Aleksander Grad nie musi już sprzedawać Enei

Agnieszka Berger
31-03-2011, 00:00

Oszacowaliśmy finansowy potencjał prywatyzacji na 2011 r. MSP nie musi martwić się o realizację planu.

Budżetowy luz pozwala unikać kontrowersyjnych prywatyzacji przed wyborami

Oszacowaliśmy finansowy potencjał prywatyzacji na 2011 r. MSP nie musi martwić się o realizację planu.

Jutro Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) ma podjąć decyzję o dalszych losach przetargu na większościowy pakiet akcji giełdowej grupy energetycznej Enea. Inwestorzy giełdowi, którzy nadal liczą, że zarobią, sprzedając walory spółki w wezwaniu, mogą poczuć się rozczarowani. Prywatyzacja Enei jest dla Aleksandra Grada, szefa resortu, niewygodna, ale zapisy ustawy budżetowej pozostawiają mu sporo luzu. To oznacza, że może zrezygnować z zakończenia kontrowersyjnej transakcji w roku wyborczym.

Wachlarz możliwości

W budżecie na 2011 r. przewidziano tylko 15 mld zł wpływów z prywatyzacji. Tegoroczne plany, które niedawno przedstawił szef MSP, na pierwszy rzut oka pokrywają tę kwotę ze sporą nadwyżką.

— Otwartych jest tak wiele procesów, że niepowodzenie jednego nie przesądza o realizacji planu — mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE.

Kilka dni temu minister zapowiedział na jesień dużą ofertę publiczną akcji PKO BP. Nie wiadomo jeszcze, ile papierów uplasuje na rynku. Uzależnia to od zainteresowania inwestorów. Zakładając jednak, że skarb sprzeda co najmniej tyle akcji, ile BGK, do którego należy 10 proc. walorów PKO BP, wpływy MSP można szacować na 5,5 mld zł. Jeśli na rynek trafi aż 15 proc. akcji skarbu, resort może liczyć nawet na 8 mld zł.

Kolejnym źródłem przychodów będzie zaplanowana na czerwiec oferta publiczna akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Jej wartość — w zależności od ostatecznej wyceny i wielkości sprzedawanego pakietu (a także ewentualnej nowej emisji, która po symbolicznej cenie ma trafić do załog) — może wynieść 3-5 mld zł. 1 mld zł skarb może się spodziewać za pakiet akcji BGŻ, którego ofertę publiczną przygotowuje inwestor strategiczny — Rabobank. 1,3 mld zł MSP już zainkasowało za sprzedaż w przyspieszonym trybie pakietu akcji Tauronu.

Aleksander Grad zasygnalizował, że to nie ostatnia spółka giełdowa sprzedawana w tym roku w takiej formule. Zdaniem analityków, pod młotek może też trafić w tym roku kolejny pakiet akcji Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Wśród zapowiadanych ofert publicznych jest też Polski Holding Nieruchomościowy i ZE Pątnów-Adamów-Konin. Powinny się też rozstrzygnąć losy akwizycji Energi, którą zakwestionował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jeśli sądy zdecydują na korzyść PGE, minister skarbu może liczyć na kolejne, bagatela, 7,5 mld zł.

Komfort ministra

Tak długa lista otwartych transakcji zapewnia mu komfortowe warunki do wycofania się z przetargu na Eneę. Z nieoficjalnych informacji wynika, że do piątku potencjalny nabywca spółki, francuski EDF, ma ustosunkować się do warunków MSP. Kontynuacja budowy bloku węglowego w Elektrowni Kozienice będzie dla Francuzów raczej nie do zaakceptowania, a MSP niemal na pewno z tego ich nie zwolni. Jeśli resort nie dogada się z EDF, może wrócić do rozmów z pozostałymi zainteresowanymi. W praktyce oznaczałoby to powrót do rozmów z grupą Jana Kulczyka, a tego inwestora skarb już raz odrzucił. O przyczynach rynek tylko spekuluje, bo resort nie odkrył kart. Najczęściej mówi się o kontrowersjach dotyczących finansowania transakcji, a także o braku zaufania i obawach, że za jego pośrednictwem kontrolny pakiet akcji Enei trafi w niepowołane ręce.

Kurs bez wsparcia

W tej sytuacji rezygnacja z kontynuowania przetargu wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Pytanie, czy skarb zapowie kolejne podejście, pozostawi kwestię prywatyzacji Enei otwartą, czy też zrezygnuje z inwestora strategicznego dla spółki i sprzeda kolejny pakiet na giełdzie, zachowując władztwo korporacyjne? Zdaniem analityków, zwłaszcza ten ostatni wariant negatywnie odbije się na kursie Enei.

— Wprawdzie ostatnie notowania wskazują, że część inwestorów, którzy liczyli na wezwanie, już straciła nadzieję, jednak w porównaniu z PGE czy Tauronem akcje Enei wciąż są notowane z pewną premią, którą mogą uzasadniać wyłącznie plany prywatyzacyjne. Jeśli szanse na wezwanie zostałyby przekreślone, odbije się to na kursie. Przedział, w którym może się wahać wycena w zależności od decyzji skarbu, szacuję na +/- 10 proc. — mówi Kamil Kliszcz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Aleksander Grad nie musi już sprzedawać Enei