Akcje Data Walk szukają dna

opublikowano: 07-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Niedowiezienie tempa wzrostu przychodów oraz gorszy sentyment wobec spółek technologicznych pogrążyły notowania DataWalk.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego zmienił się sentyment do DataWalk
  • na czym polegają problemy spółki
  • jaki jest model jej rozwoju

Po rekordowych kursach DataWalk powyżej 200 zł od dawna nie ma już śladu. Firma straciła ponad 50 proc. wartości, a akcje po raz pierwszy od 2020 r. zaliczyły poziom poniżej 100 zł, przebijając niedawne minima z października, mimo że WIG w ciągu ostatniego miesiąca zyskał 6 proc. Tomasz Rodak, analityk DM BOŚ, widzi dwa powody spadku cen akcji firmy.

— Spadek wyceny spółki nastąpił z dwóch powodów. Po pierwsze — mieliśmy do czynienia z obniżeniem wycen spółek wzrostowych na rynkach globalnych po tym, jak wzrósł koszt pieniądza, tymczasem model rozwoju DataWalk zakłada pozyskiwanie finansowania. Spółki innowacyjne, które pracują nad rozwojem sprzedaży nawet kosztem marż, nie cieszą się sentymentem w tym okresie koniunktury. My wyceniamy spółkę na mnożnikach względem porównywalnych spółek zagranicznych, które spadły przez ostatnie 1,5 roku o około 70 proc. Po drugie — spółka nie osiągnęła zakładanych przez zarząd przychodów na ten rok – mówi Tomasz Rodak.

Zarząd obiecywał wysokie 70-procentowe tempo wzrostu przychodów, a wszystko wskazuje, że w tym roku będzie to tylko ponad 30 proc. — w III kw. przychody wzrosły do 7,7 mln zł z 5,9 mln zł przed rokiem. Dodatkowo spółka obniżyła cel wzrostu na przyszły rok do 50 proc. Winne są dwa czynniki. Po pierwsze — spowolnienie gospodarcze, przez co firmy odkładają decyzje o wdrożeniu rozwiązań DataWalk, a po drugie — niewystarczająca przepustowość spółki w zakresie obsługi klientów.

— O ile ten pierwszy czynnik nie jest zależny od zarządu, o tyle drugi wskazuje na problemy operacyjne i może być odbierany jako lampka ostrzegawcza przez inwestorów. My zakładamy, że w przyszłym roku spółce uda się przezwyciężyć problemy związane z przepustowością zespołów sprzedażowych i powróci ona na ścieżkę dynamicznego wzrostu przychodów — mówi Tomasz Rodak.

Wiara jest, wyników na razie nie ma
Wiara jest, wyników na razie nie ma
Paweł Wieczyński, prezes DataWalk, uważa, że model biznesowy pozwala na wzrost znacząco wyższy niż 50 czy 70 proc., natomiast budowanie zdolności do takich działań trwa i — jak przyznaje — spółka nie jest w stanie tego przyspieszyć.
specylak jakub

Produkt się sprawdził szeroko

Plusem jest to, że analityka sieci powiązań, którą oferuje DataWalk, sprawdziła się nie tylko w instytucjach rządowych w celach śledczych, co było jednym z pierwszych zastosowań.

— To jest oprogramowanie dla przedsiębiorstw, analizy sieci powiązań. Już nie tylko instytucje rządowe, śledcze są klientami DataWalk, nie tylko ubezpieczyciele, ale także m.in. amerykański bank, francuski gigant paliwowy, platforma e-commerce, azjatycki odpowiednik Ubera czy amerykańskie stowarzyszenie filmowe. To świadczy o tym, że aplikacja ma bardzo wiele zastosowań w wielu sektorach — mówi Tomasz Rodak.

Celem wysoka sprzedaż

Dla DataWalk celem jest nie tyle osiągnięcie rentowności, bo to nawet przejściowo przez jeden kwartał się udało, co zbudowanie jak największego udziału w tworzącym się rynku.

— Teoretycznie spółka już mogłaby być rentowna, gdyby ścięła koszty sprzedaży, ale oznaczałoby to mocne ograniczenie rozwoju. Cel jest inny — maksymalna inwestycja w siły sprzedażowe po to, aby rosnąć jak najszybciej. Jest jedną z pierwszych firm na tym rynku, co ułatwia sytuację, ale trzeba jak najszybciej zdobyć jak największą jego część. Dopiero później można optymalizować koszty — uważa Tomasz Rodak.

Problem w tym, że w tym modelu rozwoju potrzebne są pieniądze od inwestorów, a ostatnio sentyment w tym zakresie wyraźnie się pogorszył.

— Punktem zwrotnym dla sentymentu inwestorów będzie oczywiście powrót do rocznej dynamiki przychodów na poziomie przewyższającym 50 proc. Wydaje się, że nie stanie się to raczej w IV kw. — mówi Tomasz Rodak.

Po ostatniej emisji w sierpniu spółka uzyskała od inwestorów 38 mln zł, tymczasem w III kw. wykazała 20 mln zł straty netto. Według analityka spółka ma zapewnione finansowanie rozwoju na rok, najpóźniej na początku 2024 r. będzie musiała przeprowadzić kolejną emisję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane