Likwidacja ministerstwa to dobry ruch — oceniają byli ministrowie skarbu

Ich zdaniem za tym powinno pójść odpolitycznienie zarządzania spółkami skarbu państwa i ujednolicenie nadzoru

Mało która funkcja publiczna wiąże się z takimi emocjami — częste wotum nieufności, kontrowersyjne decyzje, nagłe dymisje, procesy sądowe. Likwidację resortu zapowiadały kolejne rządy, jednak możliwość obsadzenia kluczowych posad w największych spółkach w kraju jest tak kusząca, że funkcja ministra skarbu trzymała się dobrze. Sami ministrowie — lepiej lub gorzej.

Zobacz więcej

Dziękuję premier Beacie Szydło i prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu za okazane wsparcie i zaufanie. (Dawid Jackiewicz minister skarbu); Na zdjęciu ostatnie posiedzenie rządu z udziałem ministra Jackiewicza. P. Tracz/KPRM

— Minister skarbu cały czas ma wianuszek osób doradzających mu z cienia. Odpowiedzialność za decyzje ponosi jedynie on — mówi Wiesław Kaczmarek, minister skarbu w latach 2001-03. — Minister jako jedyny w rządzie decyduje indywidualnie o sprzedaży aktywów. Ogromna odpowiedzialność łączy się z ryzykiem, bo tak naprawdę nikt nie wie, czy danego dnia sprzedał konkretne aktywa po właściwej cenie — mówi Jacek Socha, minister skarbu w latach 2004-05.

Ruch w dobrą stronę

Do zarządzania państwowym majątkiem przyciąga władza i możliwość wpływu na najważniejsze firmy w kraju. Cieszą konkrety — budowa dużej inwestycji, takiej jak gazoport czy elektrownia, skuteczne pozyskanie kapitału czy uratowanie bankrutującego przedsiębiorstwa. Jednak byli ministrowie skarbu zgodnie twierdzą: likwidacja resortu to dobry ruch. Za nim powinno pójść odpolitycznienie zarządzania spółkami skarbu państwa i ujednolicenie nadzoru. Co do szczegółów — każdy ma inną koncepcję.

— Likwidacja resortu skarbu oznacza przyspieszenie dla planu Morawieckiego i Gowina w zakresie inwestycji i R&D.Zarządzanie państwowym majątkiem powinno być podporządkowaneMinisterstwu Rozwoju, by nadzór nad gospodarką był ujednolicony i efektywny — mówi Mikołaj Budzanowski, minister skarbu w latach 2011-13.

— W kancelarii premiera powinien powstać duży departament, który przejmie zadania ministra skarbu, zarządzający kilkudziesięcioma spółkami skarbu państwa, które nie będą prywatyzowane. To powinno ułatwić stworzenie jednolitej struktury zarządzania państwowym majątkiem i profesjonalny nadzór. Osobno powinna powstać agencja lub fundusz dla sprzedaży resztówek — mówi Jacek Socha.

— Miałem dwie koncepcje zarządzania majątkiem publicznym: stworzenie specjalistycznej agencji w ramach KPRM, która ma realizować politykę rządu i nadzorować strategiczne spółki skarbu państwa (zakładając prywatyzację pozostałych)lub skupienie zarządzania wszystkimi aktywami w rękach agencji skarbu państwa.

Obecne rozproszenie zarządzania państwowym majątkiem na poszczególne ministerstwa to duży błąd. Stworzą się księstwa posiadające różne standardy nadzoru i zarządzania, produkujące złej jakości kadry. Ta koncepcja zadziała tylko wtedy, jeśli całość życia gospodarczego i nadzór nad państwowym mieniem będą skupione w jednym ręku — uważa Włodzimierz Karpiński, minister skarbu w latach 2013-15.

Niedościgniony ideał

Wokół resortu skarbu krąży cała masa załatwiaczy, wiąże się z nim ogrom nieformalnych powiązań i stref wpływów. Wojewoda chce mieć miejsce w radzie nadzorczej podlegającej ministrowi spółki, bo miał je od zawsze. Kłóci się z marszałkiem o nieruchomość, która jest w gestii ministra. Lobbyści pukają drzwiami i oknami. Tylko bardzo odważny minister może podjąć decyzje kształtujące gospodarkę na wiele lat. — Taka osoba musi mieć silną pozycję opartą na dwóch filarach — osobistych kompetencjach, czyli dogłębnej wiedzy o rynku kapitałowym i procesach gospodarczych, oraz takiej pozycji politycznej, by móc oprzeć się naciskom. Jeśli ich nie ma, wchodzi polityka i otwiera się możliwość podejmowania niewłaściwych decyzji — mówi Włodzimierz Karpiński.

Ciekawą koncepcję ma Mikołaj Budzanowski, obecnie członek zarządu należącej do Romana Karkosika grupy Boryszew.

— I w państwowym, i w prywatnym biznesie decyzje są konsultowane z właścicielem, który ma wizję rozwoju swojego majątku. By skutecznie nim zarządzać, państwo powinno wdrożyć systemy znane z grup kapitałowych — począwszy od klarownych priorytetów, np. elektromobilność, fintech, po skuteczną egzekucję poprzez rady nadzorcze. Elementem oceny państwowych spółek powinna być nowa wartość, jaką tworzą, oferując nowe produkty, poziom wykorzystania przez nie funduszy unijnych czy wysokość nakładów na R&D.

W odróżnieniu od państwowego właściciela biznes dąży do skutecznej egzekucji planu i stawiania kropki na i — mówi Mikołaj Budzanowski. Byli ministrowie skarbu jak mantra powtarzają biblijne: „po owocach ich poznacie”. Jaka jest refleksja po latach?

— Nie było mnie pięć lat w domu, pracowałem od rana do nocy. Mam ogromną satysfakcję, bo sporo rzeczy udało się zrobić, ale też żałuję czasu straconego dla rodziny — mówi Włodzimierz Karpiński. [MEW]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Likwidacja ministerstwa to dobry ruch — oceniają byli ministrowie skarbu