Albright: Amerykanie są z Marsa, a Europejczycy z Wenus

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 13-05-2005, 17:40

Punktem kulminacyjnym zorganizowanej przez „Puls Biznesu” konferencji „Rynki kapitałowe jutra, Europa, USA… Świat” było wystąpienie Madeleine Albright, byłej sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych, członek rady nadzorczej New York Stock Exchange.

Punktem kulminacyjnym zorganizowanej przez „Puls Biznesu” konferencji „Rynki kapitałowe jutra, Europa, USA… Świat” było wystąpienie Madeleine Albright, byłej sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych, członek rady nadzorczej New York Stock Exchange.

W pierwszych słowach swego przemówienia Madeleine Albright wspomniała swoją pierwszą wizytę w Polsce. Zaskoczyła słuchaczy niespodziewanym wyznaniem.

- Przyjechałam dwadzieścia cztery lata temu do Warszawy, by z bliska przyjrzeć się dążeniom opozycji do zmiany sytemu politycznego i przemian gospodarczych. Byłam tak poruszona bohaterstwem Polaków, że chociaż jestem Czeszką z pochodzenia, wówczas chciałam być Polką! Nigdy nie sądziłam, że historia potoczy się tak, że zostanę zaproszona przez polską gazetę, by omawiać kwestię rynków kapitałowych – wspominała b. sekretarz stanu USA. Głównym elementem przemówienia Madeleine Albright była kwestia Iraku i problem światowego terroryzmu.

- Demokracja i prawa człowiek to dwa filary na których musi być zbudowane zwycięstwo nad światowym terroryzmem. Fanatyzm terrorystów nie powstał z dnia na dzień – trzeba z nimi wygrać analogicznie jak z komunizmem. Osobiście uważam, ze pójście na wojnę było wyborem a nie koniecznością. Wybory w Iraku pokazały, że większość Irakijczyków chce żyć normalnie. Aby im to zapewnić Amerykanie muszą pompować kolejne pieniądze by pobudzić gospodarkę Iraku. Gdy ludziom będzie żyło się lepiej, terroryści stracą grunt pod nogami. Palącą kwestią jest też przeszkolenie autonomicznych sił bezpieczeństwa Iraku. Im szybciej to się stanie, tym wcześniej siły zbrojne USA będą mogły opuścić Irak. Europa może oczywiście przyczynić się do stabilizacji w regionie Zatoki Perskiej w swoim dobrze pojętym interesie – uważa Madeleine Albright. Poruszyła też kwestię globalizacji i wzajemnych stosunków Stanów Zjednoczonych z Europą.

- Niedawno poproszono mnie o zbadanie stosunku ludzi w różnych krajach na kwestię globalizacji. Ze zdumieniem stwierdziłam, że ludzie… lubią globalizację. Korporacje międzynarodowe w wielu krajach są postrzegane lepiej niż firmy wyłącznie krajowe. Paradoksalnie, nie spotyka się natomiast z aprobatą fakt, że bogacą się one szybciej niż firmy od nich mniejsze, działające na lokalnym rynku. Dla mnie jednak najistotniejsze jest to, żeby sektor prywatny ściśle współpracował z sektorem publicznym. Są w Ameryce ludzie, który sądzą, że Ameryka jest wystarczająco silna i śmiała, by wziąć na siebie stery rządów świata, a Europa jest słaba. Nie podzielam tego poglądu. Uważam, że w interesie Stanów Zjednoczonych leży by Europa była silna, by panował pokój. Silna Europa nie jest zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych. Jako sekretarz stanu widziałam, że kraje zrzeszone w NATO potrafią skutecznie przeciwstawić się złu, np. w byłej Jugosławii. USA i Europa są naturalnymi przyjaciółmi. Stanowią jeden zgrany zespół, oddzielnie natomiast jesteśmy słabsi. Chyba rzeczywiście Ameryka jest z Marsa, a Europa z Wenus. Pamiętajmy, że owocem związku mitologicznych bóstw była bogini Harmonia. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Paweł Kubisiak)

Polecane