Średni wynik tytułowego Barometru to zaledwie 39 na 100 punktów, co wskazuje na niski poziom gotowości inwestycyjnej ogółu społeczeństwa. Choć posiadamy oszczędności (deklaruje je 60 proc. osób nieinwestujących), pieniądze te często „odpoczywają” na kontach. Gdzie tkwi blokada? Wyniki badania sugerują, że klucz nie leży w portfelu, lecz w głowie – w naszych emocjach, postawach i poczuciu sprawczości.
Problem w głowie, nie w portfelu
Dla Polaków inwestowanie nie jest jedynie wynikiem chłodnej kalkulacji – to obszar silnych i często sprzecznych emocji. 36 proc. badanych przyznaje, że myślenie o inwestowaniu wywołuje u nich niepokój, a 21 proc. doświadcza lęku. Jednocześnie niemal równie liczna grupa odczuwa podekscytowanie (35 proc.) oraz satysfakcję (32 proc.).
Ta ambiwalencja jest ściśle powiązana z wiekiem i doświadczeniem. Młodzi Polacy (18–34 lata) patrzą na rynki finansowe z nadzieją – częściej towarzyszy im ekscytacja, radość, a nawet duma. Dla nich inwestowanie to szansa na niezależność. Natomiast starsze pokolenia (szczególnie grupa 55+) oraz kobiety częściej deklarują lęk i obawę przed stratą, co skutecznie hamuje przed podjęciem działania. Co ciekawe, samo wejście na rynek zmienia perspektywę. Osoby, które już inwestują, znacznie częściej odczuwają pozytywne emocje (46 proc. czuje podekscytowanie, 43 proc. satysfakcję) w porównaniu z osobami biernymi, u których dominuje niepokój (39 proc.). To dowód na to, że strach ma wielkie oczy głównie wtedy, gdy stoimy z boku.
Pokolenia pod presją ryzyka
Zapytani o powody bierności Polacy najczęściej wskazują na brak wystarczających środków finansowych (32 proc.). Jednak pogłębiona analiza wyników sugeruje, że jest to często wygodna racjonalizacja, a nie obiektywna przeszkoda. Kluczowe bariery mają charakter psychologiczny. To subiektywna ocena własnej sytuacji materialnej i brak wiary we własne kompetencje, a nie faktyczny stan konta determinują nasze decyzje. Potwierdza to fakt, że aż 18 proc. Polaków uważa, że inwestowanie wymaga dużych pieniędzy, podczas gdy tylko 17 proc. zdaje sobie sprawę, że wystarczy choćby 1000 zł, by zacząć. Wielu z nas (39 proc.) w ogóle nie wie, jaki jest próg wejścia, zasłaniając się stwierdzeniem, że „to zależy”.
Taki odsetek Polaków zapytanych w badaniu Barometr Gotowości Inwestycyjnej o powody bierności inwestycyjnej wskazuje na brak wystarczających środków finansowych.
Wyniki „Barometru Gotowości Inwestycyjnej Polaków 2025” są jednoznaczne: blokady przed inwestowaniem są głównie psychologiczne — strach przed stratą i poczucie, że „to za trudne”.
Dlatego Polacy szukają produktów prostych, opłacalnych i z niską barierą wejścia. I dokładnie tak działa PPK: dostępne „tu i teraz”, z dopłatą pracodawcy i państwa oraz automatyzmem oszczędzania. To produkt, który „sam się broni”: dzięki mechanizmowi autozapisu próg wejścia jest praktycznie zerowy, a korzyści rosną wraz z czasem i konsekwencją. Środki w PPK są prywatne i podlegają dziedziczeniu, co dla wielu uczestników może być decydującym argumentem.
W tle pracują fundusze inwestycyjne zdefiniowanej daty, które dopasowują profil ryzyka do wieku uczestnika, dzięki czemu strategia inwestycyjna z jednej stronie nie wymaga żadnych działań, a z drugiej jest możliwie bezpieczna w długim horyzoncie czasowym.
PPK daje też uczestnikom komfort „testowania” produktu poprzez mechanizm zwrotu środków. To kolejny ważny element budowania zaufanie do PPK. A dane pokazują, że rośnie ono regularnie: na 30 stycznia 2026 r. w PPK oszczędzało 4,2 mln osób, a aktywa wyniosły ponad 47,06 mld zł. W pierwszym miesiącu 2026 r. liczba uczestników wzrosła o ok. 60 tys. To efekt dużej pracy u podstaw: edukacji, tysięcy rozmów z pracodawcami i pracownikami, prostych narzędzi i transparentnych zasad, ale również tego, że PPK to produkt dobrze przemyślany, dopasowany do potrzeb i oczekiwań naszego społeczeństwa.
Jednak bez względu na to, mówimy o PPK, czy innych produktach oszczędnościowych, jak IKE, IKZE lub OKI, z perspektywy PFR jasne jest, że działania promujące i wspierające długoterminowe, świadome inwestowanie są kluczowe zarówno dla zwiększenia bezpieczeństwa finansowego Polaków, jak i dla stabilności oraz wzrostu całej gospodarki.
