Bariera faktycznie wyjęta spod prawa

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2021-11-03 20:00

Błyskawicznie podpisana i obowiązująca od dzisiaj po vacatio legis liczonym w godziny specustawa z 29 października o budowie zabezpieczenia granicy państwowej to akt zdumiewający.

Po sześciu latach tzw. dobrej zmiany nie wypada już dziwić się chwytom władców, ale ich kreatywność jednak wciąż ujawnia rezerwy. Specustawa wprowadza do obrotu prawnego całkowicie nową kategorię „bariera”, zarazem definiując, że stanowią ją „urządzenia służące ochronie granicy państwowej, o których mowa w art. 10 ust. 1 ustawy z 12 października 1990 r. o ochronie granicy państwowej”. Językowo to tzw. masło maślane, zatem wypada przytoczyć z ustawy zwyczajnej ów przepis, będący punktem odniesienia dla nadzwyczajnej: „Na gruntach położonych w pasie drogi granicznej Straż Graniczna może wykonywać czynności związane z oznakowaniem i ochroną granicy państwowej oraz budową urządzeń służących tej ochronie. Właściciele lub użytkownicy tych gruntów są obowiązani do umożliwienia wykonywania tych czynności”. Notabene w specustawie nie skorzystano z zapożyczenia także ust. 2 wspomnianego artykułu, który rozszerza obszar inwestycji poza pasek 15-metrowy: „Ze względów technicznych dopuszcza się budowanie urządzeń służących ochronie granicy państwowej także poza pasem drogi granicznej”.

Według władców, skala przedsięwzięcia za ponad 1,6 mld zł przekracza pułap realizowania go na podstawie zwykłych ustaw. Dlatego rzeczywistym ratio legis jest generalne wyjęcie bariery spod prawa. Art. 6 specustawy bez niedopowiedzeń wyrzuca do kosza kolidujące z zamiarami władców przepisy prawa budowlanego, wodnego, geodezyjnego, kartograficznego, a także o ochronie środowiska, udostępnianiu informacji środowiskowych, planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ochronie gruntów rolnych i leśnych, transporcie kolejowym oraz przygotowaniu i realizacji inwestycji drogowych.

Jednym z wzorców architektoniczno-konstrukcyjnych dla polskiej bariery na granicy z Białorusią ma być malownicza grecka na granicy z Turcją nad Morzem Egejskim.
ALEXANDROS AVRAMIDIS / Reuters / Forum

O wewnętrznym chaosie specustawy świadczy taki przykład. W art. 1 możliwością postawienia bariery objęta została cała przypadająca na Polskę granica strefy Schengen, czyli nie tylko zapalny styk z Białorusią, lecz teoretycznie również z Ukrainą oraz z kaliningradzkim obwodem Rosji. Natomiast w art. 5 do tzw. zespołu – będącego pozakonstytucyjnym najwyższym organem decydującym o wydaniu budżetowych miliardów – spośród wojewodów (lub ich zastępców) zaliczono tylko dwóch, podlaskiego i lubelskiego, natomiast pominięto podkarpackiego i warmińsko-mazurskiego, którzy dopiero ewentualnie mogliby zostać dokooptowani.

Niedookreślonych i tajemniczych przepisów jest w specustawie masa. Jej generalne przesłanie brzmi: społeczeństwo ma zaufać pomazańcom rządu PiS, że wydadzą ponad 1,6 mld zł (co najmniej, bo realnych kosztów przecież nikt nie policzył) uczciwie i gospodarnie, zatem ma o nic nie pytać, a już zwłaszcza nie nasyłać Najwyższej Izby Kontroli. Charakterystyczny jest art. 8 ust. 1: „Jeżeli wynika to z potrzeb związanych z inwestycją, wojewoda właściwy ze względu na lokalizację inwestycji, na wniosek lub po zasięgnięciu opinii komendanta oddziału Straży Granicznej właściwego ze względu na lokalizację inwestycji, może wprowadzić zakaz przebywania na określonym obszarze nie szerszym niż 200 m od linii granicy państwowej”. Tak wprowadzany jest bezterminowo pozakonstytucyjny stan wyjątkowy po wygaśnięciu 90-dniowego konstytucyjnego. Rzecz jasna radykalnie zwęża się pasek obowiązywania, z około 3 kilometrów do 200 metrów. Władcy będą musieli więc pogodzić się z okolicznością, że teleobiektywy kamer i aparatów z taką odległością od budowy bariery sobie poradzą.