Zaklinacze przestrzeni

Danuta Hernik
opublikowano: 25-03-2002, 00:00

Czterej panowie, założyciele firmy architektonicznej OO&BG Eurpean Design. Dwóch architektów, scenograf i projektant wnętrz, czwarty zajmuje się meblami i międzynarodowymi kontaktami firmy. Jak zgodnie twierdzą, w pracy od samego początku działają wspólnie, dyskutują... Ale zawsze jeden prowadzi dany projekt. Panowie OOBG są chętni do rozmowy, chcą pomóc, ale na kolejne pytania odpowiadają: nie, na ten temat nie z nami trzeba rozmawiać.

Wiesław Olko: Nie pomożemy pani zrobić kącika porad biurowych. Każde wnętrze jest inne, indywidualne. Każdy klient ma swoje potrzeby i oczekiwania. Czasem wnętrze ma być przede wszystkim imponujące, kiedy indziej projektuje się całość pod jeden cenny mebel, który jest dla klienta bardzo ważny i staje się punktem wyjścia aranżacji. Niekiedy klient chce mieć np. orientalną stylizację i to właśnie narzuca kształt całego projektu.

Jaki jest więc punkt wyjścia do pracy nad projektem?

Marek Olko: Najpierw jest rozmowa. Jeśli klient mniej więcej wie, czego oczekuje, wtedy wystarczy tylko uporządkować elementy projektu. Niekiedy już charakter firmy i wymagania korporacyjne narzucają pewne ramy, w których porusza się projektant.

W. O.: Rozmowy z klientem są bardzo długie. Obserwujemy go, poznajemy jego ulubione klimaty. Chodzi o to, by wydobyć maksimum informacji — jak to widzi? Jak sobie wyobraża? A wszystko po to, żeby jak najlepiej wpasować się w wyobrażenie klienta, ale jednocześnie poprowadzić go tą, naszym zdaniem, najlepszą drogą.

Jan Boguszewski: A jeśli klient nie ma żadnego pomysłu, to po pierwszych naszych propozycjach widzimy, czy są one zgodne z oczekiwaniami, czy nie.

Co poza gustem klienta decyduje o kształcie projektu?

M. O.: Plan wytyczają potrzeby. Dopiero potem rodzi się kwestia, czy to ma być biuro najnowszej generacji, czy niekoniecznie, w jakiej stylistyce ma być utrzymane.

Mam rozumieć, że charakter wnętrza wyznacza przede wszystkim jego funkcja?

J. B.: Wszystko zaczyna się od funkcji. Jeżeli wnętrza mają np. zbyt wiele ścian i nie pozwalają urządzić dużej sali konferencyjnej, która jest potrzebna firmie, to lokal nie będzie dobrze funkcjonował. Jeżeli substancja nie pozwala osiągnąć czystej funkcji, nie powinna być raczej brana pod uwagę.

Niestety, firmy często przychodzą do nas już po fakcie. Najpierw biorą lokal, a później pytają — ile to będzie kosztowało, jeśli wyprujemy te ściany.

I martwią się, że to słono kosztuje.

W takim razie, od czego zacząć?

J. B.: Namawiamy duże firmy, które mają szansę zbudowania sobie siedziby na miarę, żeby przede wszystkim dokonały wewnętrznego audytu. Szefowie firmy rzadko zastanawiają się nad tym, jak ona właściwie działa. Jaki jest przepływ informacji, kto z kim i gdzie współpracuje. Na podstawie wyników audytu możemy funkcjonalnie ułożyć najbardziej prawidłowy schemat, który będzie w dodatku zakładał możliwość ewolucji.

M. O.: U nas mało kto myśli o tym, jak pracownik powinien funkcjonować w firmie, z kim się kontaktować? Kto powinien być wyżej, a kto niżej? Gdzie powinny być pomieszczenia wypoczynkowe, gdzie do pracy?

J. B.: Ale ostatnio to się zmienia. W polskich firmach budzi się świadomość konieczności sprecyzowania wewnętrznych relacji. Duże koncerny już o to dbają, bo wiedzą, że to się opłaca, że ludzie pracują wydajniej, mają więcej energii, są uśmiechnięci itd.

Jak będzie wyglądało biuro przyszłości?

M. O.: Pewnie za 10–15 lat funkcja biura zupełnie się zmieni. Będą potrzebne inne wnętrza i przestrzenie. Tendencja generalna jest taka, że wiele firm zaczyna korzystać z pracy ludzi połączonych nie czasem i miejscem, ale za pomocą mediów — Internetu, telefonu. Francuscy i angielscy spece od organizacji biur dali nam w czasie jednego ze spotkań przykłady firm, które obsługują tysiące klientów, a w ogóle nie mają biura.

Stratos Gafos: Znamy też przykłady tzw. gorących biur. Pracownicy przychodzą do pomieszczeń wynajętych do określonych zadań, kontaktów, na określony czas, po czym zwalniają biuro, bo nie jest im potrzebne.

Wolą Panowie projektować wnętrza w starej kamienicy czy w supernowoczesnym biurowcu?

M. O.: To bez znaczenia. Zawsze szuka się najlepszych rozwiązań w ramach istniejących uwarunkowań. Już wkrótce, w momencie upowszechnienia się komunikacji bezprzewodowej, problem tkanki architektonicznej przestanie istnieć, bo zniknie również problem instalacji. Nie będzie różnicy, czy biuro urządza się w nowych wnętrzach z mediami, czy w starej zabytkowej substancji.

S. G.: Oczywiście nadal ważna będzie ergonomia całego budynku. Zawsze wygodniejsze będą tzw. inteligentne biurowce, które „ożywają” w chwili pojawienia się pracownika. Następuje rozruch oświetlenia, ogrzewania według określonego scenariusza, pory roku itd.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Danuta Hernik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zaklinacze przestrzeni