Banki centralne przejmują władzę

Materiał zewnętrzny
opublikowano: 2022-02-07 17:06

Globalne rynki akcji mają za sobą paradoksalny tydzień. Dynamiczne spadki na granicy paniki zostały przeplecione z równie mocnymi wzrostami.

Nie ma jednak wątpliwości, iż tydzień został zdominowany przez amerykański sektor technologiczny, który z największą dynamiką odpowiadał na wyniki kwartalne gigantów. Starczy powiedzieć, iż spółce Meta Platforms (Facebook) dane było zderzyć się ze spadkiem o 26 procent, a Amazon ze zwyżką o 16 procent, by uświadomić sobie skalę zmienności. Pod względem zmian w kapitalizacji w trakcie jednej sesji pierwsza spółka wyznaczyła rekordowy spadek w historii, a druga rekordowy wzrost w historii. Z tego wszystkiego Wall Street zbudowała tygodniowe zwyżki Nasdaqa Composite o 2,4 procent i S&P500 o 1,5 procent przy wzroście DJIA o 1 procent. W przeciwnym kierunku podążyła Europa, gdzie niemiecki DAX spadł o 1,4 procent, a francuski CAC oddał 0,2 procent. Po zmianach procentowych widać, iż znalezienie wspólnego mianownika do zmian indeksów jest zwyczajnie trudne, ale nie ma wątpliwości, co do faktu, iż S&P500 ma za sobą drugi tydzień zwyżek mimo zamieszania i potężnej zmienności. W innym ujęciu Wall Street cały czas rosła po styczniowym zamieszaniu i jednym z najgorszych od lat otwarciu roku.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg

Z perspektywy końca dynamicznego tygodnia widać, iż inwestorzy stale nie potrafią pogodzić reakcji na wyniki spółek z pozycjonowaniem się pod zmianę w polityce monetarnej. Z jednej strony wyniki są zaskakująco dobre - cztery na pięć spółek bije prognozy – a z drugiej odpowiedź rynku jest zwyczajnie blada. Cieszenie się raportami firm zabiera Rezerwa Federalna ze swoją zmianą w polityce monetarnej i dyskusja na temat już nie tylko podwyżki ceny kredytu w marcu, ale skokowego podniesienia stóp procentowych o 50 punktów bazowych. Do posiedzenia FOMC zostało kilka tygodni i nie ma wątpliwości, iż na rynkach akcji okres do połowy marca będzie grany w kontekście pytania o ścieżkę nowego cyklu w polityce monetarnej w USA. Skupienie na Fed ułatwi odejście w cień sezonu publikacji wyników kwartalnych, co w praktyce oznacza grę od raportu makro do raportu makro. To samo będą musieli grać inwestorzy na rynkach europejskich, których Europejski Bank Centralny poinformował właśnie, iż polityka monetarna zmienia się na zależną od napływających danych. W tym wypadku mówi się również o podwyżce ceny kredytu jeszcze w końcówce tego roku, a nie brakuje sygnałów na temat października. W skrócie rzecz ujmując w kolejnych tygodnia gracze powinni grać w zgadywankę na temat skali zbliżającego się zacieśnienia monetarnego.

W zarysowanym układzie szukanie swojej ścieżki na giełdach musi zależeć od przyjętych strategii. Dla graczy o długiej perspektywie spadki są niemal zawsze okazjami do zakupów na korektach, które na rynkach tej klasy, co amerykański kończą się wzrostami i wyjściami na nowe maksima. Dobrze powinni również mieć się żyjący ze zmienności i grający strategie skrajnie krótkookresowe. W przypadku graczy o średniej perspektywie problemem może być oczekiwana stopa zwrotu w kolejnych dwóch kwartałach. Przy wyklarowaniu się ścieżek w polityce monetarnej wątpliwości będzie mniej, ale wcześniej Fed i EBC muszą określić się w nowym układzie sił. Nie warto zapominać, iż w drugiej połowie roku w gospodarce amerykańskiej mogą zacząć pojawiać się sygnały, iż inflacja – kolokwialnie rzecz ujmując – odpuszcza i presja na bank centralny będzie mniejsza. W takim układzie styczniowe dołki na Wall Street powinni być skromnie różne od tegorocznych minimów. W skrócie rzecz ujmując dzisiejsze zamieszanie może wydawać się straszące, ale nie zapowiada recesji i wzrosty cen akcji pozostają scenariuszem bazowym na kolejne kilka kwartałów. Nie warto jednak oczekiwać jazdy jednokierunkowej, znanej z okresu po pandemicznej bessie.