Banki zarzucają sieć w galeriach

Za miejscem w centrach handlowych rozgląda się nawet mBank. Getin zacznie w nich działać lada dzień. Śląski testuje, a Millennium bez galerii nie wyobraża sobie życia

W tym tygodniu Getin otwiera pierwszy bezobsługowy oddział w Złotych Tarasach w Warszawie. Piętro niżej swoje stanowisko mobile ma już ING Bank Śląski. Przy wejściu do galerii jest niewielki stand z kartami kredytowymi Citi Handlowego — jeden z trzech rozrzuconych po różnych poziomach centrum. Są tam też oddziały Millennium i Śląskiego — w remoncie. Sieci bankowe coraz mocniej splatają się z centrami handlowymi. Miejsca w nich szuka nawet mBank — do niedawna bezoddziałowy.

KLIENT GŁOSUJE
NOGAMI: Jeszcze
niedawno banki
biły się o lokalizacje
przy głównych
ulicach. Od kiedy
rolę deptaków
przejęły centra
handlowe, w ich
murach powstaje
coraz więcej
oddziałów. [FOT. WM]
Zobacz więcej

KLIENT GŁOSUJE NOGAMI: Jeszcze niedawno banki biły się o lokalizacje przy głównych ulicach. Od kiedy rolę deptaków przejęły centra handlowe, w ich murach powstaje coraz więcej oddziałów. [FOT. WM]

— Przed kryzysem banki bardzo mocno rozwijały się w centrach handlowych i płaciły wysokie stawki. W kryzysie ograniczyły się i chciały renegocjować umowy. Ostatnio widzimy ich spokojny powrót. Nie płacą już tyle, ile dawniej, ale ciągle są w czołówce — mówi Beata Kokeli, dyrektor w dziale handlowym CBRE.

Pogoń za klientem

Banki wchodzą do centrów handlowych, bo tutaj przeniosło się życie klientów. Pionierem był Eurobank, który wprawdzie dziesięć lat temu zaczął od hipermarketów. Pozostał wierny tej strategii (jego sieć w takich lokalizacjach liczy 47 placówek) i pojawia się wszędzie tam, gdzie stają nowe galerie, choć w nieco zmodyfikowanej formule.

— Tam, gdzie to możliwe, staramy się otwierać oddziały. Małe standy w pasażach są dobre do sprzedaży kredytów gotówkowych. Przy bardziej skomplikowanych produktach, jak konto, kredyt hipoteczny czy fundusz inwestycyjny, potrzeba intymności i więcej miejsca — mówi Wojciech Humiński, wiceprezes Eurobanku.

W jego ślady poszedł ING Bank Śląski, który w niespełna pół roku zbudował 12 pilotażowych minioddziałów pod marką ING Express. Piotr Utrata, rzecznik banku, mówi, że na pierwsze podsumowania trzeba zaczekać jeszcze trzy-cztery miesiące. Jak grzyby po deszczu wyrastają stanowiska sprzedażowe kart kredytowych Citi Handlowego. Na koniec trzeciego kwartału bank miał ich 60 — o pięć więcej niż kwartał wcześniej. Najwięcej, 31, stoi w centrach handlowych, 25 przed kasami kinowymi, a cztery na lotniskach.

— Jeśli porównamy naszą sieć sprzedaży z zagranicznymi, okaże się, że rola i liczba standów wciąż jest za mała — a jest to jedno z najbardziej efektywnych narzędzi sprzedaży kart. Kolejne standy będą powstawać w lokalizacjach tego samego typu jak dotychczasowe. Z naszych badań wynika, że to miejsca najczęstszej aktywności potencjalnych klientów — mówi Katarzyna Józefowicz, szef pionu zarządzania produktami kredytowymi w Citi Handlowym.

Oprócz lotnych placówek jesienią Citi wprowadził do galerii regularne oddziały nowego typu — nowoczesne, nasycone elektroniką, z obsługą, która bardziej przypomina hostessy niż klasycznych urzędników bankowych. Na razie działają dwie takie placówki — w Katowicach i Warszawie. Jeszcze w pierwszym kwartale staną dwie kolejne — w Poznaniu i Wrocławiu. Do końca roku sieć Citi smart ma liczyć 25 punktów.

