Banki europejskie to zły wybór

PETER GARNRY
opublikowano: 16-07-2012, 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Banki amerykańskie czy banki europejskie? Cóż, w przypadku banków europejskich odpowiedź jest prosta — omijać szerokim łukiem. W przypadku banków amerykańskich odpowiadam zwykle, że myślimy bardziej pozytywnie i że istnieją określone możliwości, co jest zgodne z prawdą. Jednak przeciętny potencjał kursów akcji w żadnym wypadku nie jest spektakularny. Również tutaj wynika to z delewarowania.

Jeżeli sektor prywatny w krajach rozwiniętych nadal będzie poddawany delewarowaniu przy jednoczesnym zaostrzaniu wymogów regulacyjnych i zwiększaniu długu państwowego, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że banki w ujęciu zagregowanym uzyskają słabe wyniki. Banki amerykańskie osiągną lepsze rezultaty niż banki europejskie, ponieważ najcięższe skutki delewarowania w wielu sektorach systemu amerykańskiego już wystąpiły i gospodarka do pewnego stopnia się rozwija. W przypadku banków europejskich sytuacja jest całkiem odmienna.

Dlaczego europejskie banki to inwestycyjna puszka Pandory? Po pierwsze, rozwiejmy pewien mit na temat banków europejskich i amerykańskich. Z pozoru wydaje się, że banki europejskie dysponują o wiele lepszą dźwignią finansową; za przykład podawany jest zwykle Deutsche Bank. Jest to jednak mylne wrażenie, ponieważ banki amerykańskie i europejskie nie podlegają tym samym kryteriom bazylejskim. Jeżeli porównamy banki amerykańskie i banki europejskie pod kątem kryteriów przyszłego porozumienia Bazylea III, zobaczymy, że lewarowanie jest bardzo podobne.

Inna jest też struktura finansowania. Współczynnik kredytów do depozytów w bankach amerykańskich to 80 proc., w Europie 110 proc., co prowadzi do luki finansowania wynoszącej 1,3 bln EUR. Europejska luka finansowana jest na rynkach hurtowych, dlatego też EBC uruchomił program długoterminowych operacji refinansowania (LTRO). Nikt nie chciał finansować banków europejskich na rynku hurtowym.

Dlaczego struktury finansowania są aż tak różne?

Przede wszystkim ze względu na reakcję regulacyjną w Stanach Zjednoczonych po kryzysach systemu bankowego w latach 30. i 80. XX w. Obydwa te zdarzenia doprowadziły do sytuacji, w której banki amerykańskie ujmowały w bilansach mniejszą ekspozycję hipoteczną (na korzyść FannieMae i Freddie Mac — ogólnie rządu Stanów Zjednoczonych), a coraz więcej spółek amerykańskich uzyskiwało bezpośrednie finansowanie na rynkach kapitałowych w drodze emisji obligacji korporacyjnych. Banki europejskie są w większym stopniu powiązane z rynkiem hipotecznym i kredytami dla firm, co stanowi słabe ogniwo w łańcuchu delewarowania, w szczególności wówczas, gdy gospodarka znajduje się w recesji.

Biorąc pod uwagę trwający proces delewarowania, problemy o charakterze strukturalnym w Europie, zaostrzone wymogi regulacyjne i znaki zapytania dotyczące przyszłości po zakończeniu LTRO, wydaje się, że banki europejskie to zły wybór inwestycyjny.

PETER GARNRY

Saxo Bank

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PETER GARNRY

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu