Żyliśmy w innej czasoprzestrzeni

Rozmawiał Robert Rybarczyk
opublikowano: 24-10-2019, 22:00

8 listopada wejdzie na ekrany „Ukryta gra”, ostatni film tragicznie zmarłego Piotra Woźniaka-Staraka, założyciela Watchout Studio. Krzysztof Terej, jego przyjaciel i obecny szef studia, opowiada o kulisach powstania tego filmu i wyzwaniach w pracy producenta.

Był pan nie tylko producentem „Bogów”, lecz pojawił się na ekranie jako dziennikarz. Jak było z tą rolą — ktoś na planie powiedział: „weź, zagraj dziennikarza, bo nie mamy obsady”?

Przypadek. Ale rzeczywiście mogłoby się wydawać, że to przemyślana decyzja, bo mam dziennikarskie doświadczenie: przez kilka lat współprowadziłem program „Operacja tuning” w TVN Turbo. „Bogowie” z 2014 r. to pierwszy film, którego byłem współproducentem. Zajmowałem się jego promocją, strategią komunikacji i pozyskiwaniem funduszy. Zaczynaliśmy jako mała rodzinno-przyjacielska firma. Byliśmy młodzi, nie mieliśmy obycia, ale nie byliśmy znudzeni jak starzy wyjadacze. W „Bogach” i „Sztuce kochania” dla przyjemności, na pamiątkę, większość pracowników Watchout Productions wybrała sobie drobniutkie role. Te filmy dzięki temu były bardziej nasze. Potem wypatrywaliśmy siebie na ekranie. Po kilku latach Watchout Productions urosła i stała się Watchout Studio. W takiej atmosferze, z uznanymi twórcami, partnerami biznesowymi ze świata, z większym budżetem, pracowaliśmy na planie „Ukrytej gry”. Przy produkcji na takim poziomie nie wypadało się wygłupiać. Sytuacja zrobiła się poważna, a firma z paru osób przekształciła się w sporą organizację. Dziś z uśmiechem wspominam nasze szalone początki.

Prawnik i psycholog biznesu po Akademii Leona Koźmińskiego, założyciel szkoły sportowej jazdy samochodem, wielokrotny zwycięzca w driftach, szef reklamy został producentem nagradzanych filmów „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” i „Bogowie”?

Idąc na studia, nie wiedziałem, co chciałbym robić w życiu. Mój ojciec był producentem filmowym i byłem pewien jedynie tego, że nie chcę pracować w tej branży. Tak się przewrotnie potoczyło życie, że w końcu do niej trafiłem za sprawą mojego przyjaciela, Piotra Woźniaka-Staraka. Często błędnie się przyjmuje, kim jest i czym się zajmuje producent filmowy. Pewnie dlatego moje zróżnicowane doświadczenie zawodowe wydaje się przedziwną drogą do tego biznesu. Tymczasem właśnie ta różnorodność powoduje, że dobrze się w tym zawodzie odnalazłem. Producent filmowy to pojemna definicja. Zakres obowiązków obejmuje pozyskiwanie finansowania, odpowiedzialność za cały proces twórczy, rozmowy z partnerami i koproducentami. W Watchout Studio mieliśmy ustalone, że producent odpowiada za wszystko. Mój konik to branding, marketing i promocja, w których miałem szansę sprawdzenia się już wcześniej. W naszym modelu biznesowym jedyne, czego producent nie robi, to inwestowanie własnych pieniędzy. Przy okazji współpracy z Piotrkiem przy projektach niezwiązanych z filmem wsiąkałem w produkcję. Przejmując kolejne zakresy odpowiedzialności, zostałem współproducentem „Bogów”. Przy „Sztuce kochania” byłem już producentem. Piotrek został producentem wykonawczym, co oznaczało bycie blisko samej historii, tworzenia filmu, reżysera. Ja zajmowałem się wówczas całością finansowania, sprzedażą filmu, promocją. Po takim doświadczeniu i sukcesach zostaliśmy wspólnikami i bazując na zarobionym kapitale, zaczęliśmy budowę studia filmowego.

