Wtorek przyniósł odwrócenie trendu na rynku paliw. Ceny ropy zaczęły spadać, gdyż pojawiły się pogłoski o wzroście zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych.
To właśnie dane o amerykańskich zapasach paliw w najbliższym czasie będą decydowały o sytuacji na rynku paliw. Prognozy mówią, że w ubiegłym tygodniu zasoby ropy w USA zwiększyły się o 1,13 mln baryłek, a benzyny mogły wzrosnąć o 1 mln baryłek.
Te informacje wystarczyły, by na londyńskiej giełdzie towarowej ceny ropy spadły o kilkanaście centów, do poziomu 26,78 dolara za baryłkę. Tymczasem z analizy technicznej wynika, że punkt wsparcia kształtuje się na poziomie 26,55 dolara, a oporu na 27,40 dolara.
Z pewnością korekta związana z możliwością wzrostu zapasów mogła być wyraźniejsza, ale inwestorzy cały czas mają w pamięci eksplozje na linii irackiego naftociągu biegnącego z północy kraju w kierunku Syrii. Obawy są uzasadnione — takie eksplozje mogą poważnie zaburzyć dostawy irackiej ropy.