Zaczyna brakować węgla

Maria Trepińska
opublikowano: 2006-10-03 00:00

Brakuje węgla. Przed kopalniami ustawiają się kolejki. To groźne dla gospodarki — alarmują eksperci.

Śląski krajobraz jest paradoksalny. Z jeden strony widać hałdy węgla, które zalegają obok kopalni, a z drugiej — gigantyczne kolejki samochodów czekających na załadunek. Dlaczego? Kompania Węglowa (KW), największy koncern górniczy w Europie, ma problemy z wydobyciem węgla dobrej jakości. Na zwałach leży 3 mln ton surowca o niskich parametrach, na który nie ma chętnych. Natomiast poszukiwany jest tzw. węgiel energetyczny gruby i jego właśnie brakuje.

— Nie pamiętam tak drastycznej sytuacji w górnictwie. Jest ona groźna dla gospodarki, ponieważ może zachwiać bezpieczeństwem energetycznym kraju — mówi prof. Wiesław Blaschke, kierownik Zakładu Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego PAN.

Głównymi odbiorcami węgla energetycznego są duże zakłady przemysłowe i klienci indywidualni, którzy ogrzewają nim domy.

Mniejszy eksport

Zdaniem prof. Blaschke, sytuacja jest groźna także dlatego, że Polska stanowi zaplecze węglowe Europy, a teraz nasza pozycja może zostać zachwiana. Chodzi o planowaną sprzedaż węgla na rynki Unii za pośrednictwem państwowego Węglokoksu. Katowicki eksporter sprzedał w 2005 r. za granicę prawie 18 mln ton. Plany na ten rok zakładały 17,1 mln ton, ale już raz zostały zredukowane do 16,3 mln ton węgla.

— We wrześniu Kompania Węglowa nie była w stanie zrealizować podpisanych umów na dostawy węgla — mówi Michał Sobel, prezes Węglokoksu.

To oznacza kłopoty z realizacją kontraktów. W grę wchodzą kary, jakie śląska spółka będzie musiała zapłacić zagranicznym kontrahentom. Potem być może będzie skarżyć KW. Prezes Sobel nie chce na razie rozmawiać na ten temat. Jedno jest pewne, Węglokoks w tym roku sprzeda zdecydowanie mniej za granicę — około 15 mln ton węgla.

— Wpłynie to na poziom naszych przychodów, ale mam nadzieję, że uda nam się wypracować zyski — dodaje prezes Węglokoksu.

Wiele osób ze środowiska górniczego winą za obecne kłopoty obarcza Maksymiliana Klanka, do czerwca 2006 r. prezesa KW.

— Nie realizował inwestycji w przygotowanie kolejnych pokładów węgla — mówi anonimowo przedstawiciel branży.

Na przygotowanie nowych pokładów do wydobycia potrzeba 2-3 lata. Z danych resortu gospodarki wynika, że branża nie realizowała w pełni w 2005 r. planów inwestycyjnych w tym zakresie.

— Na bieżąco prowadziliśmy dobowe raporty w zakresie robót przygotowawczych. Brakuje węgla, ponieważ spadło wydobycie m.in. z powodu kłopotów geologicznych. Na przykład w kopalni Rydułtowy-Anna zostały przez to zablokowane dwie ściany wydobywcze — tłumaczy Maksymilian Klank.

Nie zmienia to faktu, że węgla energetycznego jest teraz za mało. Już wiadomo, że KW w tym roku wyprodukuje około 50-51 mln ton, czyli o co najmniej 1 mln ton mniej. Tyle wydobywa jedna nieduża kopalnia.

Były szef KW przyznaje, że w tym roku skala problemu jest niebezpieczna.

— Brakuje węgla, bo bezsensownie pozamykano kopalnie — kwituje przedstawiciel branży.

Bez szans

Wczoraj Grzegorz Pawłaszek, prezes KW, nie znalazł czasu na rozmowę z „PB”. Wcześniej mówił, że koncern ma kłopoty z realizowaniem zaplanowanych inwestycji, które umożliwiłyby odpowiedni poziom produkcji. W kilku kopalniach w ostatnim czasie doszło do różnych problemów technicznych, które zablokowały wydobycie.

— Chodzi o cztery kopalnie: Rydułtowy, Chwałowice, Bielszowice, Pokój — wyjaśnia Zbigniew Madej, rzecznik KW.

Czy w najbliższym czasie poprawi się sytuacja na rynku?

KW nie pozostawia złudzeń.

— Nie mamy takich możliwości technicznych — tłumaczy Zbigniew Madej.

Cierpią na tym odbiorcy. Elektrownia Kozienice, która rocznie zużywa około 4 mln ton węgla, zabezpieczyła się już przed brakiem surowca i importuje go z Rosji. Również jeden z międzynarodowych koncernów cementowych, działających na naszym rynku, szuka zagranicznych dostawców, ponieważ nie może sobie pozwolić na przerwy w produkcji.