszy prawdziwy oddział elektronicznych został stworzony przez bank, który na rynku detalicznym dla Pekao SA nie jest praktycznie żadną konkurencją — PPA Bank.

Jednak nie o sam wyścig we wprowadzaniu najnowocześniejszych metod dystrybucji produktów tutaj chodzi.

Raczej bez szaleństw

— Problemem nie tylko banków, które tworzą swoje strony w Internecie, ale całej polskiej społeczności sieciowej jest — by nie używać języka technicznego — to, że sieć chodzi wolno, a co bardziej rozdmuchane graficznie strony potrafią ładować się przez kilka minut. Większość surfujących po sieci nie ma cierpliwości czekać. Na stronach banków zatrzymują się albo pasjonaci, albo klienci, którzy chcą o swoim banku wiedzieć więcej. Na razie nie ma możliwości, by każda ze stron wyglądała tak atrakcyjnie, by przyciągnęła wzrok na dłużej, a jednocześnie ładowała się szybko — pisze needle@hotmail. com, na którego bannery (paski reklamowe) zachęcające do tworzenia stron WWW. można łatwo natknąć się podczas internetowego surfingu.

Zdaniem uczestników polskiej listy dyskusyjnej pl.biznes.banki, strony internetowe rodzimych instytucji finansowych powinny być bardziej jednak nastawione na podawanie informacji, nawet jeżeli miałoby się to stać kosztem kunsztownej grafiki.

Panuje powszechna opinia, że obecnie istniejące strony WWW to jedynie pierwszy z wielu koniecznych kroków do stworzenia oddziałów banków w sieci. Według Związku Banków Polskich, koszt przeprowadzenia transakcji bankowej (np. złożenie polecenia przelewu) za pomocą Internetu może być nawet 80-100 razy tańszy od złożenia dyspozycji w okienku bankowym.

Nikt nie ma jednak złudzeń — nie stanie się to szybko.

Winien i nie ma

Polscy internauci zgodni są w jednym — skandalem jest brak stron internetowych banków, które deklarują wprowadzenie nowoczesnych standardów obsługi klienta — Handlobanku i Millennium. Oba banki rozpoczęły działalność równo rok temu, a tymczasem pod adresem www.millennium.com.pl zamiast banku jest licznik odliczający sekundy do końca wieku, a www.handlobank. com.pl to prosta informacja, że domena została zarejestrowana. I już.

— Beztroska przeraża. Za kilka lat przecież będzie tak, że jeżeli jakiegoś banku nie będzie w sieci, to nie będzie go w ogóle — skwitował dyskusję jeden z internautów.

Paweł Zielewski