Efekt wizerunkowy

Skromniejsze plany ekspansji w centrach handlowych ma Getin Bank. W tym roku chce w nich otworzyć siedem placówek. W przyszłym tygodniu w Złotych Tarasach w Warszawie uruchomi pierwszy bezzałogowy punkt w Polsce, oferujący właściwie te same usługi co klasyczne placówki, m.in. możliwość otwierania rachunków z wyrobieniem karty debetowej na miejscu. Oczywiście wszystko zdalnie dzięki wideo łączom umożliwiającym rozmowę z pracownikiem banku. Wiceprezes Maciej Szczechura wyjaśnia, że placówki są elementem realizowanej od wiosny ubiegłego roku strategii zmiany wizerunku Getinu.

— Jesteśmy dużym bankiem o saldzie dwa razy większym niż Citi czy Eurobank, a w percepcji wielu osób Getin pozycjonowany jest razem z Eurobankiem czy Credit Agricole. Nowe placówki wpisują się w strategię budowy brandu, który za kilka lat ma szansę być postrzegany tak jak ING czy BZ WBK. Może dzisiaj brzmi to jak abstrakcja, ale to cel, do którego dążymy — mówi Maciej Szczechura.

Za miejscem w centrach handlowych rozgląda się też mBank. Przez lata postrzegany był jako wirtualny, bezoddziałowy, chociaż do 2010 r. miał własną sieć minioddziałów zlokalizowanych właśnie w galeriach handlowych. Cztery lata temu przekazał ją swojej spółce pośrednictwa kredytowego Aspiro. Teraz wraca do korzeni. Jak wynika ze strategii rebrandingu i ujednolicania sieci placówek do 2018 r., planuje budowę lekkich placówek również w sieciach handlowych.

— W tym roku uruchomimy pilotażowy oddział — mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku. Wyjaśnia, że na razie za wcześnie na deklaracje, ile lekkich placówek będzie liczyć sieć i gdzie zostaną zlokalizowane.

Centra lubią banki

Po co banki wchodzą do galerii handlowych, skoro przeciętny zakupowicz myśli raczej o tym, gdzie i jakie kupić buty albo zjeść hamburgera, a nie załatwiać bankowe sprawunki? Artur Klimczak, szef detalu w Millennium, podaje trzy powody. Po pierwsze, centra handlowe przejmują rolę deptaków, głównych ulic miast, gdzie ludzie spędzają coraz więcej czasu, banki muszą więć podążać za tym trendem. Po drugie, jak wynika z doświadczeń jego banku, placówki w galeriach obsługują całkiem duży ruch, bo klienci realizują w nich sporo transakcji. Trzeci czynnik ma charakter marketingowo-wizerunkowy.

— Jakiś czas temu podjęliśmy decyzję, że będziemy we wszystkich centrach handlowych. Pracujemy w godzinach ich otwarcia, dzięki czemu nasi klienci mogą załatwiać sprawy w placówkach po godz. 18 oraz w weekendy. Millennium kojarzy się już z bankiem, który jest dostępny niezależnie od dnia tygodnia — mówi Artur Klimczak.

Millennium właśnie otwiera nową placówkę w Siedlcach — oczywiście w centrum handlowym. Banki ciągnie do galerii, a te chcą mieć u siebie oddziały bankowe.

— To część usług, która nie generuje ruchu klientów, ale uzupełnia ofertę. Placówki i wpłatomaty są szczególnie ważne dla mniejszych najemców, którzy na koniec dnia mają w kasach dużo gotówki i nie chcą jej trzymać w sklepie czy wywozić na własną rękę. Po pieniądze w większych sieciach przyjeżdżają konwojenci, dla mniejszych bank jest najlepszą opcją — wyjaśnia Beata Kokeli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg, Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Banki zarzucają sieć w galeriach