Akcjonariusze InPostu zarobią miliardy

opublikowano: 21-01-2021, 20:00

Ruszyła oferta publiczna operatora paczkomatów, który wejdzie na giełdę w Amsterdamie. Inwestorzy, głównie z zagranicy, mogą liczyć na powtórkę debiutowego sukcesu Allegro

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie są szczegóły oferty InPostu,
  • jakie są szanse na jej powodzenie,
  • czy akcje będą mogli kupić inwestorzy indywidualni,
  • czy debiut InPostu może być na miarę debiutu Allegro,
  • co o spółce sądzą analitycy i zarządzający.

Paczkomaty stoją głównie w Polsce, ale ich właściciel stanie na giełdzie w Amsterdamie. W czwartek, 21 stycznia, formalnie ruszył proces budowy księgi popytu na akcje InPostu, operatora sieci paczkomatów. Ma potrwać do 29 stycznia.

Inwestorzy indywidualni będą mogli kupować akcje dopiero, gdy zaczną być one notowane na parkiecie Euronext. Na razie oferta kierowana jest do instytucji, wśród których – według doniesień Bloomberga – spotkała się z dużym zainteresowaniem mimo wyceny spółki na poziomie 7-8 mld EUR (32-36 mld zł). Tymczasem w 2017 r. InPost i jego spółkę-matkę Integer.pl ściągnięto z GPW za około 430 mln zł.

- Reakcja potencjalnych inwestorów na nasze ogłoszenie o zamiarze wejścia na giełdę była zachęcająca. InPost daje im wyjątkową możliwość bezpośredniego udziału w szybkim rozwoju e-handlu - nie tylko w Polsce, ale też na innych rynkach europejskich, na których jest duży apetyt na opcje dostawy o niższej cenie i większej elastyczności - mówi Rafał Brzoska, prezes InPostu, cytowany w komunikacie spółki.

Ofertowe gwarancje

Polscy inwestorzy indywidualni i instytucjonalni przez lata mieli już możliwość „bezpośredniego uczestniczenia w szybkim rozwoju e-handlu” jako akcjonariusze paczkomatowej grupy – i po okresie wysokich wycen skończyło się to dla nich nie najlepiej, gdy mocno zadłużoną spółkę z giełdy ściągnął fundusz Advent. Dlatego nasi rozmówcy z rynku finansowego na pytania o InPost odpowiadają raczej sceptycznie.

Giełdowa epoka
Giełdowa epoka
InPost, stworzony przez Rafała Brzoskę, pojawił się na warszawskiej giełdzie w 2007 r. jako niewielka firma, która rzucała Poczcie Polskiej wyzwanie na rynku doręczania listów. Potem rozkręcono biznes paczkomatowy, i przeinwestowano, co poskutkowało zdjęciem z giełdy przez fundusz private equity. 13 lat po pierwszym debiucie Rafał Brzoska przeżyje kolejny - tym razem nie w Warszawie, a w Amsterdamie.
Małgorzata Pstrągowska

- Znamienne jest to, że InPost, prowadzący biznes głównie w Polsce, idzie na giełdę w Amsterdamie, a nie w Warszawie. Wycena jest skrajnie wysoka – słyszymy od jednego z zarządzających TFI, które miało znaczącą pozycję w akcjonariacie Integera i InPostu przed zdjęciem ich z GPW.

Do nowych inwestorów trafi co najmniej 35, a maksymalnie 40,25 proc. InPostu, co oznacza, że cała oferta będzie warta w przeliczeniu nawet 14,5 mld zł. Jej powodzenie jest już częściowo zagwarantowane. Deklaracje zakupu sporych pakietów akcji złożyły fundusze BlackRock, Capital World Investors i GIC. Pierwszy zobowiązał się kupić w IPO walory za 430,6 mln EUR, a dwa pozostałe wydadzą po 300 mln EUR.

Głównym sprzedającym będzie luksemburska spółka AI Prime, której największym udziałowcem jest fundusz private equity Advent. Mniejsze pakiety akcji będą też sprzedawały fundusze, które wcześniej finansowały paczkomatową ekspansję i mają dzięki temu kilka procent walorów spółki. To PZU FIZAN BIS2, kontrolowany przez ubezpieczeniowego giganta, i Templeton Strategic Emerging Markets Fund.

Swojego 12,25-procentowego pakietu sprzedawać nie będzie Rafał Brzoska, kierujący paczkomatową grupą. Zostanie on też objęty rocznym lock-upem. Jeśli akcje InPostu zostaną sprzedane po górnej wycenie, to walory w portfelu menedżera będą warte około 1 mld EUR, czyli 4,4 mld zł.

Strategiczna niepewność

Opublikowany w czwartek prospekty emisyjny InPostu obfituje w informacje o rozwoju biznesu spółki od czasu, gdy zniknęła z GPW. W pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku miała na 1,666 mld zł przychodów (wzrost o 100 proc.), notując przy tym 208,7 mln zł zysku netto wobec 24,5 mln zł czystego zysku w tym samym okresie rok wcześniej. Tymczasem w 2017 r., czyli ostatnim, w którym spółkę notowano na GPW, strata netto InPostu przekroczyła 210 mln zł.

Spółka ma w Polsce ponad 10,8 tys. paczkomatów, dysponuje też sporą siecią w Wielkiej Brytanii. Nowych inwestorów kusi wizją ekspansji na innych rynkach europejskich.

- InPost prowadzi bardzo kapitałochłonny biznes, a jako firma z portfela funduszy private equity nie ma znaczącego kapitału własnego. W ramach oferty kusi przede wszystkim wizją ekspansji na rynkach międzynarodowych, ale inwestorzy muszą brać pod uwagę to, że taka ekspansja będzie wymagała olbrzymich inwestycji, więc nie ma co liczyć na dywidendy czy skupy akcji. Jednocześnie ekspansja ta jest ryzykowna, bo model biznesowy, który teraz sprawdza się w Polsce, niekoniecznie sprawdzi się na innych rynkach - nie można też wykluczyć, że w Polsce wraz z bogaceniem się społeczeństwa struktura popytu się zmieni i klienci e-sklepów będą woleli dostawy pod drzwi - mówi Piotr Żółkiewicz, zarządzający funduszem Zolkiewicz & Partners Inwestycje w Wartość FIZ.

Godna wycena

Eksperci zwracają uwagę na dużą zależność biznesu InPostu od Allegro, które samodzielnie odpowiada za 26,2 proc. jego przychodów, a kolejnych 20,7 proc. zapewniają sprzedawcy, korzystający z największej w Polsce platformy e-handlowej. Allegro było zainteresowane kupnem InPostu (zagwarantowało sobie nawet w ubiegłym roku prawo pierwokupu), ale jednocześnie pracuje nad dywersyfikacją partnerów logistycznych.

- Na krajowym rynku rośnie konkurencja - o planach budowy własnych sieci maszyn do odbioru paczek mówią Allegro, Żabka czy AliExpress, w biznesie tym silny jest też np. DHL. W prospekcie uwagę zwraca też to, jak mocno InPost uzależniony jest od Allegro i jego klientów - dziś odpowiadają oni za prawie połowę przychodów. To wszystko czynniki, które moim zdaniem sprawiają, że krajowe instytucje, których zaufanie InPost kilka lat temu zawiódł, nie będą się paliły do inwestycji w jego akcje. Sądzę jednak, że z popytem nie będzie żadnego problemu, bo moment rynkowy na debiut jest świetny - na świecie panuje hossa i w praktyce wszystko sprzedaje się na pniu, więc bardziej długoterminowe obawy o model biznesowy nie mają większego znaczenia – mówi Piotr Żółkiewicz.

Według informacji Bloomberga już pierwszego dnia przyjmowania zapisów popyt na akcje InPostu był wystarczający, by zapewnić powodzenie oferty.

- To dwie różne sprawy – czy oferta się uda i czy InPostowi uda się rozwinąć biznes za granicą. Na pierwsze pytanie odpowiedź powinna być twierdząca. Oczywiście spółka wyceniana jest „godnie”, ale to nie znaczy, że jej kurs nie może jeszcze wzrosnąć. Dobrym przykładem może być tu Allegro, które zdaniem polskich zarządzających w IPO było wyceniane drogo, ale zagranica chętnie wzięła te akcje i podbiła kurs. Tu należy oczekiwać powtórki – mówi jeden z naszych rozmówców z TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane