Banki zaczną szybko pozbywać się franków

O tym, czy polski sektor bankowy jest bezpieczny, a kapitał zagraniczny jest przez nadzór mile widziany, i jak kredyty frankowe wpłyną na bankowe dywidendy, mówi Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego

Puls Biznesu: Jest pan już w KNF ponad trzy miesiące. Jak wygląda kondycja sektora finansowego z punktu widzenia nadzorcy?

Zobacz więcej

- Powinniśmy w tym roku rozpocząć proces skutecznego, szybkiego zmniejszania portfela kredytów walutowych w polskim sektorze bankowym. Kredyty te oczywiście nie znikną od razu - mówi Mark chrzanowski, przewodniczący KNF SZYMON ŁASZEWSKI

Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF: Jest bardzo dobra. Sektor finansowy, a w szczególności najważniejszy jego segment, tj. system bankowy, jest rentowny, o czym świadczą wyniki finansowe za ubiegły rok. Zyski nie są może rekordowe, ale w niewielkim stopniu odbiegają od zanotowanych w 2014 r.

To jednak w dużym stopniu wynik jednorazowej transakcji sprzedaży VISA Europe, która poprawiła wyniki banków o około 2 mld zł.

Co nie zmienia faktu, że rentowność sektora jest wysoka. Niezmiennie pracujemy nad tym, żeby poprawiać wskaźniki adekwatności kapitałowej, które są głównym miernikiem bezpieczeństwa banków. Dzisiaj mamy stabilny, wiarygodny, wypłacalny i płynny system. Sytuacja banków spółdzielczych jest także stabilna i nie gorsza niż w latach poprzednich. Niektóre SKOK-i zmagają się ze swoimi problemami, ale nie ma dzisiaj mowy o żadnym ryzyku systemowym dla sektora finansowego. Kondycji sektora bankowego może pozazdrościć nam obecnie wiele krajów UE. Wiemy, co się dzieje w bankach, które działają w tak silnych czy posiadających długą tradycję prowadzenia działalności finansowej gospodarkach jak niemiecka czy włoska. Jesteśmy w komfortowej sytuacji, a jeśli ma przyjść jakieś zagrożenie, to upatruję go głównie w naszym otoczeniu.

W ubiegłym roku padły jednak z ust byłego już wiceministra finansów słowa o tym, że upadnie kilka małych banków, co będzie efektem niewłaściwego zarządzania i nadzoru. Czy takie ryzyko istnieje?

Występujące w systemie ryzyko jest naturalnym zjawiskiem w bankowości — odpowiednio zarządzane nie powinno budzić nadmiernego niepokoju. KNF na bieżąco monitoruje sytuację w systemie bankowym i w razie konieczności podejmuje odpowiednie działania zapobiegawcze. Oczywiście zawsze może się zdarzyć, że jakaś instytucja zawiedzie zaufanie klientów na skutek złego zarządzania. Po to jest właśnie nadzór, aby takim zjawiskom przeciwdziałać, co nie znaczy, że pojawienie się problemów jest wykluczone. Najważniejsze jednak, że nie mamy dziś do czynienia z ryzykiem o charakterze systemowym.

Spodziewa się pan dalszej konsolidacji sektora bankowego w Polsce? Jaki jest, z punktu widzenia KNF, optymalny kształt tego rynku?

