Stefan Thimm, szef stowarzyszenia BWO, reprezentującego niemiecką branżę energetyki wiatrowej uważa, że wynik aukcji to wiadomość dla władz.
- To wyraźny sygnał: niemiecki rynek morskiej energetyki wiatrowej nie jest obecnie interesujący dla inwestorów – powiedział. - Obecny model aukcyjny zmusza deweloperów do ponoszenia ryzyk, na które nie mają wpływu i które nie są w żaden sposób zabezpieczone – dodał.
Bloomberg zwraca uwagę, że nieudana aukcja w Niemczech jest kolejnym negatywnym sygnałem w morskiej energetyce wiatrowej w Europie, której perspektywy wzrostu osłabiają rosnące koszty. Aby stymulować inwestycje w tym obszarze rządy muszą oferować subsydia. Bloomberg przypomina, że jeszcze niedawno tak nie było. Deweloperzy byli gotowi inwestować w elektrownie wiatrowe na Morzu Północnym nawet bez wsparcia państwa. Sygnały zmiany sytuacji widoczne były już podczas aukcji w czerwcu, kiedy wyraźnie spadła liczba uczestników. Bloomberg zauważa, że podobną co w energetyce wiatrowej sytuację zaczyna być widać w energetyce słonecznej, gdzie słabnie zainteresowanie budową parków solarnych bez wsparcia państwa w czasie, kiedy zniżka cen energii obniża marże.
Na koniec 2024 roku Niemcy posiadały 9,2 GW mocy zainstalowanej w morskiej energetyce wiatrowej. Dzialało 1 639 turbin. 73, o łącznej mocy 0,742 GW, zostały oddane do użytku w 2024. To ponad dwa razy więcej niż w 2023 roku. W I połowie 2025 roku nie przyłączono jednak do sieci żadnej turbiny.
W niemieckiej ustawie o energetyce wiatrowej na morzu zaplanowano, że w 2030 roku będzie 30 GW mocy zainstalowanej, 40 GW do 2035 roku i 70 GW do 2045 roku. Spowolnienie inwestycji w ostatnim czasie spowodowało, że osiągnięcie mocy 30 GW może nastąpić dopiero 2031 roku,
