Zarządzający oczekujątrzech chudych kwartałów

Jagoda Fryc
opublikowano: 25-10-2011, 00:00

Bessa potrwa do połowy 2012 roku — prognozują przedstawiciele towarzystw funduszy inwestycyjnych

Zarządzający liczą się z gorszą koniunkturą, ale ich zdaniem unikniemy powtórki z 2009 r. Recesja w przyszłym rok nam nie grozi.

— W 2012 roku Polska nie uniknie spowolnienia, ale wzrost PKB będzie pozytywnie wyróżniać się na tle innych krajów europejskich. Wzrost wynagrodzeń powinien podtrzymać popyt konsumpcyjny, a inwestycje prywatne pozostaną podobne jak w 2011 roku — mówi Michał Kopiczyński, dyrektor zespołu zarządzania instrumentami udziałowymi w ING TFI.

Umiarkowanym optymistą jest Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Oczekuje, że politycy wypracują skuteczne rozwiązania problemów Europy. — Nie jesteśmy zwolennikami scenariusza katastroficznego. Uważamy, że mamy do czynienia ze zwykłą bessą, która w związku z tym, że nastąpiła po krótkiej hossie, będzie równie krótka i potrwa do połowy 2012 roku — twierdzi Sebastian Buczek.

Ostrożnie i systematycznie

Czy w perspektywie najbliższych trzech kwartałów można zatem w ogóle myśleć o inwestowaniu? Zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że to dobry moment na częściowe zaangażowanie w fundusze akcyjne, a inni, że to czas na produkty systematycznego oszczędzania.

— W niepewnych czasach dobrym i prostym pomysłem na inwestycje są produkty systematycznego oszczędzania. Dzięki takiemu podejściu można inwestować w fundusze bez konieczności codziennego śledzenia giełd i wydarzeń gospodarczych i długoterminowo osiągać zyski — twierdzi Paweł Cymcyk, menedżer komunikacji Inwestycyjnej w ING TFI.

Zdaniem Pawła Cymcyka, systematyczność w zakupach sprawia, że w miarę upływu czasu stan konta rośnie, a inwestor unika podejmowania decyzji na podstawie emocji czy impulsu.

— Pamiętajmy, że w przypadku długoterminowych inwestycji liczy się każda złotówka, bo duże kwoty biorą się z małych składek, dzięki działaniu siły procentu składanego — dodaje Paweł Cymcyk.

Zarządzający ING TFI uważają, że polska giełda, podobnie jak inne rynki wschodzące, padła ofiarą emocji. — Polska giełda spadła w III kwartale za mocno i za szybko, dlatego w krótkim terminie możliwe jest odbicie w górę o około 10 proc. od obecnych wycen. W dłuższym horyzoncie radzimy jednak pozostać ostrożni wobec akcji — mówi Michał

Polska giełda spadła w III kwartale za mocno i za szybko, dlatego w krótkim terminie możliwe jest odbicie w górę o około 10 proc. W dłuższym terminie radzimy jednak pozostać ostrożni wobec akcji.

Gra się zaczyna

Przecenione akcje dostrzega z kolei Sebastian Buczek z Quercus TFI, który pomimo prognozowanej bessy uważa, że to dobry moment, aby powoli myśleć o inwestowaniu.

— Gdyby teraz ktoś zaczynał budować swój portfel od zera i miał 100 proc. gotówki, to na dzisiaj zachęcałbym do zainwestowania jednej piątej tej kwoty w fundusze z udziałem akcji, a pozostałe środki poleciłbymtrzymać w rezerwie i obserwować dalszy bieg wydarzeń w świecie polityki, w świecie finansów i w świecie gospodarczym — mówi Sebastian Buczek.

Jego zdaniem należy obecnie zwracać szczególną uwagę na fundusze, które są nastawione na polski i turecki rynek.

— Uważamy, że w najbliższym okresie najbardziej perspektywiczne będą te rynki. Dzięki słabej walucie kraje te będą eksportowo konkurencyjne, dlatego spokojniej przejdą ewentualne spowolnienie gospodarcze, jakie nastąpi w Europie — dodaje Sebastian Buczek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu