Akumulatory wodą ładowane

Dorota Gąsowska
26-01-2007, 00:00

Pracujemy coraz szybciej i intensywniej. Brakuje nam czasu na odpoczynek i wydanie pieniędzy, które zarobiliśmy. Spa może być odpowiedzią na jedno i drugie.

Uciec z miasta, wyłączyć komórkę, nie przejmować się fryzurą i makijażem. Wylegiwać się w basenie i poddawać niecodziennym masażom. To wszystko w aurze kojących zapachów i odprężającej muzyki. Warto przekroczyć próg spa, by zregenerować siły, dać odpocząć ciału i uspokoić przepracowaną duszę.

Dla kogo fango

Tam rolę główną odgrywa woda — to ona jest podstawowym składnikiem kuracji. Kąpiele z użyciem wód termalnych, soli morskiej, alg i leczniczego błota, hydromasaże i bicze wodne. Można też skorzystać z sauny fińskiej i rzymskiej łaźni. Dodatkowo masaże różnej maści, od tradycyjnych począwszy, na masażu gorącymi kamieniami skończywszy.

— Naszymi gośćmi są osoby czynne zawodowo. Przyjeżdżając do spa, oczekują, że choć na chwilę oderwą się od codziennych spraw. Jednorazowa wizyta w gabinecie kosmetycznym nigdy nie zastąpi kilkudniowego relaksu z programem odnowy biologicznej, w całkowitym spokoju, na łonie natury i ze zdrowym odżywianiem się — tego wszystkiego na co dzień nie mamy. W spa w krótkim czasie możemy zregenerować organizm i na nowo „naładować akumulatory” — uważa Krzysztof Kaczmarek, dyrektor Hotelu SPA dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie.

Za weekend w ośrodku trzeba zapłacić od tysiąca złotych w górę. Kilkudniowa kuracja jest dowolną wielokrotnością tej sumy, w zależności od ośrodka i rodzaju kuracji.

— Miejski gabinet kosmetyczny nie zastąpi pobytu w spa, gdzie nie słychać ruchu ulicznego, niechcianych rozmów i trzaskania drzwiami. Warto za to zapłacić — dodaje Magdalena Morawiec, menedżer w Hotelu Haffner.

Nazwy zabiegów w spa śmiertelnikowi mówią niewiele. Brzmią egzotycznie — dodaje im to wyjątkowości i charakteru luksusu. Dla przykładu, balneoterapia oznacza kąpiele wzbogacone naturalnymi dodatkami, takimi jak solanki i borowiny. Z kolei fango to wulkaniczne osady stosowane w formie zimnych i gorących okładów, przy schorzeniach kręgosłupa i reumatyzmie. W thalassoterapii wykorzystywane są cenne składniki zasobów morskich: czystej morskiej wody, alg i leczniczego błota. Polecana jest szczególnie osobom żyjącym szybko i w stresie. Jak znalazł dla współczesnego menedżera. A wszystkie zabiegi w spa mają formę rytuału i przebiegają bez pośpiechu.

— Wyjazd do takiego miejsca to przede wszystkim ucieczka od miejskiego zgiełku. Nasz ośrodek usytuowany jest na zboczu Poniwca w Ustroniu, a to właściwie koniec świata. Nawet telefony komórkowe nie mają tu zasięgu — zachęca Edyta Śmiłek z Bielendy.

Bez wibrowania

Gdy nie słychać wszędobylskich dzwonków i wibrowania komórek, jest okazja do wsłuchania się w siebie, w naturę. Spa temu służy. To miejsce, gdzie — oprócz ciała — odpoczywa także dusza. Ludzie żyjący szybko i przebywający głównie w pracy nie znajdują czasu na uspokojenie myśli, na zastanowienie się. Spa to dobre miejsce, by zdjąć maskę i wyjaśnić wszystkie sprawy z samym sobą.

— Znalezienie dla siebie takiego czasu to nie egoizm, to potrzeba — przekonuje Edyta Śmiłek.

Tę potrzebę zaspokajają głównie kobiety, ale nie tylko. Centra spa starają się przyciągnąć także mężczyzn, a w weekendy, wakacje i święta do spa wyruszają całe rodziny. Pracownicy szczęśliwcy odbywają w takich ośrodkach szkolenia i konferencje albo integrują się masowani przez bicze szkockie lub utytłani życiodajnym błotem.

O ducha w spa dba się przede wszystkim przez zmysły. Kojąca, nastrojowa muzyka i szmer wody, ciepłe światło, świece, zapach olejków eterycznych unoszących się w powietrzu. Dzięki masażom zaspokojony zostanie również zmysł dotyku. Ale nie tylko. Spa nie oznacza jedynie leniwego pochrapywania na leżance, ale również spacery, siłownię, grę w tenisa, a nawet narciarstwo. To miejsce ma dać energię do ponownego startu w poniedziałek. A gdy przeciwko regularnym wypadom do spa zaczyna się buntować konto bankowe, można zorganizować własne spa domowe. Przy zakupie specjalnej wanny trzeba się liczyć z wydatkiem kilku lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych... Dla domatorów jak znalazł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Gąsowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Akumulatory wodą ładowane