Od kilku lat obserwujemy konsolidację polskiego sektora bankowego — to głównie naturalne procesy rynkowe. Obecne zmiany strukturalne na rynku bankowym są przede wszystkim wynikiem słabości i problemów, z jakimi borykają się niektórzyzagraniczni inwestorzy strategiczni polskich banków. Kończy się to wystawieniem na sprzedaż części ich aktywów, w tym w szczególności udziałów w bankach działających w Polsce, gdyż są one dobrze wyceniane. Krajowy sektor bankowy jest bezpieczny także z punktu widzenia koncentracji, zarówno udziału w rynku poszczególnych instytucji, jak i pochodzenia kapitału. Na koniec listopada nieco ponad 44 proc. banków było kontrolowanych przez polski kapitał. Dla porównania kapitał niemiecki to ok. 10 proc. sektora, podobnie włoski, hiszpański to 9 proc., francuski — 7 proc., a holenderski — około 6,5 proc. Nie mamy wyraźnej dominacji inwestorów z jednej jurysdykcji, co służy bezpieczeństwu sektora. Banki powinny być przejmowane przez inwestorów o takiej samej albo lepszej pozycji kapitałowej, gwarantujących stabilne finansowanie i bezpieczne zarządzanie. Z rynku wypadają więc słabi gracze czy grupy kapitałowe obarczone problemami w krajach macierzystych, a struktura właścicielska idzie w kierunku powstawania instytucji dobrze skapitalizowanych, o wysokiej płynności i ocenach ratingowych. Sprzyja to bezpieczeństwu sektora i wzmacnia jego odporność na szoki zewnętrzne.

Czy kapitał zagraniczny jest mile widziany w sektorze bankowym?

Oczywiście. Chcemy ściągać instytucje finansowe do Polski, m.in. z Londynu. Jeśli pojawi się dobrze skapitalizowany podmiot zagraniczny o wysokim ratingu, dający rękojmię stabilnego i ostrożnego zarządzania bankiem, to nie widzę przeszkód, żeby inwestował w Polsce. Nadzór nie preferuje w jakikolwiek sposób kapitału krajowego. Mówimy o tym otwarcie podczas spotkań z inwestorami z zagranicy.

Co pan sądzi o tak dużym udziale skarbu państwa w sektorze bankowym?

Proces „polonizacji” sektora bankowego należy postrzegać nie przez pryzmat „narodowości” kapitału, lecz jego jakości. Jako nadzorca mówiłem już, na jakim systemie finansowym nam zależy. Dla nas najważniejsze są dobre wyposażenie kapitałowe i płynnościowe oraz wysokie standardy ostrożnego i stabilnego zarządzania bankiem. Nawet w bankach Europy Zachodniej sektor publiczny jest obecny w akcjonariacie i jest to powszechnie akceptowane. Moim zadaniem nie jest rozstrzyganie, który rodzaj kapitału jest lepszy: prywatny czy państwowy, polski czy włoski. O tym decyduje rynek, my zaś dbamy o bezpieczeństwo systemu.

Podoba się panu idea repolonizacji? To się dzieje od jakiegoś czasu, ale teraz ma zdecydowane wsparcie rządu.

KNF powinna przestrzegać zasady, że nowi inwestorzy, tak jak dotychczasowi, muszą spełniać odpowiednie wymogi pod względem stabilności finansowania i zarządzania. Jeżeli takich inwestorów udaje się znaleźć w kraju, można to przyjąć z satysfakcją.

Rządowy właściciel może jednak narzucić bankowi prowadzenie bardziej ryzykownej polityki, doprowadzając do pogorszenia jakości portfela kredytowego.

Nie wyobrażam sobie, aby przychodziły takie polecenia ze strony rządu do prezesa banku, w którym decydujący udział ma skarb państwa. Jest to dodatkowy argument za niezależnością nadzoru nad systemem finansowym.

Wspomniał pan, że główne zagrożenia dla banków są w otoczeniu Polski. Sami zafundowaliśmy sobie jednak ostatnio kilka niebezpieczeństw wewnętrznych. Mamy wysoki podatek bankowy o dość egzotycznej konstrukcji.

Pilnuję, żeby sektor był bezpieczny i stabilny, nie odpowiadam za politykę fiskalną.

Objęcie daniną pasywów bankowych z pewnymi wyłączeniami mogłoby być korzystniejsze dla instytucji finansowych niż opodatkowanie aktywów, przynoszące tylko dodatkowy dochód do budżetu.

Ministerstwo Finansów ma w KNF przedstawiciela, który świetnie orientuje się w sprawach podatkowych. Podatek bankowy nie jest w tej chwili zagrożeniem dla sektora, który pomimo tego obciążenia jest bardzo rentowny na tle Europy. Oczywiście można szukać lepszych rozwiązań, ale też nie należy zapominać, że prosta konstrukcja podatku jest jego atutem.

Jak sobie radzą obecnie banki spółdzielcze w Polsce?

Dostosowały się do środowiska niskich stóp procentowych. W celu zwiększenia poziomu bezpieczeństwa w sektorze banki zrzeszające i zdecydowana większość banków spółdzielczych utworzyły systemy ochrony instytucjonalnej, oparte na wzajemnej kontroli i zapewniające uczestnikom wsparcie w obszarach płynności i wypłacalności. Oczywiście dalsze obniżki stóp procentowych byłyby dla sektora pewnym wyzwaniem, ale prawdopodobnie nam nie grożą. W bankach spółdzielczych występują problemy związane z wysokimi kosztami działania ze względu na mniejszą skalę i niedostatecznie zinformatyzowanie. Jako całość jednak sektor spółdzielczy odrobił w jakimś stopniu lekcję i w obecnym otoczeniu makroekonomicznym zachowuje stabilność. W przyszłości odpowiedzią na wyzwania związane z kosztami działania powinna być natomiast dalsza integracja sektora, dzięki czemu mógłby on lepiej wykorzystać swoje przewagi, tkwiące w silnych więziach lokalnych. Utworzenie systemów ochrony instytucjonalnej jest bardzo ważnym krokiem umożliwiającym taki kierunek rozwoju sektora.

System SKOK to mniej niż 1 proc. polskiego sektora finansowego, ale jego problemy mocno już obciążyły banki. Jaka przyszłość rysuje się dzisiaj przed kasami?

Problemem części, podkreślam słowo „części”, SKOK-ów jest brak odpowiedniego skapitalizowania, co wymusiło zamknięcie niektórych kas czy przejęcie ich przez inne kasy lub banki. Model rozwoju kas przed objęciem ich nadzorem publicznym nie zakładał odpowiedniego bufora bezpieczeństwa. Odejście od pierwotnych założeń działalności opartej na więzi i charakterze lokalnym spowodował rozwój skali działalności niektórych kas, wzrost ryzyka, bez jego zabezpieczenia w postaci rozwoju bazy kapitałowej.

Pojawia się pomysł konsolidacji SKOK-ów w jeden duży podmiot. Czy to nie zaprzeczyłoby idei całego systemu i nie tworzyło kolejnego ryzyka, gdyby powstał podmiot wielkości małego banku?

W kwestii przyszłości sektora nadzór jest otwarty na wszelkie inicjatywy, które będą wzmacniać bezpieczeństwo zgromadzonych w kasach depozytów. Rozwiązaniom ustawowym, które prowadziłyby do większej integracji sektora, powinien towarzyszyć wymóg lepszego skapitalizowania. Jeśli kasy zdecydowałyby się na taki model funkcjonowania w ramach jednego dużego podmiotu, powinny mieć silną pozycję kapitałową. Jej brak jest największym problemem sektora. Przykład kas, które zachowały więź członkowską, dowodzi, że kasy tak funkcjonujące są organizmami o wiele zdrowszymi gospodarczo. Gdy chce się wypływać na szerokie wody, trzeba mieć wysokie kapitały, odpowiednie kompetencje zarządcze, a także świadomość, że taka działalności nie polega na pełnieniu jakiejkolwiek misji społecznej, lecz staje się po prostu komercyjna.

Jak rekomendacje Komitetu Stabilności Finansowej (KSF) związane z kredytami walutowymi wpłyną na sytuację banków w Polsce?

