Wyścig po kasę z Amber Gold

opublikowano: 21-09-2012, 00:00

Bankructwo parabanku to początek wojny tysięcy wierzycieli o odzyskanie choćby części pieniędzy. Do kosza trafi pozew grupowy

Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ ogłosił wczoraj upadłość Amber Gold (AG), od którego ponad 7 tys. klientów domaga się 354 mln zł. Wierzyciele firmy założonej przez Marcina P. mają teraz trzy miesiące na zgłoszenie roszczeń do syndyka masy upadłości. Został nim Józef Dębiński, dotychczasowy zarządca przymusowy AG. Postępowanie upadłościowe będzie prowadził Ireneusz Fojuth, gdański sędzia komisarz.

— Gdy orzeczenie o upadłości się uprawomocni, przystąpimy do likwidacji masy upadłościowej Amber Gold. W ciągu miesiąca przedstawię sędziemu komisarzowi dokładny spis inwentarza, czyli wycenione składniki majątku spółki. Potem aktywa będą spieniężane, by spłacić wierzycieli. Nie potwierdzam, że dotychczas zabezpieczone aktywa Amber Gold wynoszą 100 mln zł — zaznacza Józef Dębiński.

Lista aktywów

Kilka dni temu zarządca przymusowy przedstawił sądowi wstępny raport o majątku parabanku. W jego skład wchodzą: 11 nieruchomości wycenionych przez Józefa Dębińskiego na około 20 mln zł, 1 mln zł gotówki, 140 pojazdów o wartości około 8 mln zł, 57 kg złota wartych około 10,5 mln zł, sprzęt biurowy i meble. W skład aktywów wchodzą też pożyczki i kredyty, udzielane przez AG klientom. Łączna suma wykrytego majątku na pewno nie wystarczy na pokrycie wszystkich wierzytelności.

— Ogłoszenie upadłości likwidacyjnej należy uznać za dobrą wiadomość dla wierzycieli. Oznacza to, że obejmie ona wszystkie składniki majątku spółki, który zostanie spieniężony i podzielony między wierzycieli — mówi Maciej Roch Pietrzak, partner w kancelarii PMR, który w imieniu jednego z klientów wniósł skuteczny wniosek o upadłość parabanku. Jaka będzie kolejność zaspokajania wierzycieli?

— Wszystko zależy od tego, jakie wierzytelności znajdą się na liście. Oczywiście pierwszeństwo ma skarb państwa, czyli skarbówka, i ZUS. Jednak wygląda na to, że tych wierzytelności uprzywilejowanych jest stosunkowo niewiele. Zarządca podawał, że to kilka milionów złotych. Spłacanie będzie odbywać się według zasady proporcjonalności, czyli wartości wierzytelności z listy — tłumaczy Maciej Roch Pietrzak.

Grupowa porażka

Upadłość oznacza, że nie będzie procesu zbiorowego. 31 sierpnia pozew grupowy 1 tys. osób przeciwko Amber Gold wniosła kancelaria prawna Chałas i Wspólnicy. Roszczenia klientów wyniosły ponad 40 mln zł.

— Ogłoszenie upadłości likwidacyjnej oznacza umorzenie postępowania grupowego — mówi Paweł Lewandowski, partner w kancelarii prawnej Domański, Zakrzewski, Palinka. O umorzeniu sąd orzeknie z urzędu. Pozew zbiorowy nie będzie więc rozpoznany i trafi do kosza.

Jego autorzy podkreślają, że brali pod uwagę możliwość ogłoszenia upadłości AG i mają plan awaryjny.

— Skierujemy powództwo grupowe przeciwko członkom zarządu Amber Gold. Będziemy domagać się egzekucji roszczeń naszych klientów z majątku osobistego członków zarządu spółki — mówi Paweł Borowski, adwokat z kancelarii Chałas i Wspólnicy. Maciej Roch Pietrzak ma wątpliwości, by pozew grupowy przeciwko członkom zarządu AG okazał się skuteczny.

— Syndyk zapewne wciągnie prywatny majątek państwa P. do masy upadłości, a to oznaczałoby, że egzekucja wyroku grupowego okaże się bezskuteczna — uważa Maciej Roch Pietrzak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu