Wykluczeni finansowo na kwarantannie

Co drugi przedsiębiorca nie dostaje kredytu, choć firmę ma zdrową. Jego szanse przekreśla świadectwo z BIK. Idea Bank ma pomysł, jak wyprostować życiorys i zapewnić finansowanie

O wykluczeniu finansowym mówi się zazwyczaj w kontekście klientów detalicznych, którzy z powodu zszarganej historii kredytowej znaleźli się poza marginesem rynku bankowego. Jedyną szansą na znalezienie finansowania są dla nich „kredyty bez BIK”. Nie inaczej jest z firmami, zwłaszcza najmniejszymi.

ZA ROK PIERWSZE WNIOSKI: Kwarantanna kredytowa, według Jarosława Augustyniaka,
prezesa Idea Banku i jego ludzi, to jedna z niewielu innowacji, jakie na rynku kredytowym
pojawiły się w ostatnich latach. Za rok będzie można wyciągnąć pierwsze wnioski,
czy powiodła się próba przywrócenia sektorowi bankowemu odrzuconych. [FOT. WM]
Wyświetl galerię [1/2]

ZA ROK PIERWSZE WNIOSKI: Kwarantanna kredytowa, według Jarosława Augustyniaka, prezesa Idea Banku i jego ludzi, to jedna z niewielu innowacji, jakie na rynku kredytowym pojawiły się w ostatnich latach. Za rok będzie można wyciągnąć pierwsze wnioski, czy powiodła się próba przywrócenia sektorowi bankowemu odrzuconych. [FOT. WM]

Według danych Eurostatu z 2010 r., mamy rekordowo wysoki poziom wniosków o finansowanie małych i średnich firm odrzuconych przez banki. Ponad 40 proc. przedsiębiorstw zabiegających o kredyt, dostało mniej, niż chciało, lub odeszło z kwitkiem. W większości krajów czarną polewkę dostaje tylko co piąty wnioskodawca (oprócz Polski wyjątkiem jest Słowacja z 27 proc. odrzuconych wniosków).

Za ciasny standard

Z czego wynika tak duża liczba firm wykluczonych z rynku bankowego? Podobnie jak w przypadku osób fizycznych, powodem jest albo nie najlepsza historia kredytowa, albo jej brak. Jarosław Augustyniak, prezes Idea Banku, uważa jednak, że prawdziwe przyczyny leżą głębiej — kryją się w stosowanym przez sektor finansowy systemie oceny zdolności kredytowej, przez który mikroprzedsiębiorca z trudem się przeciska, a często nie mieści się w parametrach wyskalowanych dla kogoś zupełnie innego.

— W przypadku oceny małej firmy nie działa metoda wykorzystywana do oceny spółek prawa handlowego, bo są to zbyt małe przedsiębiorstwa. Zawodzi też metoda punktowa, którą wykorzystuje się do oceny zdolności kredytowej klienta detalicznego — mówi szef Idea Banku. Dlaczego? Ponieważ słaby rating kredytowy Kowalskiego, który nie spłacił rat za telewizor, i kiepska historia firmy Kowalskiego, która z opóźnieniem uregulowała dług w banku, bo kontrahent nie opłacił na czas faktury — to dwie różne sprawy.

— Historyczne problemy z obsługą zobowiązań nie muszą wynikać z niefrasobliwościwłaściciela firmy, ale np. przejściowego braku płynności, który jest największą bolączką polskich przedsiębiorstw, również takich, które mają wysokie obroty i licznych kontrahentów. Bankowe modele oceny ryzyka kredytowego często nie uwzględniają też, że mikroprzedsiębiocy, inaczej niż pracownicy, korzystają z wielu różnych produktów kredytowych — limitu w rachunku, kredytu obrotowego, inwestycyjnego, samochodowego czy leasingu — i robią to w sposób ciągły — mówi Marcin Syciński, szef ryzyka Idea Banku.

Przepływy to zdrowie

Banki nie bawią się zazwyczaj w takie subtelności. Kiedy firma wnioskuje o kredyt, wysyłają zapytanie do BIK, a gdy otrzymany rating lokuje przedsiębiorcę poniżej standardu, z automatu udzielają negatywnej odpowiedzi. W Idea Banku, specjalizującym się w obsłudze mikrofirm, co miesiąc automat odrzuca 51 proc. wniosków.

— Rocznie to ponad 50 tys. klientów. Przyjrzeliśmy się bliżej problemowi i doszliśmy do wniosku, że dwie trzecie odrzuconych to solidne firmy, które z powodu pewnych zaszłości, często niezawinionych, mają ograniczony lub zamknięty dostęp do finansowania. Trzeba jednak w inny sposób ocenić ich zdolność kredytową — mówi Jarosław Augustyniak.

Szef ryzyka Idea Banku, który ostatnie dwa lata przepracował na Ukrainie, gdzie zaufanie do papierowych zaświadczeń i potwierdzeń jest ograniczone, zamiast tylko na tzw. scoringu woli polegać na transakcjach i przepływach pieniężnych realizowanych w systemie bankowym. O kondycji finansowej firmy najlepiej świadczy to, z kim i jaki robi biznes.

— Jesteśmy blisko uruchomienia projektu, który nazwaliśmy roboczo „Finansowanie dla firm odrzuconych przez sektor bankowy”, skierowanego do przedsiębiorców o stabilnej sytuacji finansowej, uregulowanych zobowiązaniach publicznoprawnych i kredytowych — mówi Jarosław Augustyniak. Po przedstawieniu „świadectwa zdrowia” firma podpisuje umowę kredytową, ale jeszcze nie dostaje pieniędzy. Najpierw musi przejść trzymiesięczną kwarantannę, podczas której przepuszcza przez rachunekw banku wszystkie swoje obroty. Jeśli przez ten czas będzie nienagannie spłacać wszystkie zobowiązania, po okresie próby bank uruchomi kredyt (bez zabezpieczeń, ale klient musi wykupić polisę ubezpieczeniową na wypadek zaprzestania spłaty). — Liczymy, że dzięki temu poziom akceptacji wzrośnie z 49 proc. do około 80 proc. — mówi Jarosław Augustyniak.

Pożyczkowa konkurencja

Przedsiębiorcy wyrzuceni poza bankowy margines, podobnie jak wykluczeni klienci indywidualni, idą szukać finansowania wśród firm pożyczkowych. Trudno oszacować skalę tego zjawiska, ale jest zauważalne. W ankiecie dotyczącej sytuacji kredytowej w III kwartale, opublikowanej w lipcu przez NBP, do czynników negatywnie wpływających na popyt bankowcy zaliczyli alternatywne źródła finansowania, z których korzystają przedsiębiorcy, „przede wszystkim w postaci kredytów z innych banków i firm niebankowych”.

— Roczne założenia sprzedażowe dla produktów kierowanych do przedsiębiorców zrealizowaliśmy w ciągu dziewięciu miesięcy, udzielając mikrofirmom pożyczek na ponad 50 mln zł — mówi Jarosław Chęciński, dyrektor wykonawczy Profi Credit.

Zastrzega, że selekcja wniosków jest bardzo skrupulatna i pożyczkę dostaje jeden na pięciu przedsiębiorców.

— Wnioskodawca powinien mieć uregulowane należności w ZUS i urzędzie skarbowym. Analizie poddajemy przychody i wydatki przedsiębiorstwa. Sprawdzamy też, czy prowadzony przez wnioskodawcę biznes jest dochodowy. Może się zdarzyć, że pożyczkę otrzyma firma, która regularnie odnotowuje straty, lecz jej przepływy pieniężne są duże, co może świadczyć o stabilności finansowej — mówi Jarosław Chęciński.

Jego zdaniem, przedsiębiorcy przychodzą po pożyczki nie tylko dlatego, że nie mają wyboru — również dlatego, że firmy pożyczkowe są konkurencyjne wobec banków. — Oprocentowanie w skali roku może wynosić 20-25 proc., a więc jest zbliżone do cen, na jakie mikrofirmy charakteryzujące się bardzo dużą szkodowością mogą liczyć w banku — mówi Jarosław Chęciński.

 

OKIEM BANKOWCA

Kwestia koniunktury

KRZYSZTOF MARKIEWICZ

dyrektor do spraw rozwoju biznesu linii mikro w Raiffeisen Polbank

BIK score to liczbowa wartość określająca wiarygodność kredytową klienta obliczona głównie na podstawie jego wcześniejszych zachowań oraz aktualnego zadłużenia. To statystyczne ujęcie, którym posiłkuje się bank, podejmując decyzję o przyznaniu kredytu. Oczywiście nie jest jedynym parametrem wykorzystywanym przez banki w ocenie kredytowej mikroprzedsiębiorcy. Wiele banków stosuje równolegle analizę obrotów na rachunku firmowym, premiując w ten sposób aktywnych klientów. Dotyczy to zwłaszcza relatywnie niskich kredytów, rzędu 10-20 tys. zł. Poziom oceny scoringowej akceptowany przez banki zależy od ich strategii, polityki kredytowej, która jest zmienna, ale też sytuacji rynkowej. Im lepsza koniunktura, tym większa otwartość banków. Dlatego w ostatnim czasie widać pewne poluzowanie kryteriów i większą skłonność do kredytowania — również mikrofirm.

OKIEM EKSPERTA

Banki muszą wyciągnąć lekcję

MARCIN MRÓZ

główny ekonomista Grupy Copernicus

Patrząc na polską gospodarką w dłuższej perspektywie historycznej, nie tylko od ostatniego kryzysu, widać wzrost awersji do ryzyka w sektorze bankowym w okresie spowolnień, szczególnie wobec małych firm. Polskie banki nie mają know-how instytucji finansowych w rozwiniętych krajach, które niejeden kryzys mają już za sobą. My uczymy się niejako na bieżąąco, obserwując, jak na spowolnienie reagują poszczególne kategorie przedsiębiorstw. Banki być może są nadmiernie ostrożne, dużo bardziej niż w innych krajach UE. Dla małych i średnich firm to poważny problem, bo kiedy nachodzi spowolnienie, one najbardziej cierpią, jeśli chodzi o dostęp do kredytów. Optymistyczna strona jest taka, że wraz z procesem uczenia się banków ten czynnik powinien zanikać. Po każdej recesji sektor bankowy będzie mniej panicznie reagował na oznaki kryzysu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Wykluczeni finansowo na kwarantannie