Rekomendacja nakłada na KNF trzy zadania. Pierwsze dotyczy aktualizacji metodyki BION i poszerzenia jej o zasady pozwalające przypisać odpowiedni narzut kapitałowy kolejnym czynnikom ryzyka. Drugie polega na uzupełnieniu stosowanych w ramach filaru II dodatkowych wymogów kapitałowych związanych z nieuwzględnionymi obecnie czynnikami ryzyka. Trzecie zadanie dotyczy wydania rekomendacji nadzorczej w sprawie dobrych praktyk przy restrukturyzacji portfeli walutowych kredytów mieszkaniowych. Mogę ocenić, że nasze działania — poza skutkami dla bezpieczeństwa w związku z wyższymi współczynnikami kapitałowymi — będą zmierzały w kierunku szybszej niż dotychczasowa redukcji portfela kredytów mieszkaniowych denominowanych i indeksowanych w obcych walutach, szczególnie we frankach. Zgodnie z naszymi informacjami, banki chcą się porozumieć z klientami. Będziemy ten proces obserwowali i na tej podstawie przygotujemy rekomendację. KSF chce wykorzystać maksymalną liczbę instrumentów w celu minimalizowania ryzyka kredytów walutowych.

Czy zwiększenie wag ryzyka dla banków frankowych będzie wymagało dokapitalizowania którejś instytucji?

Nie mogę publicznie odnosić się do sytuacji pojedynczych instytucji.

Czy ustalenia, jakie poczyniono w ramach KSF, będą miały wpływ na zmianę podejścia nadzoru do podziału zysków banków?

KNF prowadzi konsekwentną politykę dywidendową nakierowaną na wzmacnianie stabilności polskich banków poprzez powiększanie ich bazy kapitałowej. 6 grudnia 2016 r. przyjęliśmy stanowisko w sprawie polityki dywidendowej na 2017 r. Nasze zalecenia nie ulegną zmianie.

Kiedy zobaczymy efekty rekomendacji KSF?

Powinniśmy w tym roku rozpocząć proces skutecznego, szybkiego zmniejszania portfela kredytów walutowych w polskim sektorze bankowym. Kredyty te oczywiście nie znikną od razu. Przystępujemy do uporządkowanych i rozpisanych w średniookresowej perspektywie działań, które istotnie zmniejszą ryzyko związane z tymi kredytami.

Martwi pana niedopasowanie struktury terminowej aktywów i pasywów w sektorze bankowym?

Kredyty hipoteczne udzielane są na długi okres 25-30 lat, a finansowane są krótkoterminowymi depozytami. Z tego powodu popieram zmiany służące rozwojowi rynku długoterminowych instrumentów dłużnych, w tym listów zastawnych.

Niedawno pojawiły się w mediach informacje, że w obliczu brexitu niemiecki nadzór finansowy kusi londyńskie City, by przeprowadziło się do Frankfurtu. Podobne apetyty ma Paryż. Czy pan też włączy się w ten proces i będzie nakłaniał instytucje finansowe do pojawienia się w Polsce?

Spotykam się z przedstawicielami zagranicznych grup finansowych. Rozmawialiśmy o tym m.in. na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Chciałbym, abyśmy starali się także o przeniesienie nad Wisłę Europejskiego Nadzoru Bankowego (EBA) z Londynu.

Jak będzie wyglądał proces włączania KNF do banku centralnego?

Na razie jest za wcześnie, by mówić o szczegółowych rozwiązaniach. Jednak przeniesienie nadzoru do banku centralnego wzmacnia jego niezależność i pozycję, a także wpisuje się w trendy obserwowane w wielu krajach po kryzysie finansowym. Uważam, że to zostanie także pozytywnie odebrane przez naszych partnerów na zachodzie Europy. Dzięki temu poprawimy efektywność działania nadzoru finansowego i makroostrożnościowego. W sytuacjach trudnych czy kryzysowych wymiana informacji z bankiem centralnym jest kluczowa, gdy decyzje muszą być podejmowane w ciągu kilku godzin. Dlatego uważam, że to krok w dobrym kierunku, ale cały proces powinien być stopniowy.

Skoro NBP ma być nadzorcą systemu finansowego, to może potrzebuje też większego wpływu na proces przymusowej restrukturyzacji, tzw. resolution, będący obecnie w gestii Bankowego Funduszu Gwarancyjnego?

Takie głosy się pojawiają i są warte rozważenia. Proces resolution mógłby być w banku centralnym. Jednak warto takie zmiany przeprowadzać etapami. Zacznijmy od integracji NBP i KNF i szykujmy się do wyzwań, jakie niesie resolution we współpracy z BFG.

Czy planuje pan zmiany wśród swoich zastępców?

To są sprawy personalne, których nie rozstrzyga się w mediach. Jeśli miałoby dojść do zmian, to najpierw omówię je z panią premier i zainteresowanymi, a na koniec poinformuję opinię publiczną.

W grudniu rozmawiał pan z przedstawicielami rządu o rozwoju innowacji z zakresu fintechu. Jakie są plany w tym zakresie?

UKNF podjął się roli koordynatora prac międzyresortowego zespołu, w którego skład weszli przedstawiciele regulatorów, nadzorców oraz instytucji reprezentujących podmioty rynkowe: banki, ubezpieczycieli i sektor kapitałowy. Chcemy wspólnie wypracować koncepcję nowego otwarcia na rozwój innowacji finansowych w Polsce. Naszym celem jest przegląd regulacji w celu zidentyfikowania barier regulacyjno-nadzorczych dla rozwoju działalności podmiotów chcących wdrażać nowoczesne rozwiązania technologiczne w obszarze usług finansowych. Przygotujemy raport, w którym zaproponujemy zmiany regulacji i stosowanych praktyk nadzorczych, aby możliwe było stworzenie unikatowego mikroklimatu sprzyjającego rozwojowi branży fintech. Zakładam, że sektor finansowy będzie silnie ewoluował w kolejnych latach, chcemy być do tego dobrze przygotowani.

Dużo miejsca poświęciliśmy rozmowie o bankach, a co nadzór szykuje dla ubezpieczycieli?

Sektor sygnalizuje potrzebę większej stabilności i przewidywalności świadczeń z tytułu szkód osobowych. Obszarem współpracy nadzoru i zakładów ubezpieczeń jest w tym zakresie Forum Zadośćuczynień. Celem tej inicjatywy jest przedstawienie w tym roku propozycji w zakresie zadośćuczynień za śmierć ofiar wypadków komunikacyjnych. Większa przewidywalność i transparentność w procesie wypłacania świadczeń powinna pozwolić na większą stabilność i przewidywalność cen ubezpieczeń.

Ekspert z SGH

Marek Chrzanowski został powołany przez premiera na przewodniczącego KNF w połowie października ubiegłego roku. Do nadzoru trafił prosto z Rady Polityki Pieniężnej, do której Senat powołał go w styczniu 2016 r. Jest absolwentem SGH, gdzie uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych. Zasiada również w prezydenckiej Narodowej Radzie Rozwoju. Jest autorem publikacji naukowych z zakresu finansów publicznych i polityki monetarnej. W SGH jest adiunktem w Zakładzie Polityki Gospodarczej w Instytucie Ekonomii Politycznej, Prawa i Polityki Gospodarczej.

Ekspert z SGH

Marek Chrzanowski został powołany przez premiera na przewodniczącego KNF w połowie października ubiegłego roku. Do nadzoru trafił prosto z Rady Polityki Pieniężnej, do której Senat powołał go w styczniu 2016 r. Jest absolwentem SGH, gdzie uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych. Zasiada również w prezydenckiej Narodowej Radzie Rozwoju. Jest autorem publikacji naukowych z zakresu finansów publicznych i polityki monetarnej. W SGH jest adiunktem w Zakładzie Polityki Gospodarczej w Instytucie Ekonomii Politycznej, Prawa i Polityki Gospodarczej.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Banki zaczną szybko pozbywać się franków