Apteczne leczenie przez wykluczenie

  • Alina Treptow
17-02-2016, 22:00

Branżowy samorząd proponuje receptę, która na pewno zaszkodzi przedsiębiorcom i prawdopodobnie pacjentom

Razem z nowym rozdaniem politycznym wróciły stare pomysły samorządu zawodowego, czyli Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA). Farmaceuci walczą o przepisy, które ograniczą rozwój sieci aptecznych. Pierwszy pomysł to koncepcja „apteki dla aptekarza”, czyli wymogu, aby w każdej placówce połowę udziałów posiadał farmaceuta. Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, obiecał „jedynie”, że przyjrzy się tej propozycji.

STOP DYNASTIOM:
Zobacz więcej

STOP DYNASTIOM:

Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNet, uważa, że systemy zamknięte są nie tylko drogie dla płatnika i pacjenta, ale tworzą lokalne monopole i budują aptekarskie dynastie. Przypomina, że w krajach, w których obowiązywał model „apteka dla aptekarza”, osoba, która nie urodziła się w rodzinie aptekarskiej, w zasadzie nie miała szans na otworzenie własnego punktu. Marek Wiśniewski

Drugi pomysł to wzrost restrykcji związanych z jednym procentem. Obecnie podmiot, który ma 1 proc. udziałów w rynku aptecznym w danym województwie, nie dostanie zezwolenia na prowadzenie kolejnej apteki. Przedsiębiorcy omijali jednak ten zapis, nie otwierając, ale kupując placówki, które koncesję już miały. Inspektoraty farmaceutyczne jeszcze do niedawna interpretowały przepisy raczej na korzyść sieci aptecznych. To się jednak zmienia. Ostatnio Krzysztof Łanda, wiceminister zdrowia, poinformował, że przekroczenie tego progu, niezależnie czy przez przejęcie, czy też rozwój organiczny, uzasadnia podjęcie działań przez wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego.

Dla kogo ta zmiana

Obie propozycje wywołały zamieszanie na rynku. Jan Zając, prezes sieci Ziko, uważa, że na tych zmianach nie skorzystają pacjenci, których w uzasadnieniu przywołuje samorząd aptekarski.

— Hasło „apteka dla aptekarza” pokazuje jasno, dla kogo jest ta zmiana. Jeśli uda się ją wprowadzić, mam wątpliwości, czy skorzystają na tym pacjenci. Liczba podmiotów będzie ograniczona, spadnie jakość. To będzie powrót do lat 70. Węgry, które wbrew międzynarodowym trendom wprowadziły tego typu przepisy, na tym nie zyskały. A przecież nie trzeba udowadniać, że konkurencja pozytywnie wpływa na jakość i ceny — mówi Jan Zając. Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNet przypomina, że historia koncepcji „apteki dla aptekarza” sięga lat 90.

— Próbowano wprowadzić ten zapis w 1992 r., jednak Trybunał Konstytucyjny uznał, że jest on niekonstytucyjny. Nawet jeśli uznamy, czysto teoretycznie, że wszedłby teraz w życie, należy sobie zadać pytanie, kto za to zapłaci? Co z przedsiębiorcami, którzy w ciągu ostatnich kilkunastu lat budowali firmy, inwestowali, zatrudniali, brali udział w prywatyzacji państwowych Cefarmów? Czy teraz każe im się oddać apteki farmaceutom? — pyta Marcin Piskorski, prezes PharmaNetu.

Ekspert szacuje, że jedna trzecia z blisko 15 tys. aptek należy do sieci (pewnie nie do farmaceutów). Wycena jednej placówki to około 1 mln zł, zatem wartość tego majątku to 5 mld zł. — Kto miałby go wykupić? Skarb państwa? Uważam, że Polskę nie stać na takie wywłaszczenie. Farmaceuci? Nie sądzę, by chcieli brać na siebie wieloletnie, milionowe kredyty, zarządzać aptekami i odpowiadać za ewentualne długi etc. — mówi Marcin Piskorski.

Pod specjalnym nadzorem

Jego zdaniem, kierując się takim tokiem rozumowania, szpitale powinny należeć do lekarzy, linie lotnicze do pilotów, a gazety do dziennikarzy.

— To wbrew interesowi publicznemu — stworzylibyśmy uprzywilejowaną grupę, która jako jedyna nie musiałaby się martwić o konkurencję. Zamiast „apteki dla aptekarza”powinno nam przyświecać hasło „apteka dla pacjenta”. Nie mam wątpliwości, że na takich zmianach pacjenci stracą: ceny pójdą w górę, a poziom usług w dół — uważa Marcin Piskorski, prezes PharmaNetu. Związek krytykuje również „jednoprocentowe” restrykcje.

— Obecnie nie ma przepisu, który zabraniałby przedsiębiorcy, mimo przekroczenia jednoprocentowego progu, przejęcia już działającej placówki. Ograniczenie dotyczy jedynie otwierania całkowicie nowej apteki. Co ciekawe, rynek apteczny jako jedyny ma inne ograniczenia związane z rzekomą ochroną przed koncentracją — wszędzie indziej to nie jeden procent w województwie, ale 40 proc. na rynku właściwym.

Oceny ma przy tym dokonywać inspekcja farmaceutyczna, podczas gdy w innych branżach zajmuje się tym specjalnie do tego powołany organ, jakim jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów — sygnalizuje Marcin Tomasik, partner w kancelarii Tomasik Jaworski. © Ⓟ

SPECJALNIE DLA „PULSU”

Dobra zmiana

MAREK TOMKOW

wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

NRA stoi na stanowisku, że z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, które jest odpowiedzialne za politykę cenową, nadmierne usieciowienie stanowi zagrożenie dla polityki lekowej. Zbyt duży udział w rynku dużych grup zwiększa do niebezpiecznego poziomu ich pozycję negocjacyjną. Już teraz sieci wartościowo mają w Polsce ponad połowę rynku. Znalazły furtkę, jak uniknąć ograniczeń antykoncentracyjnych związanych z jednym procentem — powiększały sieć, przejmując nowe placówki. Zgodnie z naszymi interpretacjami, działają niezgodnie z prawem. Inspektoraty farmaceutyczne również dostrzegają tutaj naruszenie i obecnie toczy się kilkadziesiąt spraw w tej sprawie — tyle aptek, którym cofnięto zezwolenia w związku ze złamaniem jednoprocentowego progu, odwołuje się od decyzji. W większości wypadków Główny Inspektor Farmaceutyczny podtrzymuje decyzje Wojewódzkich Inspektoratów Farmaceutycznych. Udział farmaceuty w prowadzonej aptece to dobry kierunek zmian. Apteka prowadzona przez farmaceutę ponosi pełną odpowiedzialność, również zawodową, czego nie ma w przypadku aptek niefarmaceutów. Tam decyduje głównie polityka finansowa i zarządzający, często niezwiązani z farmacją, opierający cele bardziej na marketingu niż terapii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Apteczne leczenie przez wykluczenie