Szef banku centralnego Dorin Dragutanu powiedział, że deprecjacja leja o 25 proc. jest spowodowana nagłym wzrostem popytu na waluty państw zachodnich, a także spadkiem eksportu oraz strumienia dewiz napływających do Mołdawi od obywateli tego kraju pracujących poza jego granicami. Do tego dochodzą zawirowania na scenie politycznej. Proeuropejski rząd mniejszościowy musi do 9 marca uzyskać akceptację parlamentu, inaczej dojdzie do przedterminowych wyborów. Analityk Natan Garstea mówi, że Mołdawia ma także kryzys systemu bankowego po tym jak państwo musiało przejąć zarząd w trzech dużych bankach w związku z podejrzeniem prania brudnych pieniędzy.
