Bauc: Jestem przerażony

TM
opublikowano: 22-01-2009, 08:50

Rządy wielu państwa pompują gigantyczne pieniądze, by stymulować gospodarkę. Nie tędy droga – mówi były wiceminister finansów.

Na własnej skórze odczuł spadek dochodów do budżetu w 2001 r. Jego nazwiska stało się synonimem dziury budżetowej. Dziś Jarosław Bauc w „The Wall Strreet Journal Polska” pokusił się o prognozę sytuacji makroekonomicznej na świecie i w Polsce. Jest przerażony pakietami stymulującymi gospodarki, które proponują takie kraje jak USA, Niemcy czy Wielka Brytania.

- Przecież kryzys wziął się z gigantycznego zadłużania Stanów Zjednoczonych. One żyły na kredyt, który był finansowany głównie przez Chiny i państwa arabskie. Dzięki temu dochodziło do paradoksu – USA, najbardziej rozwinięta gospodarka, odnotowywała bardzo wysoki wzrost PKB. To odbywało się kosztem gigantycznego zadłużenia zarówno sektora publicznego jak i prywatnego. Ten kryzys to pęknięcie spirali zadłużenia. Remedium na taki stan rzeczy nie może być więc potęgowanie przyczyn kryzysu – ocenia Jarosław Bauc.

Jego zdaniem, receptą na kryzys jest powrót do płynnej gospodarki rynkowej.

- Kryzys bowiem nie jest bowiem kryzysem liberalnego kapitalizmu. Wręcz odwrotnie. Został spowodowany odstąpieniem od jego reguł – twierdzi były minister finansów.

Jarosław Bauc w wywiadzie dla „The Wall Street Journal Polska” odniósł się też do sytuacji Polski. Twierdzi, że obecny spadek wpływów do budżetu będzie głębszy niż się przewiduje.

- Wychodzenie z kryzysu nie będzie krótkie i potrwa dwa lata. Z punktu widzenia finansów publicznych rok 2009 będzie bardzo trudny, ale w 2010 r. może być jeszcze gorzej – uważa prezes Polkomtela.

Według niego, trudno będzie utrzymać obecne parametry budżetowe. Deficyt ma wynieść tylko 18,2 mld zł. Prezes Bauc sugeruje jednak, że najlepiej jest ciąć wydatki.

- Zwiększone potrzeby pożyczkowe budżetu będzie coraz trudniej sfinansować. W tej chwili na rynku obligacji nie ma zagranicznych inwestorów. Do tej pory dostarczali oni znaczące środki. Ewentualne problemy z płynnością zaowocują wzrostem rentowności obligacji. Mam jednak nadzieję, że inwestorzy zagraniczni dostrzegą lepsze fundamenty gospodarki i wrócą przynajmniej na rynek długu – opowiada „The Wall Street Journal” Jarosław Bauc.

Były minister finansów niesie słowa otuchy.

- Po blisko 10 latach Polska znajduje się w lepszej sytuacji. Przede wszystkim jest zdrowsza. Ma bardziej ustabilizowany sektor prywatny. Przedtem było to zderzenie słabej gospodarki z załamaniem zewnętrznym. Obecnie gospodarka jest mocniejsza, ale kryzys na świecie nieporównywalnie mocniejszy – zauważa Jarosław Bauc.

Dodaje, że szczęśliwie udział eksportu w tworzeniu PKB jest niższy niż w innych krajach.

- Dlatego dzięki naszemu swoistemu zacofaniu kryzys nie uderzy w nas tak silnie. Niektóre branże ucierpią jednak bardzo mocno. Szczególnie branża samochodowa – ocenia szef Polkomtela.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TM

Polecane