Koncern przymierza się do startu w przetargu na elektrownię. Pieniądze chciałby zdobyć z emisji akcji na giełdzie.
Jeśli Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) podtrzyma koncepcję odłożenia giełdowej prywatyzacji Enei, wielkopolskiego koncernu zajmującego się dystrybucją energii elektrycznej, przynajmniej do jesieni, spółka spróbuje przekonać resort do uwzględnienia jej pomysłów. O co chodzi? Przede wszystkim o dokapitalizowanie, które — zdaniem Jerzego Gruszki, prezesa Enei — powinno towarzyszyć sprzedaży akcji należących do skarbu.
— Wpływy z emisji chcielibyśmy przeznaczyć na realizację programu inwestycyjnego. Jego najważniejszy punkt to budowa struktury pionowej, czyli zdobycie własnych mocy wytwórczych. W rachubę wchodzi budowa nowych mocy lub zakup istniejącej elektrowni — wyjaśnia Jerzy Gruszka.
Marsz po największą
Prezes nie precyzuje, którą spośród istniejących elektrowni jest zainteresowana Enea. Nieoficjalnie wiadomo, że koncern przymierza się do startu w ogłoszonym niedawno przez MSP przetargu na Kozienice, największą w kraju elektrownię opalaną węglem kamiennym. Termin składania wstępnych ofert upływa 5 kwietnia, co oznacza, że na decyzję jest niewiele czasu. Jerzy Gruszka nie chce tego komentować.
— Nie potwierdzam, ale też nie zaprzeczam — mówi prezes.
Nie jest jednak tajemnicą, że Enea współpracuje z Kozienicami na rynku, a szef wielkopolskiego dystrybutora podkreśla, że chwali sobie tę współpracę. Co na to MSP? Dariusz Witkowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za prywatyzację, nie precyzuje terminu, w jakim chciałby wysłać Eneę na giełdę.
— Nawet gdyby prywatyzacja miała się odsunąć, chcielibyśmy jak najszybciej skierować prospekt do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), by spółka — bez względu na termin debiutu — miała za sobą procedurę dopuszczania do obrotu — dodaje.
Jeśli prospekt, zgodnie z planem, trafi do KPWiG do końca marca — a to możliwe, bo dobiega końca korekta wyników Enei związana głównie z przechodzeniem na międzynarodowe standardy rachunkowości — nie będzie szans, by uwzględnić w nim nową emisję akcji.
— To nie problem. Nie widzę przeszkód, by spółka wyemitowała nowe papiery krótko po debiucie. Warunek to przedstawienie przez zarząd dobrego programu inwestycyjnego — uważa wiceminister.
Bez dyskryminacji
A jak resort zapatruje się na ewentualny udział Enei w przetargu na państwowe Kozienice?
— Warto będzie to przeanalizować, jeśli zarząd wystąpi z taką propozycją, przedstawi merytoryczne uzasadnienie i wykaże, że będzie to sprzyjać zwiększeniu wartości koncernu. Nie widzę powodu, by spółki skarbu państwa miały być dyskryminowane w przetargach na inne spółki MSP — uważa minister.
Nie ma wątpliwości, że Enea, jeśli wystartuje w przetargu na Kozienice, będzie miała sporą konkurencję. Gdyby jednak udało się jej kupić elektrownię, byłby to pierwszy w kraju przypadek tzw. integracji pionowej na dużą skalę. Zdaniem Pawła Urbańskiego, eksperta z firmy doradczej Central Europe Trust, nie ostatni.
— Integracja dystrybucji z wytwarzaniem jest nieunikniona, bo nie ma tylu inwestorów, by udało się zachować rozdzielność. Obowiązek wydzielenia przez zakłady energetyczne operatorów systemów dystrybucyjnych nieco osłabia argumentację o negatywnym wpływie integracji pionowej na konkurencję — uważa Paweł Urbański.




