Widać wyraźnie, kto tak naprawdę rozdaje karty na rynku złotego. To nie
krajowi klienci, tylko inwestorzy z Londynu. A że tamci dzisiaj świętowali, to
reszta rynku była jak bez busoli. Bo nadmierne pozbywanie się złotego nie byłoby
przecież wskazane, gdyby indeksy na Wall Street dzisiaj wzrosły, a Chińczycy
jutro rano odbili się po spadkach.
Ze strefy euro napłynęły dzisiaj szacunki
na temat sierpniowej inflacji HICP – wskaźnik obniżył się tylko o 0,2 proc. r/r,
wobec prognozowanych -0,3 proc. r/r. Okres deflacji dobiega jednak pomału do
końca – w lipcu HICP spadał o 0,7 proc. r/r. Niewątpliwie wezmą to pod uwagę
członkowie Europejskiego Banku Centralnego, którzy zbierają się na posiedzeniu w
czwartek. Dla krótkoterminowego obrazu rynku ważniejszy był jednak odczyt
indeksu Chicago PMI, który w sierpniu wzrósł do aż do 50 pkt. z 43,4 pkt. w
lipcu. Na rynku spodziewano się figury na poziomie 48 pkt. To dobrze wróży przed
planowanymi na ten tydzień publikacjami indeksów ISM.
Publikacja indeksu Chicago PMI o godz. 15:45 ożywiła po południu niemrawy rynek dolara. Po południu za euro płacono 1,4315 USD. Dolar stracił więc nieco na wartości, choć z pełną oceną sytuacji , trzeba zaczekać do końca handlu na Wall Street. Ważne będzie też jutrzejsze „rozdanie” na giełdzie w Chinach.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.