Jeszcze kilka dni temu analitycy Pekao w raporcie wieścili słabość złotego. W piątek nasza waluta zrobiła im jednak niespodziankę. Rośnie w siłę i jak na razie jest najmocniejsza od stycznia ubiegłego roku. I to pomimo spadku wartości euro wobec dolara (to wynik spekulacji o rezygnacji niemieckiej kanclerz Angeli Merkel).
W piątkowe przedpołudnie za euro trzeba zapłacić już tylko 4,03 zł. Tanieje również dolar (kosztuje 2,79 zł), frank szwajcarski (2,72 zł). Skąd siła złotego? Na pewno pomogły ostatnie, bardzo udane aukcje sprzedaży polskich papierów skarbowych. Popyt na nie kilkakrotnie przewyższał podaż. Sprzyja też optymizm panujący na światowych rynkach akcji i ostatnie, pozytywne rekomendacje dla złotego. Ostatnia z agencji Bloomberg, należąca do SEB-a, przewiduje, że do wakacji za euro zapłacimy 3,65 zł.!
Co dalej? Duża zależy od rynku eurodolara.
„Umocnienie złotego nabiera
tempa. Doszło do naruszenia wsparcia na 4,0330 co sugeruje test 4,0130 i dalej
psychologicznej bariery 4,00. Układ dzienny jest spadkowy, a najbardziej
potwierdza to przebieg MACD. Wykres 4-godzinowy również nie generuje sygnałów
mogących odwrócić obecny trend. Mimo tego warto zachować większą ostrożność” –
relacjonuje Marek Rogalski, z DM BOŚ.
„W piątek na rynek napłyną kolejne dane
z USA. Kluczowe będą odczyty wskaźników dynamiki produkcji przemysłowej w
grudniu (prognoza: 0,6 proc. m/m wobec 0,8 proc. w listopadzie) oraz indeksu
nastroju konsumentów sporządzanego przez Uniwersytet Michigan za styczeń
(prognoza: 73,9 pkt wobec 72,5 proc. w poprzednim okresie). Być może to one
przyniosą przełom w notowaniach EUR/USD” – czytamy w porannym komentarzu
analityków DM PKO BP.
Według analityków kluczowe mogą okazać się publikowane
w piątek wyniki banku JP Morgan.
A co czeka złotego w dłuższej perspektywie?
Najpierw czynniki, które –
według ekspertów ING BSK - powinny sprzyjać złotemu.
„Po pierwsze - wzrost w
strefie euro może być szybszy; ING zrewidowało prognozy z 1 proc. do 1,7 proc. w
2010, niemieckie IFO ciągle rośnie. Przemawia za walutami „Wschodzącej Europy”.
Po drugie - na jej tle, Polska pozostaje stosunkowo tanim krajem, nasze szacunki
wartości godziwej złotego to 3,60-3,80/€. To samo w sobie sprzyja umocnieniu, a
także, w najbliższych miesiącach, wzrostowi gospodarczemu. Rewidujemy nasze
szacunki wzrostu PKB w 4kw09 z 1,7 do 3 proc. (świetna produkcja przemysłowa,
koniunktura i niezłe wyniki budownictwa). I po trzecie - obawy o skalę podaży
papierów skarbowych i niewystarczający popyt zmniejszają się, co także wspierać
będzie złotego. Deficyt w 2009 był mniejszy od planu o 3 mld, zysk NBP,
wcześniejsza akumulacja płynności przez rząd, emisje zagraniczne i lepszy niż
planowany w budżecie wzrost odsuwają obawy związane z ryzykiem kredytowym” –
prognozują analitycy ING SBK w tygodniowym raporcie z 8 stycznia.
Ale ryzyk tez nie brakuje.
„Zagrożenia dla złotego koncentrują się raczej
w dalszej części roku. Najważniejszym z nich jest moment wycofywania luźnej
polityki pieniężnej w krajach rozwiniętych. Zarówno ceny obligacji jak i
surowców i walut wschodzących spierane są obecnie przez dostęp do taniego
finansowania w dolarze i euro. Znaczniejsze podwyżki stóp procentowych w USA
zakończyć mogą ten proces i spowodować typowe przereagowanie. Spodziewamy się
podwyżek przez Fed o 50pb w 3kw i o 100pb w 4kw i związanego z tym
znaczniejszego osłabienia złotego w lecie” – czytamy w raporcie ING
BSK.