Amerykanie pchają frankowiczów do sądu

opublikowano: 20-10-2021, 20:00

Fundusz zza oceanu i polska kancelaria napsują krwi bankom i ubezpieczycielom. Wiedzą, jak zachęcić frankowiczów i posiadaczy „uefek” do walki o pieniądze. Liczą na solidne zyski.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • która polska kancelaria została partnerem funduszu zza oceanu
  • czym duet kusi frankowiczów i ubezpieczonych
  • jaką prowizję od wygranej zamierza pobierać
  • jak jego model biznesowy oceniają eksperci i konkurencja

Takiej inwestycji na polskim rynku jeszcze nie było. Amerykański fundusz private equity Hestia Capital, poprzez firmę Replan z siedzibą w Teksasie, przeznaczy 40 mln USD na spory sądowe przeciwko bankom i ubezpieczycielom. Właśnie rusza z naborem do programu, nad którym pracował przez ostatnie dwa lata z kancelarią Lengiewicz Wrońska i Wspólnicy (LWB). W ramach oryginalnej jak na polskie standardy inicjatywy sfinansuje pozwy dotyczące kredytów frankowych i opłat likwidacyjnych z tytułu zerwanych polis inwestycyjnych. W zamian chce od poszkodowanych części wygranej, ale dopiero po zakończonej batalii. Ryzyko przegranej bierze na siebie - z wyjątkiem kosztów strony przeciwnej zasądzonych przez sąd.

Chłodna ocena sytuacji

― Świetny biznes ― komentuje z przekąsem ruch funduszu zza oceanu Marcin Broda, analityk Ogmy i ekspert ubezpieczeniowy.

Zaznacza, że jeśli wzrosną stopy procentowe, interes będzie jeszcze lepszy, bo wzrosną też odsetki, które zapłaci instytucja w przypadku przegranej.

― Kancelarie dawno zorientowały się, że klientom trudno płacić raty kredytu i jednocześnie opłacać prawników, dlatego oferują różne opcje rozliczenia za usługi, dopasowane do budżetu domowego poszkodowanych. Przełomem byłoby oferta wypłacenia poszkodowanemu z góry nawet 50 proc. roszczenia z uwagi na duże prawdopodobieństwo wygranej. Myślę, że zainteresowanie byłoby wtedy o wiele większe ― stwierdza Arkadiusz Szcześniak, prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu (SBB).

Duet idealny

Marcin Broda zwraca uwagę na zasadniczą różnicę między frankowiczami a posiadaczami polis inwestycyjnych.

― W przypadku kredytów walutowych zdecydowana większość osób jest tu i teraz zainteresowana rozwiązaniem problemu. W przypadku polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym [UFK red.] problem pojawia się w momencie wypłaty pieniędzy przed umownym terminem i jego skala finansowa zależy od wysokości opłaty likwidacyjnej – tłumaczy Marcin Broda analityk.

Sprawy dotyczące problematycznych „uefek” kancelarie maglowały kilka lat temu, a branża ubezpieczeniowa odetchnęła z ulgą, gdy tylko pojawił się problem frankowy - o wiele atrakcyjniejszy finansowo z punktu widzenia prawników.

Marcin Broda potencjalnych chętnych na „Replan” upatruje wśród agentów, którzy w przeszłości sprzedawali tego typu polisy i sami się w nie zaopatrzyli, a także wśród osób, które ulokowały spore sumy w „uefkach” i pilnie ich teraz potrzebują.

Czego pragnie fundusz

Zapytaliśmy Jeana Francoisa Bahiera, reprezentującego Replan LCC, o cele biznesowe. Odpowiedział, że zamierza odnieść sukces oraz dąży do osiągnięcia średniego zwrotu w wysokości dwukrotności zainwestowanego kapitału. Okazję biznesową zwęszył podczas służbowych wizyt w Europie Wschodniej. Z jego obserwacji wynika, że Polacy, podobnie jak ich sąsiedzi, zostali oszukani przez instytucje finansowe, a niska świadomość praw konsumenta oraz brak odpowiedniego wsparcia sprawiają, że poszkodowani widzą się na przegranej pozycji. Jego firma chce zmienić polską mentalność, finansując nie tylko obsługę prawną, ale też kampanie informacyjne (czyli promocyjne) w mediach, które wkrótce ruszą pełną parą.

„Przez długi czas analizowaliśmy sytuację i podstawy prawne roszczeń, jednocześnie szukając najlepszego lokalnego partnera. Postawiliśmy na współpracę z LWB, które naszym zdaniem jest liderem w obronie prawa konsumenta” ― tak Jean Francois Bahier tłumaczy wybór kancelarii na wyłącznego partnera.

LWB akcentuje, że to pierwszy tego typu projekt nad Wisłą.

― Takie praktyki popularne są na Zachodzie, w szczególności w Stanach Zjednoczonych. Niewykluczone, że Replan będzie się rozrastał o kolejne produkty finansowe ― mówi mecenas Anna Lengiewicz, założycielka kancelarii LWB.

Fundusz i kancelaria szacują, że 5,7 mln Polaków (5 mln klientów towarzystw ubezpieczeniowych i 700 tys. klientów banków) straciło pieniądze na polisach z UFK i kredytach frankowych.

Dobry partner to połowa sukcesu

LWB zalazła już za skórę kilku towarzystwom ubezpieczeniowym, a od roku pracuje nad tym, aby utrzeć nosa bankom. W ciągu ostatnich ośmiu lat przez kancelarię przewinęło się ponad 10 tys. klientów. Nie wszyscy zdecydowali się jednak na obsługę prawną.

― Od lat pomagamy poszkodowanym w zakresie dochodzenia roszczeń z tzw. polisolokat. Dotychczas ponad 2,5 tys. osób, które powierzyły nam swoje sprawy, odzyskało ponad 32 mln zł. Obecnie prowadzimy sprawy 1,5 tys. osób. W tym gronie są również kredytobiorcy frankowi, których obsługujemy od ponad roku. Koszty takiego postępowania na rynku średnio wynoszą między 20 a 26 tys. zł. plus premia za sukces w wysokości od 4-9 proc. ― mówi Anna Lengiewicz.

Murem za konsumentem:
Murem za konsumentem:
Anna Lengiewicz, założycielka i wspólniczka w kancelarii Lengiewicz Wrońska i Wspólnicy, specjalizuje się m.in. w przygotowywaniu, opiniowaniu i negocjowaniu umów związanych z finansowaniem projektów inwestycyjnych, w tym umów kredytowych i umów zabezpieczeń. Od ponad 8 lat mocno angażuje się w sprawy konsumenckie z obszaru finansowego.
Marek Wiśniewski

Jej zdaniem barierą w walce o sprawiedliwość często jest brak pieniędzy na pokrycie relatywnie wysokich kosztów sądowych i obsługi prawnej, ale także strach przed przegraną. Podkreśla, że konsumentom coraz trudniej dochodzić swoich praw, bo nie dość, że skrócono okres przedawnienia, to jeszcze rosną koszty wpisów sądowych.

― Prawdę mówiąc, stać na to tylko ludzi z zasobnym portfelem ― stwierdza prawniczka z LWB.

Zwraca uwagę, ze gdy kwota roszczenie jest niska, to z perspektywy poszkodowanych gra nie warta jest świeczki, bo koszty zjadają większą część wygranej.

― Klienci niejednokrotnie pytali nas o możliwość alternatywnego rozliczenia się za prowadzenie sprawy, np. cesję wierzytelności lub udział w odzyskanych pieniądzach po zakończeniu sprawy. Nie mogliśmy jednak im tego zaoferować samodzielnie, dlatego zdecydowaliśmy się na współpracę z funduszem ― tłumaczy Anna Lengiewicz decyzję o partnerstwie z Amerykanami.

Co innego wynika z obserwacji stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

― Zdarza się nam prowadzić sprawy pro bono, gdy ktoś ma bardzo trudną sytuację finansową. Takich przypadków jest jednak znacznie mniej niż jeszcze kilka lat temu ― do 10 w skali roku ― twierdzi Arkadiusz Szcześniak, prezes SBB.

Od ogółu do szczegółu

Replan to dwie gałęzie biznesu: Repolis i Refrank. Aby zakwalifikować się do programu, należy zgłosić się za pośrednictwem strony internetowej, podając podstawowe dane dotyczące kredytu lub polisy. Sztandarowe hasło brzmi: „zapłacisz nam, gdy wygrasz”.

Fundusz pobiera maksymalnie połowę odzyskanych pieniędzy, a w przypadku frankowiczów mowa o maksymalnie 30 proc. Wysokość opłaty ustalana jest z każdym poszkodowanym indywidualnie i zależy od wysokości roszczenia ― im wyższe, tym niższy procent. W przypadku przegranej klient, który podpisuje umowę zarówno z funduszem, jak i kancelarią, nie płaci żadnej ze stron. Ważne: będzie musiał oddać stronie przeciwnej poniesione przez nią koszty zasądzone przez sąd.

― Do tej pory przegraliśmy trzy indywidualne sprawy konsumenckie ― zachwala Anna Lengiewicz.

― Opłata w wysokości 50 proc. zasądzonej kwoty jest skrajnie wysoka, według mojej wiedzy niespotykana obecnie na polskim rynku ― ocenia Bartłomiej Krupa, prezes grupy Votum, specjalizującej się w obronie frankowiczów.

