Wypełnił misję, więc może odejść

opublikowano: 15-09-2016, 22:00

Dawid Jackiewicz nie jest już ministrem skarbu państwa. Zamiast niego wygaszaniem resortu zajmie się Henryk Kowalczyk

Minister zrobił swoje, minister może odejść — tak da się podsumować czwartkową konferencję premier Beaty Szydło, która poinformowała o odwołaniu Dawida Jackiewicza, ministra skarbu państwa.

Dawid Jackiewicz
Zobacz więcej

Dawid Jackiewicz Marek Wiśniewski

— Likwidacja resortu skarbu i wprowadzenie bardziej sprawnej i przejrzystej struktury, odpowiedniej do realizacji ambitnych planów rozwojowych państwa, od początku było naszym planem. 26 lipca minister Dawid Jackiewicz otrzymał zadanie przygotowania szczegółowego harmonogramu prac i do 15 września miał go przedstawić. Wywiązał się ze swojej roli, w związku z czym podjęłam decyzję o jego odwołaniu — powiedziała Beata Szydło.

Etap likwidacji

Jednocześnie premier odżegnywała się od sugestii, że minister stracił stanowisko w związku z płynącymi ostatnio z kręgu Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziami o konieczności ukrócenia „rozpasania i patologii” w kontrolowanych przez państwo spółkach.

— Będziemy walczyć bezwzględnie ze wszystkimi patologiami, ale powody odwołania ministra są takie, że w związku z likwidacją resortu nie ma potrzeby, by zasiadał w rządzie — mówiła Beata Szydło.

Odchodzący minister wśród swoich sukcesów wymienia m.in. ograniczenie wynagrodzeń zarządów spółek skarbu państwa i utworzenie Polskiej Fundacji Narodowej. Jeszcze na początku roku na pytanie „PB” o to, czy widzi się w roli szefa tworu, który zastąpi resort skarbu, odpowiadał, że „to będzie decyzja premiera”. Teraz, gdy decyzja okazała się negatywna, jest powściągliwy w słowach.

— Prawem premiera jest wskazywanie ludzi, którzy dla niej pracują. Moje zobowiązania zostały wypełnione. Dziękuję premier Beacie Szydło i prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu za okazane wsparcie i zaufanie — powiedział Dawid Jackiewicz w krótkim oświadczeniu dla mediów.

Nowego ministra skarbu nie będzie — jego obowiązki do czasu likwidacji resortu ma przejąć Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów. Zgodnie z zapowiedziami ministerstwo ma zostać zlikwidowane do końca tego roku, w pierwszym kwartale przyszłego roku jego funkcje przejmie nowy podmiot.

— W ciągu dwóch tygodni projekt ustawy, związanej z likwidacją ministerstwa, trafi do Sejmu. Mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu minister Kowalczyk, który będzie odpowiadał za ten ostatni etap, przedstawi szczegóły proponowanych rozwiązań — mówiła Beata Szydło.

Trudna zmiana

Wciąż nie wiadomo, co konkretnie wypełni pustkę po likwidowanym ministerstwie. Do tej pory pojawiały się trzy koncepcje. Według pierwszej z nich duże spółki, pozostające pod nadzorem MSP, miałyby zostać przekazane innym resortom (tak jak stało się to już m.in. z gigantami energetycznymi i paliwowymi, które trafiły pod skrzydła Ministerstwa Energii). Mniejsze podmioty i resztówkowe pakiety akcji w innych przedsiębiorstwach trafiłyby do portfolio nowego pełnomocnika ds. spółek skarbu państwa, urzędującego w kancelarii premiera.

Według drugiej miejsce po resorcie skarbu miała zająć nowa agenda rządowa, nadzorująca państwowe spółki. Według trzeciej koncepcji tę samą funkcję miałaby pełnić spółka, działająca na zasadach rynkowych, zatrudniająca profesjonalnych menedżerów. To ostatnie rozwiązanie jeszcze w tym tygodniu na łamach „Wprost” popierał Dawid Jackiewicz. — Projekt zakłada powstanie podmiotu kierowanego nie przez polityka, ale przez menedżera, bezpośredniego podlegającego premierowi. W sprawie nadzoru nad spółkami, takimi jak PZU, KGHM i Grupa Azoty, czekam na rekomendację ministra Kowalczyka — mówiła Beata Szydło.

OKIEM EKSPERTA

Prof. Tomasz Siemiątkowski, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego

Potrzebna ustawa, nie zmiana szyldu

Likwidacja Ministerstwa Skarbu Państwa i utworzenie w jego miejsce nowej struktury lub przeniesienie nadzoru nad spółkami do innych resortów niczego tak naprawdę nie zmieni. Od dekady mówi się o wprowadzeniu w takiej czy innej formie ustawy o nadzorze właścicielskim, która w sposób jasny i przejrzysty regulowałaby zasady powoływania członków rad nadzorczych i w końcu ucywilizowałaby funkcjonowanie spółek z udziałem skarbu państwa. Problem w tym, że tylko się o niej mówi, ale kolejne projekty trafiają do szuflady. Moim zdaniem, powinna być to ustawa nie tyle o nadzorze właścicielskim, co o ładzie korporacyjnym, narzucająca w końcu jasne reguły gry. Temat jest trudny, ale wprowadzenie takich przepisów jest możliwe, o ile będzie wola polityczna. Do tej pory jej nie było, pytanie, czy teraz będzie inaczej.

Zręczna pani premier
Rozpalony płomień spekulacji wokół resortu, który nadzoruje warte miliardy, najważniejsze spółki polskiej gospodarki wcale nie zgasł.

Minister Dawid Jackiewicz wypełnił misję i może odejść — tak premier Beata Szydło wyjaśniła wczorajszą dymisję, pierwszą w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Ministerstwo Skarbu Państwa zostało przygotowane do wygaszenia. Rozpalony płomień spekulacji wokół resortu, który nadzoruje warte miliardy, najważniejsze spółki polskiej gospodarki wcale jednak nie zgasł. Podsycany plotkami płonie coraz mocniej.

Cofnijmy się o kilka dni. W przestrzeni publicznej atmosfera wokół ministra skarbu zaczęła się psuć od wywiadu marszałka Brudzińskiego, udzielonego tygodnikowi „wSieci”. Marszałek zauważył: „wielu poubierało się teraz w gacie z napisem «PiS» i udaje sierioznych działaczy, a interesuje ich jedno — własne interesy. Takie postawy i myślenie trzeba ciąć do kości, bo jeśli byśmy nad tym nie zapanowali, to jest po nas”. W weekend politycy Prawa i Sprawiedliwości spotkali się na radzie politycznej.

„Fakt” relacjonował wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego: „Nie było głaskania po głowach. Prezes pokiwał palcem, mówił, że wszelkie próby tworzenia układów i układzików oraz szerzenie się kumoterstwa spotkają się z ciężkimi konsekwencjami i będą czyszczone do kości, przestrzegał przed próbą działania w stylu poprzedniej ekipy”.

W poniedziałek rano w mediach wystąpił Mariusz Błaszczak: „Premier Kaczyński jako lider Prawa i Sprawiedliwości oraz Rada Polityczna wypowiedzieli się jednoznacznie, aby jakiekolwiek symptomy tego, że może dziać się źle w spółkach skarbu państwa, zostały przerwane, a sytuacja naprawiona. Nie możemy dopuścić do tego, aby zmieniał się tylko szyld, a wszystkie złe praktyki nadal miały miejsce”.

Interpretacja wypowiedzi była oczywista (poparta niepowołaniem Dawida Jackiewicza do komitetu politycznego): będzie dymisja ministra — tego samego, który jeszcze niedawno i wielokrotnie wspominał, że (jeśli padłaby taka propozycja) chętnie stanąłby na czele agencji/ spółki, która powstanie na miejsce likwidowanego resortu skarbu. Nic nie wskazywało na to, że minister Jackiewicz nie dokończy likwidacji ministerstwa.

Na koniec premier Beata Szydło jeszcze przed ogłoszeniem „wypełnienia misji ministra” mówiła w TVN24: „[Zarządzanie spółkami skarbu państwa — red.] wymaga ogromnej odpowiedzialności i determinacji do tego, żeby nie pozwolić, aby majątek skarbu państwa stał się łatwym kąskiem dla tych, którzy chcą robić na nim nieczyste interesy”.

Kiedy najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią, że w spółkach skarbu państwa dzieje się źle, trudno uznać tłumaczenia pani premier, choć bardzo zręczne i kulturalne, za wyczerpujące i kończące temat. Dymisja nie odpowiada bowiem na wiele pytań, które po wypowiedziach polityków Prawa i Sprawiedliwości po prostu trzeba postawić. Jakie były symptomy złej sytuacji w spółkach skarbu państwa? O czyich interesach (nieczystych!) mówili politycy? Kto próbował stworzyć układy i układziki oraz w jaki sposób zostaną one przerwane? Bo przecież nie wczorajszym wystąpieniem Beaty Szydło.
Marcin Goralewski
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu