Dodaje, że kraje rozwijające się walczą z zaostrzeniem polityki pieniężnej.

Buiter przedstawił tą ponura prognozę podczas szczytu Milken Institute w Londynie argumentując, że gospodarki Chin, Brazylii i Rosji podążają zdecydowanie w kierunku poważnego spowolnienia gospodarczego.
To spowolnienie, które już obecnie obserwujemy, nie ogranicz się jedynie do chińskiej gospodarki. Wręcz przeciwnie. W poważnej skali zagraża kilku istotnym gospodarkom – wyjaśnia ekonomista.
Dodaje, że „…arsenał polityczno-monetarny w rozwiniętych gospodarkach jest niestety bardzo uszczuplony, zaś zadłużenia jest wciąż wyższe w sektorze niefinansowym, niż to było w 2007 r.”.
Tak więc naprawdę siedzimy w morzu, oglądając nadejście kolejnych fal i nie bardzo będąc w stanie skutecznie reagować – ocenia Buiter.
Ekonomista Citi prognozuje, że globalny wzrost, według rynkowych wskaźników, spadnie poniżej 2 proc. i będzie prowadził do wzrostu bezrobocia na wielu rynkach rozwijających się, tak jak i również w przypadku najbardziej rozwiniętych gospodarek.
W jego opinii, kraje jak USA czy Wlk. Brytania mogą nie odczuć w pełni skutków recesji, zaś globalny wzrost znajdzie się powyżej linii trendu z rozszerzającą się luką popytu.
Buiter dodaje, że na całym świecie tworzone są najróżniejsze „dysfunkcjonalności” od kryzys finansowego z 2008 r. stanowiące razem i osobno ogromne zagrożenia dla globalnej gospodarki.
Światowa gospodarka mierzyć się będzie z okresem kurczenia się i spadku wymiany handlowej w przyszłym roku, ostrzega Willem Buiter, szef ekonomistów w Citigroup, cytowany przez serwis CNBC.
Dodaje, że kraje rozwijające się walczą z zaostrzeniem polityki pieniężnej.
Buiter przedstawił tą ponura prognozę podczas szczytu Milken Institute w Londynie argumentując, że gospodarki Chin, Brazylii i Rosji podążają zdecydowanie w kierunku poważnego spowolnienia gospodarczego.
To spowolnienie, które już obecnie obserwujemy, nie ogranicz się jedynie do chińskiej gospodarki. Wręcz przeciwnie. W poważnej skali zagraża kilku istotnym gospodarkom – wyjaśnia ekonomista.
Dodaje, że „…arsenał polityczno-monetarny w rozwiniętych gospodarkach jest niestety bardzo uszczuplony, zaś zadłużenia jest wciąż wyższe w sektorze niefinansowym, niż to było w 2007 r.”.
Tak więc naprawdę siedzimy w morzu, oglądając nadejście kolejnych fal i nie bardzo będąc w stanie skutecznie reagować – ocenia Buiter.
Ekonomista Citi prognozuje, że globalny wzrost, według rynkowych wskaźników, spadnie poniżej 2 proc. i będzie prowadził do wzrostu bezrobocia na wielu rynkach rozwijających się, tak jak i również w przypadku najbardziej rozwiniętych gospodarek.
W jego opinii, kraje jak USA czy Wlk. Brytania mogą nie odczuć w pełni skutków recesji, zaś globalny wzrost znajdzie się powyżej linii trendu z rozszerzającą się luką popytu.
Buiter dodaje, że na całym świecie tworzone są najróżniejsze „dysfunkcjonalności” od kryzys finansowego z 2008 r. stanowiące razem i osobno ogromne zagrożenia dla globalnej gospodarki.