Zdaniem prezesa SBB istotniejsza od ceny usług jest wygrana. Uważa, że wiele osób przy wyborze kancelarii kieruje się liczbą wygranych przez nią spraw frankowych, które są trudne i nie da się ich prowadzić sztampowo. To samo radzi Bartłomiej Krupa.

Obrońca armii frankowiczów

Na podstawie danych z raportów banków giełdowych oraz dostępnych wyroków udział grupy Votum w sprawach frankowych szacuje się na ok. 38 proc. Poza tym rynek jest mocno rozdrobniony.

― Koszt prowadzenia tych trudnych i długotrwałych spraw w większości przypadków wymaga dostępu do jakiegoś źródła finansowania. Nie mając odpowiedniego zaplecza kapitałowego, kancelaria, która na wstępie oferuje tzw. obsługę za zero złotych i polega na wynagrodzeniu od sukcesu, de facto może mieć trudności z utrzymaniem się na rynku ― uważa Bartłomiej Krupa.

Tylko w tym miesiącu na salach sądowych odbywa się 1,5 tys. spraw frankowych, reprezentowanych przez grupę Votum. Według jej szefa obrazuje to skalę zaplecza kadrowego, jakiego wymaga tego typu przedsięwzięcie. Nie da się go zbudować w pół roku.

Na pytanie, czy Votum obawia się amerykańsko-polskiego sojuszu, Bartłomiej Krupa odpowiada, że solidny zastrzyk kapitału wzmocni konkurenta, ale jego zdaniem to nie kapitał wygrywa sprawy sądowe.

― Nasza pozycja jest ugruntowana. Prowadzimy w sądach ponad 18 tys. postępowań. Ta grupa klientów w naszym portfolio będzie decydująca dla dalszego rozwoju, bo może rekomendować nasze usługi. Na naszą korzyść przemawiają także statystyki – dotychczas 94 proc. spraw wygraliśmy prawomocnym wyrokiem ― chwali się prezes Votum.

Cyfrowy doping

LWB ma sposób na przyspieszenie rozwoju biznesu - fintechowe podejście do tematu. Owocem dwuletniej współpracy funduszu z kancelarią jest platforma internetowa, szlifowana przez speców od IT przez ostatnie pół roku. To główny kanał kontaktu między klientem a kancelarią, służący do przekazywania informacji i dokumentów, a także zautomatyzowany kalkulator roszczeń.

― Dzięki platformie internetowej będziemy w stanie obsłużyć 10 tys. spraw w pół roku, w dodatku niższym kosztem niż w przypadku obsługi w starym stylu ― zapewnia Anna Lengiewicz.

Prawniczka szacuje, że sprawy frankowe mogą trwać 3-4 lata. W przypadku opłat likwidacyjnych dotyczących polis z UFK spodziewa się szybszych rozstrzygnięć.

― Jesteśmy również otwarci na ugody. Chcemy jednak przedstawić poszkodowanym wszystkie możliwe sposoby rozwiązania sporu pod kątem korzyści finansowych i umożliwić wybór najlepszej opcji ― deklaruje Anna Lengiewicz.

Arkadiusz Szcześniak radzi, aby każdy kredytobiorca dokładnie przeanalizował swoją sytuację, zanim zdecyduje się na któryś ze sposobów rozwiązania problemu. Zachęca też banki, aby przed zaoferowaniem ugody szczegółowo informowały klientów o skutkach każdej z opcji, żeby kredytobiorca mógł podjąć świadomą decyzję.

Gra na czas

Banki nie spieszą się do zawieraniem ugód z frankowiczami. Zgodnie z rozwiązaniem preferowanym przez nadzorcę, polegającym na możliwości zamiany kredytu hipotecznego w CHF na kredyt złotowy, postępuje PKO BP, sektorowy lider (ruszył 4 października, a w ciągu tygodnia od startu blisko 7 tys. frankowiczów PKO BP złożyło wniosek o ugodę, czyli około 10 proc. zainteresowanych) przewalutowaniem). W jego ślady zdecydował się pójść ING Bank Śląski, który według środowego komunikatu, udostępni klientom wnioski o mediację poprzez Centrum Mediacji Sądu Polubownego Komisji Nadzoru Finansowego od początku przyszłego tygodnia – czyli 25 października. Proces ten będzie bezpłatny. Frankowicze będą mogli składać wnioski poprzez bankowość internetową lub stronę internetową banku. Ugody kredytobiorcom walutowym oferuje też Millennium, ale robi to na własnych zasadach. Reszta czeka – jedni grają na zwłokę, inni nie zgadzają się ze sposobem, w jaki sprawa frankowa jest rozgrywana przez instytucje konsumenckie i rozpatrywana przez sądy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane