Zagraniczna stal nie zalewa Europy

opublikowano: 21-08-2019, 22:00

Wprowadzone w lipcu kontyngenty szybko wykorzystują jedynie Turcy, ale Bruksela przymierza się do zaostrzenia restrykcji

Mimo trwającej od miesięcy wojny handlowej rozpętanej przez Stany Zjednoczone, które nałożyły wysokie cła na importowaną stal, Chiny po drugim kwartale tego roku zwiększyły jej produkcję o 9,9 proc. — wynika z danych World Steel Association (WSA). USA natomiast wytworzyły jej o 4,1 proc. więcej w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Słabo wypadły kraje Unii Europejskiej (UE), notując spadek produkcji o 3,1 proc., a zwłaszcza Polska, której producenci dostarczyli na rynek o 4,5 proc. mniej stali niż po drugim kwartale 2018 r. Warto jednak zaznaczyć, że nad Wisłą spadek wynikał także m.in. ze wstrzymania produkcji przez ISD Częstochowa, która złożyła wniosek o upadłość, oraz spowolnienia realizacji wielu inwestycji infrastrukturalnych.

Inwestycje mogą pomóc hutom w zwiększeniu produkcji i poprawie jej
jakości. Taką nadzieję ma giełdowy Cognor, budujący m.in. piec w Stalowej Woli.
Dzięki temu zwiększy moce o 300 tys. ton i zmniejszy koszty zmienne o 13 zł na
tonę
Zobacz więcej

OBRONNA EKSPANSJA:

Inwestycje mogą pomóc hutom w zwiększeniu produkcji i poprawie jej jakości. Taką nadzieję ma giełdowy Cognor, budujący m.in. piec w Stalowej Woli. Dzięki temu zwiększy moce o 300 tys. ton i zmniejszy koszty zmienne o 13 zł na tonę Fot. ARC

Wolne kontyngenty

Próbując bronić się przed handlowymi restrykcjami, Europa wprowadziła od lipca 2019 r. nowe kontyngenty na importowane wyroby hutnicze. Będą obowiązywać przez rok. Producenci i dystrybutorzy ocenili je jednak jako zbyt wysokie — importerzy z różnych krajów mogą bowiem przywieźć na Stary Kontynent o 5 proc. więcej stali, a jeśli któryś z nich nie wykorzysta limitu, może przejąć go inny dostawca spoza UE. Przedsiębiorcy bali się zalania rynku wyrobami z importu.

— Tak się jednak nie stało. Przeanalizowaliśmy dane dotyczące wykorzystania kontyngentów na import prętów zbrojeniowych. W bieżącym kwartale wykorzystano je w 49 proc., a do końca rozliczenia okresu zostało 49 proc. czasu — mówi Krzysztof Zoła, członek zarządu Cognoru.

Z danych WSA z piątku 16 sierpnia, które przytacza, wynika, że Rosja, której kwartalny limit na przywóz prętów budowlanych wynosi 242 tys. ton, ma do wykorzystania jeszcze prawie 150 tys. ton, a zapotrzebowanie na pręty spada, m.in. w Polsce.

— Przywóz prętów z Rosji w 2018 r. rósł znacząco, jednak teraz sytuacja jest odwrotna. Nie mamy jeszcze szczegółowych danych, ale biorąc pod uwagę obecne zapotrzebowanie w kraju, należy spodziewać się utrzymania tej tendencji — uważa Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS).

Ukraina ma do wykorzystania 97 tys. ton z limitu sięgającego 160 tys. ton. Mocno natomiast na europejskim rynku rozpychają się dostawcy tureccy. W tym kwartale przydzielono im kontyngent na poziomie 301 tys. ton, a do wykorzystania mają już tylko 55 tys. Według Iwony Dybał import z tego kraju do UE spada i ze względu na słaby popyt będzie się jeszcze pogłębiał. Krzysztof Zoła natomiast spodziewa się, że po złagodzeniu restrykcji amerykańskich i obniżeniu ceł z 50 do 25 proc. na turecką stal jej dostawcy ponownie zaczną wysyłać więcej produktów do USA. Obaw dotyczących tureckiej ekspansji nie kryje natomiast Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu. Dotyczą one nie tylko prętów, ale przede wszystkim rur przesyłowych, służących do budowy gazociągów. Niedawno do dostaw w ramach 8-letniej umowy ramowej zawartej z Gaz-Systemem, wartej 3,4 mld zł brutto, zakwalifikowało się sześciu dostawców, w tym dwóch tureckich, będą więc stanowić silną konkurencję dla krajowych firm.

Ograniczenie limitów

Komisja Europejska przymierza się do ograniczenia możliwości wykorzystania przez tych dostawców, którzy szybko wypełniają własne kontyngenty, limitów przyznanych innym.

— W przypadku prętów i walcówki planowane jest ograniczenie wykorzystania wolnej kwoty w ostatnim kwartale ich obowiązywania przez jedno państwo do maksymalnie 30 proc. wielkości limitu. Ograniczy to więc zdominowanie przywozu przez jedno państwo. Dla blach gorącowalcowanych w kręgach także zostanie nałożone ograniczenie do maksymalnie 30 proc. wielkości kwoty dla jednego kraju, ale w każdym kwartale, nie tylko w ostatnim. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ dla tych wyrobów nie wprowadzono kwot dla poszczególnych krajów, lecz limit globalny — informuje Iwona Dybał.

Przypomina, że w styczniu 2019 r., kiedy obowiązywały poprzednie limity, miesięczny import blach w kręgach z Turcji wynosił 57 proc. wielkości całego importu w tej kategorii. Zakłada, że mechanizm pozwalający skorygować limity dostaw ustalone w ramach obowiązujących ceł zabezpieczy rynek przed dominacją jednego importera.

— To dobre rozwiązanie. Propozycje Brukseli muszą jednak jeszcze zaakceptować kraje członkowskie oraz WTO — podkreśla Iwona Dybał.

Komisja Europejska planuje również obniżyć limit importowy z 5 do 3 proc.

Rynek paradoksów

Mimo że importerzy słabo wykorzystują limity, Krzysztof Zoła, członek zarządu Cognoru, prognozuje, że produkcja stali na krajowym rynku nadal będzie maleć. Giełdowa grupa przewiduje jednak jej zwiększenie w swoich zakładach. Będzie ono efektem realizowanych inwestycji, które poprawią efektywność kosztową i jakość produktów, więc będą na rynku bardziej konkurencyjne. Chodzi m.in. o budowę pieca w Stalowej Woli oraz instalacji zamkniętego obiegu wody na walcowni Ferrostalu. Ostatecznie prognozy dotyczące całkowitej produkcji stali zależą do ostatecznych decyzji ArcelorMittal Poland (AMP). Kilka miesięcy temu koncern zdecydował o czasowym wygaszeniu od września pieca w Krakowie. Powodem była m.in. restrykcyjna polityka klimatyczna Komisji Europejskiej i ustalenie dużych kontyngentów przywozowych. Niedawno jednak AMP postanowił ponownie przeanalizować decyzję, przesuwając ją na później. Część branżowych ekspertów uważa, że koncern wstrzymał się ze względu na wybory, część zaś twierdzi, że zmiany na rynku związane ze słabym wykorzystaniem limitów, spadkiem rosyjskich dostaw oraz planowanym uruchomieniem rekompensat CO 2 dla firm energochłonnych mogą skłaniać go do ponownych analiz. Wielkość krajowej produkcji będzie zależała także od powodzenia planów sprzedaży aktywów ISD Częstochowa i wznowienia tam produkcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu