20 lat po wprowadzeniu euro architektura eurolandu dalej do poprawy

PAP
opublikowano: 03-12-2018, 17:55

Niemal 20 lat po wprowadzeniu do obiegu bezgotówkowego euro, wspólna waluta cieszy się rekordowo wysokim uznaniem Europejczyków. Jednak obszar wspólnej waluty cały czas mierzy się koniecznością przeprowadzenia potrzebnych reform.

Europejska waluta, a dokładnie jednostka walutowa ecu, została włączona do obiegu bezgotówkowego 1 stycznia 1999 roku. Początkowo do unii walutowej przystąpiło 11 państw (Belgia, Niemcy, Francja, Irlandia, Hiszpania, Włochy, Luksemburg, Holandia, Austria, Portugalia i Finlandia). Jednak już w 2002 roku, gdy euro pojawiło się w portfelach Europejczyków, do strefy euro należało 12 krajów.

"Mamy wiele powodów do świętowania. 340 mln ludzi używa dziś tej samej waluty. Euro to druga waluta rezerwowa na świecie" - przypominał w czwartek na spotkaniu poświęconym 20-leciu euro korespondent "Corriere della Sera", obserwujący od lat w Brukseli rozwój obszaru wspólnej waluty Beppe Severgnini.

Obecnie euro jest używane przez 19 państw UE, a także kraje spoza niej. Euro stanowi bowiem oficjalną walutę Watykanu, Monako i San Marino, czy Andory. Używają jej także Kosowo i Czarnogóra.

Choć kryzys finansowy zapoczątkowany upadkiem banku Lehman Brothers w 2008 roku mocno nadwerężył zaufanie do wspólnej waluty pokazując jej słabe strony, obecnie po wielu przeprowadzonych w jego następstwie reformach uznanie dla euro jest na rekordowo wysokim poziomie.

Z październikowego badania Eurobarometru wynika, że 74 proc. respondentów uważa, iż euro jest czymś dobrym dla UE. Większość mieszkańców eurolandu sądzi, że waluta ta jest też dobra dla ich kraju. Przekonanie takie ma 64 proc. mieszkańców strefy - najwięcej od czasu rozpoczęcia badań w tej sprawie w 2002 roku. Nawet Grecy, którzy musieli przejść szokową terapię wyrzeczeń w związku z programem ratunkowym, uważają w większości (61 proc.), że waluta z charakterystycznym zarysem Starego Kontynentu na banknotach jest czymś dobrym dla ich kraju.

20-lecie wprowadzenia euro wypada w momencie, gdy państwa posługujące się tą walutą próbują przeprowadzić reformy poprawiające architekturę wspólnego obszaru. W połowie grudnia odbędzie się szczyt strefy euro, na którym temat ma być omawiany przez szefów państw i rządów.

"Musimy dyskutować o pogłębieniu unii gospodarczo-walutowej (...). Zrobiono wiele, ale praca nie jest skończona. Trzeba dokończyć główne elementy unii bankowej, dokonać postępu w kierunku europejskiego systemu gwarantowania depozytów. Musimy wpleść instrumenty fiskalne w strefę euro, aby ułatwiać reformy strukturalne w państwach członkowskich" - przekonywał wiceszef Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis.

Wtórował mu Jean-Claude Trichet, który kierował Europejskim Bankiem Centralnym w latach 2003-2011. "Gdy zaczął się kryzys zadłużeniowy w 2010 i 2011 roku, podejmowaliśmy bardzo śmiałe decyzje, praktycznie z dnia na dzień. (...) Uniknęliśmy eksplozji kryzysu spekulacyjnego. W 2011 roku byliśmy w stanie obronić Hiszpanię i Włochy przed atakami spekulacyjnymi. W ciągu weekendu zdecydowaliśmy się na masowy zakup papierów wartościowych Hiszpanii i Włoch" - wspominał Trichet.

Mniej niż dwa lata po wprowadzeniu euro waluta straciła 30 procent swojej wartości wobec dolara. EBC, wraz z innymi bankami centralnymi krajów G7, z powodzeniem przeprowadził kilka rund interwencji na rynku walutowym, aby zapobiec dalszemu spadkowi.

Trichet uważa, że strefie euro udało się przeprowadzić duże reformy w czasie kryzysu, bo zagrożenie dawało jej energię do zmian. Apelował jednocześnie, by teraz nie czekać na kolejne załamanie, tylko przygotować się do niego.

"Będziemy mieli kolejny kryzys, który również będzie bardzo dynamiczny i powinniśmy się w najlepszy możliwy sposób do niego przygotować" - mówił były szef EBC. W jego ocenie strefa euro potrzebuje jakiegoś rodzaju wspólnego budżetu, a także lepszego zarządzania.

Dombrovskis przypominał, że KE przedstawiła propozycje dotyczące obu tych kwestii, ale na razie nie ma odpowiedniego poparcia ze strony państw członkowskich. Ministrowie finansów z krajów północnej Europy pod wodzą Holandii przeciwstawiają się wspólnemu budżetowi, natomiast niechęć do tego, by szef eurogrupy był jednocześnie unijnym komisarzem jest niemal powszechna.

Obecnie spotkaniom ministrów eurolandu przewodzi wybierany spośród nich przewodniczący eurogrupy. Wszelkie najważniejsze decyzje wypracowywane są w tym właśnie gronie i stolice nie chcą się dzielić swoimi kompetencjami z KE, czy europarlamentem. Sama KE przeciwstawiła się tworzeniu osobnego zgromadzenia dla państw strefy euro argumentując, że niedługo praktycznie wszystkie państwa UE będą w tej strefie. Prawie wszystkie, łącznie z Polską, mają taki obowiązek, ale traktaty nie wyznaczają żadnej daty na jego wypełnienie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / 20 lat po wprowadzeniu euro architektura eurolandu dalej do poprawy