Przez osiem lat w Watchout Studio stworzył pan duet producencki z Piotrem Woźniakiem-Starakiem. Kiedy pierwszy raz się spotkaliście i jak to się stało, że postanowiliście razem robić filmy?

Poznaliśmy się w 2009 r. Połączyła nas chłopięca miłość do samochodów. Staliśmy się najbliższymi przyjaciółmi. W 2011 r. przy okazji biznesu związanego z samochodami skrzyżowały się nasze drogi zawodowe. Piotrek zadzwonił wtedy z wiadomością: „Sprzedałem twój pomysł na kampanię reklamową!” — cieszyliśmy się z niej jak szaleni. Wtedy wkroczyłem do Watchoutu. Po roku biznes samochodowy się zakończył, a ja dołączyłem do bieżącego projektu Piotrka, czyli filmu „Bogowie”. Piotrek zawsze chciał robić filmy. To był jego pomysł na życie. Miał wielki talent i dar. Może te samochody były tylko pretekstem, żeby mnie ściągnąć do Watchoutu? Jak zwykle i to mu się udało. Od 2012 r. pracowaliśmy już razem. Praca z Piotrkiem była zawsze wielką przygodą. Był wizjonerem, nie dostrzegał ograniczeń i barier. Imponowało mi, że jedyną przeszkodą było jego zdaniem znalezienie odpowiednich ludzi. Przeżyliśmy razem wielką przygodę, jaką był sukces „Bogów”. Ale i ogromną presję, która nam towarzyszyła przy „Sztuce kochania”.

Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN, wspominał Piotra Woźniaka-Staraka jako „młodego boga”. Od wielu lat był pan obecny w prywatnym i zawodowym życiu przyjaciela. Byliście nierozłączni — rodzinne imprezy, premiery, wyjazdy. Praca jest ratunkiem w takiej sytuacji jak dziś?

To trudny temat, z którym nie będzie łatwo się uporać. Dzisiaj największą motywacją do pracy są ludzie, którzy mnie otaczają, rodzina i myślenie o Piotrku. Chciał, żebym prowadził Watchout Studio, by sam mógł wreszcie stanąć po drugiej stronie kameryjako reżyser. Nie chciałbym go nigdy zawieść.

Jak wygląda produkcja filmu fabularnego w Watchout Studio? Na przykład „Ukryta gra” powstawała sześć lat. Wtedy trafił do was scenariusz, który napisał Łukasz Kośmicki, reżyser tego szpiegowskiego thrillera. Dlaczego producenci zajmują się konkretnym tematem? Pewnie ma pan w domu setki scenariuszy, które nie zostaną zrealizowane.

Czytamy dużo tekstów i często tak właśnie zaczynam dzień. Większość od razu trafia na półkę. Ale część ma w sobie to coś, co powoduje, że zaczynamy o tym projekcie myśleć poważnie. Czy ma potencjał, czy temat porwie ludzi, ściągnie do kina dużą widownię, czy budżetowo jest realny i sensowny? Jeśli te elementy zagrają, pracujemy dalej. Wiele projektów rozwijamy i dopiero po pewnym czasie uznajemy, że dalsza praca nie ma sensu. Przy takiej skali byłoby już niemożliwe, żebyśmy sami wszystko czytali. Zajmują się tym specjaliści. Projekt trafia do mnie dopiero, jak przejdzie przez pierwsze sito. Szczególnie że właśnie tym się wyróżniamy na rynku, kładziemy ogromny nacisk na fazę developmentu, czyli na scenariusz, przygotowania, obsadę, poświęcanie czasu twórcom i aktorom, by byli odpowiednio przygotowani. A także na wszystko, co wiąże się z planem filmowym, by rozłożyć siły na zamiary. Takie podejście mamy również po nakręceniu filmu. Zaczyna się najważniejszy czas postprodukcji, montażu i analizy rynkowej filmu. Mocno opieramy się na ocenach grupy fokusowej. Nasze filmy mają być rozrywką dla widza, dlatego słuchamy wszelkich uwag na etapie fokusów. Nakierowuje nas to na zmiany, które musimy wprowadzić. Często jest to traumatyczne przeżycie przy nieprzychylnych słowach, dlatego trzeba mieć spory dystans, by podchodzić do tego biznesowo. Jeśli chodzi o nasz ostatni film, już sama wizja i koncept „Ukrytej gry” nas porwał wiele lat temu. Łukasz Kośmicki rozpalił naszą wyobraźnię, by zaprosić amerykańską gwiazdę do zagrania głównej roli. Piotrek kochał takie wyzwania. Zarażał mnie tym entuzjazmem. Ale dopiero po tym, jak powstali „Bogowie”, postanowiliśmy rozpocząć poważne przygotowania do „Ukrytej gry”. Gdy Paweł Edelman przyjął naszą propozycje współpracy, a chwilę potem Allan Starski, wiedzieliśmy, że podołamy. Z takimi nazwiskami poczuliśmy się bezpiecznie.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Finanse Watchout Studio rozpalają wyobraźnię. 16 mln zł kosztowała „Ukryta gra” (dla porównania: Xawery Żuławski „Mowę ptaków” zrobił za 1,8 mln zł). „Bogowie” zarobili ponad 40 mln zł, z czego dla producentów było 10 proc. „Sztuka kochania” przyniosła niemal 36 mln zł. Na co przeznaczane są zyski, skoro na nowe filmy zbieracie pieniądze od inwestorów?

Znaczna część tych bajońskich kwot trafia do sieci kin, dystrybutora, koproducentów. Dla producentów zostaje kilka procent, a przecież poświęcamy parę lat, by stworzyć film. Na szczęście może on zarabiać jeszcze wiele lat po premierze. Po ukazaniu się w kinach film trafia do serwisów VOD, na DVD, następnie są emisje w telewizjach płatnych, otwartych, reedycje. Wszystko zależy od tego, jak dobry jest film i jak długo widzowie będą chcieli go oglądać. Zyski z naszych dwóch filmów przeznaczaliśmy na utrzymanie i rozwój firmy. Głównie na najlepszych na rynku pracowników, którzy przyciągają nowe projekty i stoją za sukcesami. Zainwestowaliśmy też w poszerzanie zakresu usług. Postawiliśmy na reklamy, seriale, serwisy. Filmy fabularne są częścią naszego biznesu.

Jak wygląda zdobywanie finansów?

Najgorsze już za nami. Przy produkcji „Bogów” długo walczyliśmy, żeby pozyskać z rynku ponad 50 proc. finansowania projektu. Wtedy odbyliśmy 300 spotkań, żeby namówić koproducentów do inwestycji. Zwróciła się znacząco, przez co teraz nie mamy problemu z chętnymi do zainwestowania w film. Największym wyzwaniem w stworzeniu dobrego filmu jest znalezienie dobrego tematu, który będzie jednocześnie wartościowy i przyciągający widzów.

„Ukryta gra” zaskakuje z wielu powodów. Film został nagrany w anglojęzycznej wersji i staracie się o wejście z nim na zagraniczne rynki. Zagrał w nim Bill Pullman. Zdobywca Oscara Allan Starski odpowiada za scenografię. Do tego słynny operator Paweł Edelman i ekipa aktorska z Magdaleną Boczarską i Robertem Więckiewiczem. Jak to się udało?

