Australijczycy w GetBacku

opublikowano: 21-02-2017, 22:00

Mniejszościowi akcjonariusze ślą reprezentantów do rady nadzorczej spółki. Ich tropem można trafić na antypody i do hrabstwa Kent

Za niespełna dziesięć miesięcy Idea Bank wystawi drugą część rachunku za GetBack, sprzedany w czerwcu ubiegłego roku grupie zagranicznych funduszy. Do zapłaty jest jeszcze około 38 proc. z przeszło 800 mln zł należnych za windykatora. To jedna z największych transakcji na krajowym rynku finansowym i jedna z najbardziej tajemniczych. Oficjalnie jedynym akcjonariuszem jest DNLD sp. z o.o., zależna od spółki komandytowej o tej samej nazwie. „PB” jeszcze przed zawarciem umowy sprzedaży GetBacku pisał, że kupującym jest grupa funduszy na czele z Abris Capital. Udało nam się potwierdzić te informacje. Do Abris Capital Partners należy 50,58 proc. spółki DNLD i tym samym ma większość w GetBacku. Widać to zresztą po obsadzie rady nadzorczej, w której trzy z pięciu osób powiązane są z funduszem. Do niedawna Abris miał też swojego człowieka w zarządzie, ale po kilku tygodniach złożył on rezygnację. Lektura życiorysów pozostałych członków rady nadzorczej również dostarcza ciekawych tropów. W styczniu tego roku dołączyły do niej dwie osoby: Rune Mou Jepsen oraz Kenneth W. Maynard. Pierwszy z nich, Duńczyk, jest przedstawicielem w Europie QIK Private Equity. Jest to część Queensland Investment Corporation, wehikułu finansowego należącego do rządu Australii, zarządzającego aktywami wielkości 78 mld AUD (241 mld zł). GetBack jest pierwszą inwestycją funduszu w Polsce i jedną z nielicznych w Europie. Kenneth Maynard jest Brytyjczykiem, od lat związanym z rynkiem zarządzania wierzytelnościami i, według naszych ustaleń, w radzie nadzorczej reprezentuje Cabot Financial, czołowego windykatora na Wyspach Brytyjskich z siedzibą w hrabstwie Kent. Potwierdzają się też informacje, że udziały w GetBacku mają menedżerowie, kierujący spółką od kilku lat. Trzech członków zarządu ma 4 proc. akcji windykatora.

MENEDŻMENT W AKCJONARIACIE: Konrad Kąkolewski, prezes GetBacku, jest akcjonariuszem spółki i razem z dwoma innymi menedżerami kontroluje 4 proc. akcji windykatora.
Zobacz więcej

MENEDŻMENT W AKCJONARIACIE: Konrad Kąkolewski, prezes GetBacku, jest akcjonariuszem spółki i razem z dwoma innymi menedżerami kontroluje 4 proc. akcji windykatora. ARC

90 emisji w rok

Od czasu transakcji GetBack, jedna z najbardziej otwartych spółek na rynku, mocno zamknęła się komunikacyjnie. Może to wynikać z obostrzeń wynikających z przygotowania do programu publicznej emisji obligacji o wartości 300 mln zł. Debiut papierówwindykatora mocno się opóźnia, gdyż zamiar wyjścia na szeroki rynek został ogłoszony jeszcze w październiku. Do dzisiaj korespondencja i ustalenia z KNF w sprawie emisji jeszcze się nie zakończyły. GetBack nie zasypia jednak gruszek w popiele. Tylko w tym roku uplasował sześć prywatnych emisji obligacji za ok. 30 mln zł. Mało, ale dodajmy, że w 2016 r. przeprowadził 90 emisji na przeszło 0,5 mld zł (16 serii notowanych jest na Catalyst). Z raportu Agencji Ratingowej Eurorating, który w styczniu przygotowała ocenę ratingową GetBacku, wynika, że gros papierów to zadłużenie o terminie zapadalności do 24 miesięcy. Tylko około 110 mln zł trzeba spłacić po 31-41 miesiącach od emisji.

Transakcja za 1 mld zł

GetBack mocno się zadłuża, bo też potrzebuje paliwa na rozwój. Oszczędnie dzieli się informacjami o zrealizowanych zakupach wierzytelności, jak udało nam się jednak ustalić, przeprowadził jesienią największą transakcję nabycia bankowych długów, zrealizowaną w pojedynkę, bez tworzenia konsorcjum. Na początku listopada 2016 r. GetBack wygrał w BZ WBK przetarg na portfel niezabezpieczonych kredytów o nominalnej wartości 1 mld zł. Jeśli chodzi o konsorcja, to windykator bynajmniej się od nich nie odżegnuje. W grudniu podpisał list intencyjny z dużym zagranicznym funduszem w sprawie współpracy przy przetargach na duże pakiety wierzytelności. Cały czas zresztą szuka kolejnych partnerów oraz inwestorów chętnych na jego obligacje, w czym ma pomóc biuro spółki otwarte w londyńskim City w styczniu. Nie udało nam się od spółki uzyskać komentarza do naszych informacji.

OKIEM EKSPERTA
Stopy zwrotu maleją

ANDRZEJ ROTER, prezes Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych

Polski rynek wierzytelności osiągnął już wysoki stopień dojrzałości, mierzony choćby znaczną w ostatnich latach dynamiką wzrostu podaży. Jej saldo rokrocznie wynosi kilkanaście miliardów złotych. Choć polski rynek wierzytelności od lat rośnie i przewiduje się utrzymanie tej tendencji, to względnie nowym zjawiskiem jest fakt, iż stopy zwrotu z nabywanych przez wierzycieli wtórnych portfeli systematycznie maleją. Osiągnięcie zadowalających wyników ekonomicznych wymaga więc innowacji oraz doskonalenia procesów i poprawy ich efektywności, także kosztowej. Kolejną determinantą rozwoju polskich firm z tego sektora jest poszukiwanie możliwości wzrostu i znalezienie satysfakcjonującej stopy zwrotu poprzez większą aktywność na rynkach europejskich.

16 mld zł Taka była nominalna wartość przeterminowanych długów sprzedanych przez banki firmom windykacyjnym. W 2015 r. było to 13,9 mld zł, a przed trzema laty 13,4 mld zł.

85 mld Na tyle KPF oblicza wartość długów obsługiwanych przez firmy windykacyjne na koniec III kw. 2016 r.

14,9 mln Tylu „klientów”, czyli dłużników z przeterminowanymi należnościami, mają w portfelach windykatorzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu