Dłuższy handel na GPW miał zachęcić inwestorów do handlu. W poniedziałek w USA nie handlowano i plan prezesa Ludwika Sobolewskiego na pierwszej wydłużonej sesji zawiódł. Obroty akcjami niewiele przekroczyły 0,5 mld zł. Podobny marazm na GPW był tydzień temu. Wtedy obroty wyniosły 456 mln zł.
Kolejny dzień marazmu WIG20 rozpoczął luką bessy na 2561 pkt. Inwestorzy wyraźnie zignorowali nie najlepszy odczyt indeksu PMI. Nie przestraszyła ich również wyższa prognoza inflacji (5 proc. r./r.). Po dotarciu do pułapu 2585 pkt WIG20 falował. W tym czasie globalnych inwestorów interesował huragan Gustav. Im był on bliżej wybrzeży USA, tym jego siła słabła. To poprawiło humory inwestorów. Ceny ropy na światowych rynkach zaczęły spadać. Z każdą lepszą informacją zza oceanu WIG20 starał się zyskać kilka punktów. Niestety, byki nie były na tyle silne, aby wyprowadzić blue chipy ponad psychologiczną barierę 2600 pkt.
Wśród blue chipów zdecydowanie dominował Cersanit, który pociągnął za sobą inne firmy ze stajni Michała Sołowowa. Spółce pomaga umacniający się dolar. Nie najlepiej wypadł za to KGHM. To „zasługa” taniejącej miedzi.
Jakub Ozdowski