Ciężką pracą. Dostaliśmy dobry koncept i tekst od Łukasza Kośmickiego. Potem zaprosiliśmy Pawła Edelmana i Allana Starskiego. To był przełom. Oni też polubili ten projekt i wyrazili chęć współpracy z Łukaszem i Watchout Studio. Jestem im ogromnie wdzięczny za to zaufanie. Myślę, że dzięki temu kolejne osoby chętniej przystępowały do projektu. O Robercie Więckiewiczu Łukasz myślał już na etapie scenariusza. Największą komplikacją była główna rola amerykańska.

Najpierw udało się nam pozyskać Williama Hurta, laureata Oscara. Niestety po kilku dniach od rozpoczęcia zdjęć aktor uległ wypadkowi poza planem. Sądziliśmy, że projekt nam się zawalił. Nagraliśmy już dużo scen, wydawało się to nie do odrobienia. No i nie mieliśmy przecież głównego aktora. Sama ta historia nadaje się na film. W ciągu 72 godzin w Warszawie znalazł się Bill Pullman. Nasza gwiazda, prawdziwy dobry duch tego filmu.

8 listopada 2019 r. premiera „Ukrytej gry”. Jak wygląda końcówka pracy nad tak dużą produkcją?

Przede wszystkim zapadają decyzje sprzedażowe, prowadzone są negocjacje z dystrybutorami i partnerami biznesowymi. Trwają ostateczne prace nad teaserem, teledyskiem, wywiadami, fotosami i koordynacją gwiazd, mediami społecznościowymi, cała faza związana z reklamą i promocją. Film jest już w wersji zamkniętej, co trwało 1,5 roku od zakończenia zdjęć. Teraz mój dzień wygląda zupełnie normalnie w przeciwieństwie do czasu okołozdjęciowego. Wtedy funkcjonujemy w abstrakcyjnym kalendarzu zarwanych nocy. Plan zdjęciowy ruszał o trzeciej nad ranem. Przez dwa miesiące żyliśmy w innej czasoprzestrzeni. Etap postprodukcji, sprzedaży i promocji jest już klasyczny. Szczególnie że przeplata się z równoległą pracą nad innymi zleceniami Watchoutu i developmentem kolejnych filmów fabularnych na wiele lat do przodu. Odbywam dużo spotkań z artystami, rozmawiam o potencjalnych projektach, czytam scenariusze.

Jakie są plany? Zaczęliście pracę nad nowym filmem fabularnym i serialem.

Prace nad kolejnymi filmami fabularnymi trwają od wielu miesięcy, jeśli nie lat. Pierwszy projekt to kino artystyczne, kameralne, realizowane przez młodych ludzi, na których bardzo stawiamy. Zdjęcia mamy zaplanowane od czerwca do sierpnia 2020 r. Kolejny projekt to duża biografia. Pozyskaliśmy już prawa do książki, która nas zainteresowała dwa lata temu. Teraz pracujemy nad scenariuszem. Przegryzamy się przez temat i powoli dobieramy twórców. Zdjęcia do tego filmu mamy zaplanowane na 2021 r. Planujemy, by w Watchout Studio powstawał jeden film rocznie. Równolegle chcemy produkować reklamy i seriale dla kilku stacji telewizyjnych, które jeszcze nie ogłosiły swoich planów, zatem nie chciałbym ujawniać szczegółów. Liczymy na kolejne zlecenia serwisów filmów fabularnych z USA. Planujemy rozszerzenie współpracy z niemiecką firmą produkcyjną K5 Film, z którą doskonale układała nam się praca przy „Ukrytej grze”. Daniel Baur i K5 Film zapewniają nam ekspozycję na świat, wspierają nas wielkim know-how i kontaktami. Wkraczamy dzięki nim w nowe obszary promocyjne, festiwalowe i dalsze możliwości rozwoju. Przed nami duże wyzwania, ale też liczne projekty, w których czujemy się mocni. A Piotrek będzie zawsze nad nami czuwał.

ROBERT RYBARCZYK

Dziennikarz od 1994 r., między innymi w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Życiu Warszawy”, „Pulsie Biznesu Weekend”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Robert Rybarczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu