Działaniom banku wobec przedsiębiorców
przyjrzy się prokurator
Doniesienie do prokuratury ma przestraszyć bank, który miałby darować przedsiębiorcom straty na derywatach. Chodzi o miliony złotych.
Wczoraj Grzegorz Jedamski (patrz ramka obok) złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Bank Mi-llennium. Chodzi o bariery wyłączające, które są wmontowane w walutowe struktury opcyjnie. Przedsiębiorcy często kupowali je jako zabezpieczenie przychodów eksportowych, ale przez ostatnie mocne osłabienie złotego produkty te stały się kosztowną spekulacją (patrz ramka obok).
— Instrumenty te wygasały przy określonym poziomie zysku do realizacji. Zapisy umów obowiązują też bank. Dlatego struktury opcyjne, wygasły już jesienią zanim kurs euro przekroczył 4 zł — twierdzi nas Grzegorz Jedamski.
Jego zdaniem, tłumaczenie banku o jednostronnych barierach jest nieporozumieniem.
— Pracownicy Millennium mówią, że informowali o tym przez telefon i mają nagrane rozmowy. Gdy prosi się o ich odsłuchanie, odmawiają. Twierdzą, że dopiero w sądzie przedstawią nagrania. Nie radzą jednak wchodzić na drogę sądową, strasząc wypowiedzeniem kredytów i natychmiastowym zamknięciem transakcji opcyjnych. Grożą komornikiem i bezprawnie zamykają transakcje — relacjonuje Grzegorz Jedamski.
Bank Millennium nie komentuje działań i oskarżeń Grzegorza Jedamskiego.
Straszenie celą
Zainteresowanie sprawą prokuratury ma szybko uwolnić przedsiębiorców od opcyjnego brzemienia.
— To, w jaki sposób banki manipulują klientami i jak wyciągają od nich pieniądze, jest bandytyzmem gospodarczym. Teraz, gdy zarządowi Millennium może grozić więzienie, w strachu przed odpowiedzialnością najprawdopodobniej odda klientom wpłacone pieniądze i zapomni o opcjach walutowych — mówi Grzegorz Jedamski.
Dodaje, że rozmawiał z prokuratorem, który podzielił jego kwalifikację sprawy. Nasz rozmówca jest też przekonany, że postępowanie zostanie wszczęte. Jego zdaniem, podejrzane działanie banku na szkodę przedsiębiorców ścigane jest z art. 268 paragraf 1 kodeksu karnego. Możliwa maksymalna kara (8 lat więzienia) ma być przy tym zwiększona o połowę ze względu na dużą skalę szkód (chodzi o nawet kilkaset milionów złotych) oraz ciągłe działanie banku na niekorzyść klientów.
Kuzyn w potrzebie
Grzegorza Jedamskiego o poradę w sprawie struktur opcyjnych poprosił kuzyn-przedsiębiorca z Mazur.
— Przejrzałem dokumenty i powiedziałem mu, żeby się nie przejmował, bo jest po wygranej stronie — mówi Jedamski.
Dodaje, że jego kuzyn próbował dogadać się z Mille- nnium.
— Spotkał się nawet z Wojciechem Haasem [członek zarządu Millennium — red.], który przyprowadził ze sobą prawników. Chcieli milionów, a teraz obejdą się smakiem — mówi Grzegorz Jedamski.
Twierdzi, że o potencjalnych nieprawidłowościach w postępowaniu banku na pewno wiedzieli członkowie jego zarządu.
— Pisaliśmy wielokrotnie w tej sprawie maile do konkretnych osób z zarządu i mamy potwierdzenia przeczytania wiadomości. Otrzymaliśmy tylko jedną odpowiedź, ale była to pomyłka prezesa Kotta. Wysłał też do naszej wiadomości maila skierowanego do pana Haase, który brzmiał: "Wojtku, zajmij się tym…". I nic więcej — mówi Grzegorz Jedamski.
Grzegorz Jedamski
To były akcjonariusz Łódzkiego Banku Rozwoju (ŁBR), w którym zaciągnął w styczniu 1992 r. kredyt pod zastaw obligacji skarbowych i weksla
in blanco. Obligacje jednak wycofał, zobowiązując się zastawić w zamian akcje spółki giełdo-
wej. Tego jednak nigdy nie zrobił, a ŁBR jeszcze w 1992 r.
upadł. Przejął go Bank Inicjatyw Gospodarczych (BIG).
Grzegorz Jedamski wielokrot-
nie procesował się z BIG, ale
zawsze przegrywał. Ostatecz-
nie Sąd Najwyższy w 2001 r.
nakazał mu zwrot ok. 8,5 mln zł kredytu. W 1997 r. Jedamski próbował bezskutecznie zablokować fuzję BIG z Bankiem Gdańskim, mówiąc o niekorzystnych warunkach dla akcjonariuszy BIG. BIG BG przemienił się w Millennium Bank. Grzegorz Jedamski pozwał go w 2003 o blisko 300 mln zł odszkodowa-
nia za rzekome bezprawne
przejęcie BIG. Z Millennium są-
dził się też, bez efektów, Wiktor
Jedamski, brat Grzegorza.
Toksyczne opcje
Krajowe przedsiębiorstwa mogą ponieść nawet kilkadziesiąt miliardów złotych strat z powodu opcji kupna waluty, które wystawiały na potęgę w pierwszej połowie zeszłego roku. W ramach struktur "zerokosztowych" za pieniądze ze sprzedaży opcji kupna, kupowane były opcje sprzedaży. Te pierwsze wystawiały przedsiębiorców
na nieograniczone ryzyko. Kie-
dy jesienią złoty bardzo mocno
się osłabił, wiele firm stanęło
na granicy bankructwa.