Akcje LPP budzą skrajne emocje

opublikowano: 27-06-2017, 22:00

Tego samego dnia dla walorów odzieżowego giganta analitycy wydali dwie sprzeczne rekomendacje. Ceny docelowe różnią się diametralnie

W kwietniu 2016 r. Konrad Księżopolski z Haitong Banku postawił tezę, że odzieżowe LPP znalazło się w „pułapce średniego rozmiaru”.

Regionalnie jest zbyt dużą firmą, aby szybko się rozwijać organicznie, ale nadal nie dysponuje wystarczającą świadomością marki, aby istotnie zwiększać skalę działalności poza regionem. Obecnie spółka zaczęła restrukturyzować sieć sprzedaży na głównym rynku, jakim jest dla niej Polska. Już 2016 r. zakończyła z mniejszą liczbą sklepów swojej głównej marki Reserved, a na koniec 2017 r. ma być ich jeszcze mniej.

Wycofała się z planów rozwoju sieci Cropp. Ją też chce odchudzić. House i Mohito zrealizowały co prawda plan zwiększenia liczby sklepów, ale tylko po to, by w 2017 r. zacząć je zamykać. Na razie zmniejszanie liczby placówek ma wymiar symboliczny, ale — w połączeniu z medialną ofensywą Marka Piechockiego, prezesa i jednego z dwóch głównych akcjonariuszy LPP, unikającego wcześniej dziennikarzy — trudno się oprzeć wrażeniu, że spółka przeżywa kluczowy okres w swojej historii. Waży się, czy pułapka się zatrzaśnie, czy też spółce uda się w ostatniej chwili z niej wyskoczyć i znów stać się ulubieńcem funduszy, które w 3 lata temu wywindowały jej kurs powyżej 10 tys. zł za akcję.

Na to, że spółka weszła w kluczowy dla siebie okres, wskazują też skrajnie różne raporty analityków. 20 czerwca 2017 r. Piotr Bogusz z mBanku wycenił jedną akcję LPP na 7,4 tys. zł, doradzając akumulowanie papierów. Tego samego dnia Marek Czachor z Erste Securities Polska zalecił jednak sprzedaż akcji z ceną docelową 2,9 tys. zł. — Zgadzam się, że wyniki w pierwszym półroczu i całym 2017 r. będą dobre. Boję się tego, co będzie później — mówi Marek Czachor.

Taktycznie czy strategicznie

Zdaniem Piotra Bogusza, wyniki sprzedaży z ostatnich miesięcy potwierdzają poprawę jakości w kolekcji wiosna-lato 2017 oraz jej dobre przyjęcie. Analityk wierzy w zapowiadaną przez spółkę dalszą poprawę jakości kolekcji. Jego zdaniem, przełoży się ona na kontynuację wzrostu wyników w czwartym kwartale 2017 r. i całym 2018 r.

Zakłada przy tym spowolnienie wzrostu kosztów sprzedaży i ogólnego zarządu w przeliczeniu na metr kwadratowy już od drugiego kwartału 2017 r. Sporą wagę w swojej analizie specjalista przykłada do działań spółki dotyczących optymalizacji kapitału obrotowego, czyli zarówno obniżenia poziomu zapasów, jak i wyrównania wartości zobowiązań z wartością zapasów w ciągu dwóch lat. Już na koniec 2016 r. LPP obniżyło cykl konwersji gotówki o 65 dni, licząc rok do roku — schodząc do 96 dni. Piotr Bogusz uważa, że na koniec 2018 r. będzie to 86 dni. — LPP to spółka działająca na dużej dźwigni. Symultaniczny wzrost efektywności sprzedaży oraz rentowności sprzedaży ma ogromny wpływ na wynik operacyjny — przypomina analityk mBanku.

Marek Czachor uważa jednak, że sytuację należy postrzegać w dużo szerszym kontekście niż jej sytuacja finansowa w perspektywie 2-3 lat. Podkreśla, że LPP po prostu przespało rozwój handlu internetowego. Uważa, że biznes oparty na sprzedaży w galeriach handlowych będzie pod coraz większą presją e-commerce.

— Trendy widoczne w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej przyspieszą także w naszym regionie. Spółka już zamyka sklepy w Polsce, a jest wyceniana z premią do Inditeksu [właściciel m.in. marki Zara — red.] czy H&M.; Działalność, jaką prowadzi LPP, oczywiście będzie istnieć, ale nie jest to biznes wzrostowy i nie powinien być wyceniany tak jak obecnie — tłumaczy Marek Czachor.

Wskaźnik cena/zysk dla LPP przekracza 100. Oznacza to, że gdyby kupić akcje spółki z myślą o noworodku, a spółka przeznaczałaby cały zysk na wypłatę dywidend, noworodek raczej nie dożyłby zwrotu z inwestycji rodziców. Obecna wycena to jednak też pokłosie słabych wyników w 2015 i 2016 r. Zazwyczaj LPP handlowano jednak ze wskaźnikiem cena/zysk w okolicach 40, a to oznacza, że z dożyciem zwrotu z inwestycji miałby problem inwestor w średnim wieku. Oczywiście przy założeniu, że LPP nie powróci na ścieżkę szybkiego wzrostu. Marek Czachor raczej nie wierzy w zmianę trendu.

— W Europie Środkowej i Wschodniej spółka jest na granicy możliwości wzrostu. Jeżeli chce się rozwijać, musi zaistnieć w Europie Zachodniej. A tam traci i istnieje duże ryzyko, że w przypadku otwierania nowych sklepów straty się pogłębią — mówi analityk Erste.

Flagowy sklep Reserved w Londynie jest wciąż w planie. Jedynym rynkiem zachodnioeuropejskim, na którym spółka jest obecna, są Niemcy. W maju 2015 r. zapowiadała, że w 3 lata uruchomi tam 30 sklepów. Obecnie jest ich 18. Plan rozwoju sieci franczyzowej na Bliskim Wschodzie też idzie dość wolno. Z 30 sklepów zapowiadanych na 6 lat istnieje sześć.

Zalando czy nie Zalando

Piotr Bogusz uważa, że poprawa kondycji finansowej na tych rynkach, na których LPP już jest obecne, pozwoli spółce na akumulację kapitału niezbędnego do dalszych inwestycji — zarówno do otwierania sklepów na nowych rynkach, jak i poszerzania działalności w internecie.

— W LPP jest dużo do zrobienia. Spółka sama to widzi, a każda inwestycja ma dwie fazy. Najpierw się angażuje ludzi, wynajmuje powierzchnię, a dopiero potem przynosi to efekt — zaznacza Piotr Bogusz. Jego zdaniem, nie można nie doceniać wiązania e-handlu z tradycyjną działalnością na wzór Inditeksu. W tej kwestii analitycy mają ewidentnie rozbieżne opinie.

— Inditex i LPP próbują promować własne marki w internecie. Ale Zalando oferuje różne marki, a klient chce mieć wybór. Moim zdaniem, przyszłość jest w takich portalach handlowych jak Zalando, a nie sklepach poszczególnych marek — zaznacza Marek Czachor.

— Zalando się przyjęło i jest fenomenem. Ale pobiera dość duże prowizje od dostawców odzieży i pierwsi ograniczają współpracę z platformą, chcąc zwiększyć sprzedaż generowaną przez własny sklep. Nie można więc bagatelizować znaczenia tego kanału sprzedaży — oponuje Piotr Bogusz.

OKIEM ZARZĄDZAJĄCEGO

Inwestorzy będą bardziej ostrożni

SEBASTIAN BUCZEK

prezes Quercus TFI

Rozwój każdej spółki następuje falami. Okresy lepsze przeplatane są gorszymi. Dobrym wskaźnikiem sytuacji w LPP jest kurs. Obecnie powoli zaczyna odrabiać straty. Dwa z trzech czynników negatywnie wpływających na spółkę zostały opanowane. Polepsza się sytuacja w Rosji, poprawione zostały kolekcje. Ale na zachodzie Europy LPP wciąż odnotowuje duże straty. Myślę jednak, że inwestorzy będą bardziej sceptyczni niż kilka lat temu, kiedy chyba trochę niezasłużenie wywindowali kurs do 10 tys. zł za akcję. Przez lata świat się mocno zmienił, w przypadku LPP jest sporo zagrożeń związanych z rozwojem handlu w internecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu